5-10-15 to cykl, w której prezentujemy spotkania Barcelony z danym rywalem, w danej rundzie 5-10-15 lat temu.
2006/07: FC Barcelona – Real Betis 1:1
13.05.2007, 34. kolejka
Przed 34. kolejką Barcelona była liderem dwupunktową przewagą nad drugim Realem Madryt. Piętnasty Betis walczył o utrzymanie mając pięć punktów przewagi nad osiemnastą Celtą Vigo. Do meczu Katalończycy podchodzili bez kontuzjowanych Rafy Márqueza oraz Thiago Motty, z kolei Andaluzyjczycy musieli sobie poradzić bez Arzu i Fabrice’a Pancrate. Po raz drugi w swojej historii Fan Club Barça Polska zorganizował wyjazd na spotkanie – kilkadziesiąt osób zrzeszonych w penyi oglądało mecz na żywo z wysokości trybun.
Mecz zaczął się bardzo dobrze dla Barcelony. W 4. minucie faulowany w polu karnym był Deco, a jedenastkę pewnie wykorzystał Ronaldinho. Wszystko wskazywało na to, że będzie to łatwe zwycięstwo Blaugrany. Okazje na podwyższenie wyniku mieli Samuel Eto’o, Xavi Hernández i Andrés Iniesta, ale strzał Kameruńczyka wybronił Pedro Contreras, a Hiszpanie nie trafiali w bramkę. Pierwszy sygnał, że Betis to nie jest zespół jedenastu pachołków nadszedł tuż przed przerwą. Błąd popełnił Lilian Thuram, ale Víctor Valdés okazał się lepszy w pojedynku jeden na jednego z Fernando Fernándezem.
W drugiej połowie Barcelona wypadła ze swojego rytmu i nie potrafiła już poważnie zagrozić bramce Betisu, a zmiany Franka Rijkaarda nie sprawiły, że jego zespół zaczął grać lepiej. Słaba gra Katalończyków zemściła się w 89. minucie, kiedy Rafael Sóbis zdobył wyrównującego gola. Po zakończeniu spotkania zdenerwowani kibice pożegnali zespół machając białymi chusteczkami. Był to drugi z rzędu mecz bez zwycięstwa – w środę Barcelona przegrała z Getafe 0:4 i w beznadziejnym stylu odpadła z rogrywek o Copa del Rey.
Real Madryt zwyciężając u siebie 4:3 z Espanyolem zrównał się z Barceloną ilością punktów, ale lepszy bilans meczów bezpośrednich (zwycięstwo 2:0 i remis 3:3) pozwolił Królewskim na objęcie fotela lidera. Na dwa punkty zbliżyła się Sevilla. Betis w dalszym ciągu okupował piętnaste miejsce, ale przewaga nad strefą spadkową wynosiła już sześć punktów.
FC Barcelona – Betis Sewilla 1:1
- 1:0 Ronaldinho (5’, kar.)
- 1:1 Sobis (89’)
Barcelona: Valdés, Zambrotta (46’ Belletti), Thuram, Puyol, van Bronckhorst, Iniesta, Xavi, Deco, Messi (74’ Saviola), Eto’o, Ronaldinho (66’ Edmílson); Trener: Frank Rijkaard
Betis: Contreras, Ilić, Melli, Juanit, Isidoro, Capi, Vogel, Odonkor (70’ Robert), Rivera (59’ Assunçao), Fernando (62’ Sóbis), Edu; Trener: Luis Fernández
Żółte kartki: van Bronckhorst (52’), Eto’o (88’) – Odonkor (6’), Edu (15’), Vogel (66’)
Arbiter: Eduardo Iturralde González
Stadion / widzów: Camp Nou / 77.747
2001/02: Betis Sewilla – FC Barcelona 2:1
09.03.2002, 29. kolejka
Mecz o Ligę Mistrzów – piąty Betis Sewilla podejmował czwartą Barcelonę – oba zespoły miały tyle samo punktów. Jedynym niezdolnym do gry zawodnikiem Verdiblancos był Gastón Casas, z kolei w Blaugrana nie mogła skorzystać z Patrika Anderssona, Daniego Garcíi oraz Sergiego Barjuána.
Gospodarze powody do radości mieli już po trzech minutach, kiedy dośrodkowanie Joaquína Sáncheza wykorzystał Dani Martín. Dzięki wcześnie zdobytej bramce Betis mógł grać swoją piłkę – defensywną i atakować z kontry. Barcelona dominowała posiadając piłkę przez większość czasu i miała mnóstwo miejsca na konstruowanie swoich akcji, ale piłkarze z Katalonii nie potrafili stworzyć sobie okazji do wyrównania.
W drugiej połowie było nieco lepiej. Dwa razy groźnie uderzał Thiago Motta, strzał głową Carlesa Puyola niewiele minął się z bramką, swoją okazję miał również Marc Overmars. Przewaga Barcelony była ogromna, co zaowocowało wyrównaniem, kiedy po rzucie rożnym Ito skierował piłkę do własnej siatki. Gra Katalończyków stała się świeża, a okazje Xaviego Hernándeza, Gerarda Lópeza i Overmarsa dawały nadzieję na korzystny wynik. Betis miał tylko jedną okazję na zdobycie gola w drugiej połowie, ale udało mu się ją wykorzystać. Benjamín Zarandona posłał długą piłkę, błąd popełnił Michael Reiziger, a Dani po raz drugi pewnie pokonał Roberto Bonano. Barcelonie nie udało już się odpowiedzieć.
Blaugrana spadła na piąte miejsce, z kolei Betis wykorzystał potknięcie Deportivo La Coruña (remis 1:1 z Rayo Vallecano) i awansował na trzecią pozycję.
Betis Sewilla – FC Barcelona 2:1
- 1:0 Dani (3’)
- 1:1 Ito (54’, sam.)
- 2:1 Dani (77’)
Betis: Prats, Filipescu, Juanito (87’ Belenguer), Rivas, Luis Fernández, Ito, Benjamín, Joaquín (64’ Varela), Capi, Denilson (80’ Cañas), Dani; Trener: Juande Ramos
Barcelona: Bonano, Puyol, Reiziger, F. de Boer, Coco (79’ Gerard), Cocu, Luis Enrique (58’ Xavi), Motta, Rivaldo (70’ Overmars), Saviola, Kluivert; Trener: Carles Rexach
Żółte kartki: Denilson (45’), Prats (88’) – Saviola (32’), Motta (42’), Puyol (47’), Alexanko (72’, asystent trenera)
Arbiter: Carlos Megía Dávila
Stadion / widzów: Ruiz de Lopera / 51.000
1996/97: FC Barcelona – Betis Sewilla 3:0
15.06.1997, 41. kolejka
Na dwie kolejki przed zakończeniem rozgrywek ligowych szanse Barcelony na mistrzostwo były już tylko matematyczne, gdyż liderujący Real Madryt miał nad Katalończykami pięć punktów przewagi. Pewnym było, że podopieczni Bobby’ego Robsona nie mogli już spaść niżej. Betis zajmował czwartą pozycję i walczył o podium z mającym tyle samo zgromadzonych punktów Deportivo La Coruña (do Ligi Mistrzów awansowały wówczas tylko dwie najlepsze drużyny w Primera División).
W tym już niespecjalnie ważnym meczu w barwach katalońskiego klubu nie mogli wystąpić Luís Figo (zawieszenie), Fernando Couto, Miguel Ángel Nadal i Juan Antonio Pizzi (kontuzje). Z kolei Verdiblancos musieli sobie poradzić bez leczących urazy Juana Merino, Josete, Luisa Fernándeza oraz Finidiego George’a.
Z początku to Betis był stroną dominującą. Luis Márquez trafił w słupek, Vítor Baía musiał sobie radzić z próbami Wojciecha Kowalczyka i Alfonso Péreza. Jednak po kwadransie gry Andaluzyjczycy nagle przestali naciskać, a jedynym wybijającym się zawodnikiem był Roberto Ríos. Po stronie Barcelony najbardziej widoczny był Christo Stoiczkow, który grał jak za swoich najlepszych lat. Bułgar asystował przy golu na 1:0, którego autorem był Óscar García.
Spotkanie było stosunkowo nudne, kibiców zgromadzony na Camp Nou ożywił streaker, który wbiegł na murawę w 71. minucie. Chwilę później swoją bramkę zdobył Christo Stoiczkow. W 83. minucie rezultat spotkania na 3:0 ustalił Luis Enrique. Był to ligowy gol numer 100 Barcelony w tym sezonie.
Real wygrał w derbach Madrytu z Atlético 3:1, dzięki czemu na kolejkę przed zakończeniem rozgrywek zapewnił sobie mistrzostwo Hiszpanii. Betis dalej zajmował czwartą pozycję i dalej miał tyle samo punktów co Deportivo, które przegrało na wyjeździe z Athletikiem Bilbao 0:1.
FC Barcelona – Betis Sewilla 3:0
- 1:0 Óscar (43’)
- 2:0 Stoiczkow (75’)
- 3:0 Luis Enrique (83’)
Barcelona: Baía, Ferrer, Abelardo, Blanc, Sergi, Popescu, de la Peña, Stoiczkow (76’ Celades), Luis Enrique, Cuéllar (68’ Amunike), Óscar (68’ Amor); Trener: Bobby Robson
Betis: Prats, Jaime, Olías, Vidaković, Jarni, Cañas (46’ Ureña), Márquez, Ríos, Blejica (46’ Varela), Alfonso, Kowalczyk (67’ Pier); Trener: Llorenç Serra Ferrer
Żółte kartki: Sergi (41’) – Varela (54’), Olías (62’), Jarni (76’)
Arbiter: Manuel Díaz Vega
Stadion / widzów: Camp Nou / 75.000
Komentarze (8)