Przekazanie władzy Tito Vilanovie na pierwszy rzut oka wygląda rozsądnie i logicznie, na Camp Nou powstało zjawisko w futbolu tak osobne, że oddanie go w ręce zupełnie obce, nawet przemieniające w innych klubach wodę w wino, byłoby ogromnym ryzykiem. Barcelońscy odpowiedzialni chcą nie tyle uniknąć wstrząsu, co go złagodzić. Bo odejście mistrza klasy Pepa Guardioli musi spowodować wstrząs, zresztą wystarczy posłuchać piłkarzy - reagują, jakby rozpadał im się świat. Idealny świat.
„Bardziej od sukcesów cieszy mnie styl, w jakim je osiągnęliśmy" - wczorajsze słowa katalońskiego trenera tłumaczą, dlaczego jego abdykacja wywołała pełne pozytywnych uczuć poruszenie w całej Europie. Kiedy jego wielki rywal, kiedyś przyjaciel José Mourinho opuszczał Mediolan, świat też wstrzymał oddech, ale w okolicznościach skrajnie odmiennych - Portugalczyk potajemnie negocjował z Realem Madryt w przededniu finału Ligi Mistrzów, gdy powinna obowiązywać go jeszcze całkowita lojalność i poświęcenie dla Interu.
Guardiola zawsze dbał o kwestię smaku, otoczenie ceni go - czy raczej: wielbi - nie tylko dlatego, że karierę trenerską rozpoczął spektakularniej niż ktokolwiek w całej historii piłki nożnej.
Całość felietonu Rafała Steca możecie przeczytać tutaj.
Komentarze (21)