Prezydent FC Barcelony, Sandro Rosell po pożegnalnym meczu na Camp Nou Pepa Guardioli nie miał wątpliwości, iż ulubieniec katalońskiej publiczności zawsze będzie mógł wrócić do Klubu. Rosell starał się tłumić emocje mimo iż odejście Mistera zasmuciło całe środowisko Barcelonismo.
„Pep będzie mógł wrócić, kiedy będzie chciał. Drzwi Barçy zawsze będą dla niego otwarte. Jestem dumny z bycia prezydentem tego Klubu. On wróci, ponieważ przekroczył wszystkie możliwe granice, wygrał wszystko, co było do wygrania. Mam nadzieję, że ten dzień nadejdzie. Swoje emocje kryję w środku", mówi.
Następcą Guardioli będzie jego dotychczasowy asystent, Tito Vilanova, który był pierwszą opcją zarządu: „Chodziło o to, by zachować ciągłość. To jest właśnie filozofia Barcelony, chcemy stawiać na naszych trenerów. Piłkarze są stąd, tutaj są wychowywani, z trenerami jest podobnie."
Rosell nie chciał komentować słów Joana Laporty, który stwierdził, iż obecny prezydent „niszczy wysiłek jego zarządu": „Nie będę mówił o nikim innym, dziś Pep jest najważniejszy i o nim chcę rozmawiać."
„Rozumiem, że jest zmęczony, to jego osobista decyzja, musimy ją uszanować i zaakceptować."
Prezydent Klubu pomimo przegranej walki o Ligę i Champions League, jest zadowolony z osiągnięć zespołu w obecnym sezonie: „Zdobyliśmy już trzy tytuły (Superpuchar Hiszpanii, Superpuchar Europy, Klubowe Mistrzostwo Świata), mamy szansę na wygranie czwartego, Pucharu Króla. Nawet jeśli nie zdobędziemy Copa del Rey to i tak będziemy najbardziej utytułowanym europejskim zespołem sezonu", zakończył.
Komentarze (54)