Co prawda, rywalizacja w półfinałach play-off Ligi Endesa toczy się do trzech zwycięstw, jednak FC Barcelona Regal postawiła już pierwszy, wyraźny krok w stronę wielkiego finału rozgrywek. Katalończycy rozgromili Valencię BC w Palau Blaugrana w pierwszym meczu półfinałowej serii 84:57 i prowadzą w całej rywalizacji 1:0.
Każda wiadomość, która dotarła do nas wczorajszego wieczora z Palau Blaugrana była dobra. Drużyna Xaviego Pascuala rozegrała kapitalny mecz pokonując Valencię BC, zafunkcjonował kolektyw i świetna współpraca zespołu. Świetne spotkanie rozegrali Erazem Lorbek (15 punktów, 6 zbiórek, 5 asyst), Boniface Ndong (14 punktów, 5 zbiórek), Pete Mickeal (14 punktów, 6 zbiórek) oraz CJ Wallace (9 punktów, 5 asyst i 2 asysty). Ponadto do gry po urazie stopy powrócił Juan Carlos Navarro, który na parkiecie pojawił się w drugiej kwarcie i był obecny na placu gry przez siedem minut.
Mecz rozpoczął się niespodziewanie i bardzo niepokojąco dla gospodarzy, ponieważ zespół z Walencji szybko wyszedł na pokaźne prowadzenie (0:6), jednak reakcja Barcelony była kapitalna. Koszykarzom Barçy udało się kreować dobre pozycje strzeleckie, pod tablicami rządził Boniface Ndong, a odpowiedzialność z dobrym skutkiem brał na siebie Erazem Lorbek (dziewięć punktów w sześć minut). Aktywny był również Pete Mickeal, który dorzucił osiem 'oczek'. Katalończycy znaleźli optymalny pomost pomiędzy agresywną obroną, a płynnym przejściem do ataku, co zaowocowało ostatecznym wygraniem pierwszej kwarty 23:10, czyli serialem punktowym 23:4 (!), po początkowym prowadzeniu gości 6:0.
Nando De Colo, wielki lider i przywódca Valencii, był skrupulatnie pilnowany przez mistrza defensywy, Víctora Sadę. W drugiej kwarcie pojawił się również na parkiecie Juan Carlos Navarro, który powraca po kontuzji, która wyeliminowała go z gry w rywalizacji ćwierćfinałowej. To właśnie La Bomba po chwili dołożył swoje skromne dwa punkty, co pozwoliło Barcelonie osiągnąć najwyższe - jak do tej pory - prowadzenie (45:26, 18 minuta). Trener Perasović rwał sobie włosy z głowy przez nieporadność swoich podopiecznych. Jednym rywalem, który stawiał opór był Vitor Faverani, który w całym meczu zdobył dla gości 19 punktów i zebrał również pięć piłek. Na przerwę obie drużyny schodziły przy wyniku 49:32.
Druga część meczu przy takiej przewadze Barçy Regal była bez historii. Właściwie ten mecz mógł się już zakończyć, ale gra oczywiście nadal trwała. Valencia BC przejawiała nieśmiałe próby reakcji i nadziei na wielki powrót, jednak wszystkie te starania bezwzględnie niweczyli koszykarze gospodarzy. Świetną zabawę mieli kibice, którzy oklaskiwali kolejne piękne akcje swoich ulubieńców. Kiedy w ostatniej kwarcie przewaga Barçy wzrosła do ponad trzydziestu punktów (77:48), obie drużyny zaczęły już myśleć o meczu numer dwa w niedzielę, również w Palau Blaugrana.
Obejrzyj fragmenty meczu FC Barcelona Regal - Valencia BC !
FC BARCELONA REGAL 84
VALENCIA BASKET 57
FC Barcelona Regal (23+26+19+16): Huertas (5), Eidson (2), Mickeal (14), Lorbek (15), Ndong (14)- wyjściowa piątka - Sada (6), Navarro (2), Vázquez (8), Wallace (9 ), Ingles (9), Rabaseda (0).
Valencia Basket (10+22+12+13): Marković (6), Dean (0), Claver (6), Faverani (19), Caner-Medley (7) - wyjściowa piątka - Ogilvy (1), Newley (13), Martínez (0), Pietrus (0), De Colo (5), San Miguel (0).
Sędziowie: Fco. De La Maza, Antonio Conde, Carlos Peruga.
Komentarze (5)