Gràcies, Pep!

Robertinho

27 kwietnia 2012, 14:29

275 komentarzy

Pep Guardiola oficjalnie żegna się z Barceloną po tym sezonie. 

Kiedy nieco trzy lata temu wiescilem nadejście nowego króla byłem niemal stuprocentowo przekonany, ze się nie mylę. Nigdy w życiu nie pomyślał bym jednak, że będziemy świadkami narodzin najlepszego zespołu Barcelony w całej historii istnienia klubu. Nie przypuszczal chyba nikt, że wspominany dotąd słynny zespół Ladislao Kubali z lat 50., który w jednym roku zdobył piec pucharów zostanie zdetronizowany... dwa razy... Zdetronizowany przez trenera żółtodzioba, który wcześniej prowadził raptem drużynę rezerw.

Przyznam szczerze, nie byłem zwolennikiem takiego rozwiązania. Kiedy Joan Laporta ogłosił, że następca Franka Rijkaarda, człowieka, który wyniósł Barcelonę na sam szczyt po latach porażek, zostanie Pep Guardiola miałem tylko nadzieję, żeby nie zakończyło się to katastrofa większą niż ostatnie dwa sezony Holendra. W tamtym okresie byłem nawet skłonny pomyśleć, że najlepsza osoba na tym stanowisku byłby José Mourinho. Całe szczęście jednak, że to nie ja odpowiadalem za kadry w katalonskim zespole. 

To, czego dokonał "chudzielec z Santpedor" jest nie do pomyślenia. W cztery sezony wygrał trzynaście pucharów i wciąż ma szansę na zdobycie jeszcze jednego. Nawet teraz ciężko jest mi uwierzyć, że wszystkie te piękne chwile zdarzyly się naprawdę. 6:2 na Bernabéu, gol Iniesty w Londynie, finał Ligi Mistrzów w Rzymie, szaleńcza pogoń w finale klubowych mistrzostw świata i łzy szczęścia Pepa, manita na Camp Nou, finał Champions League na Wembley i kolejny triumf w mistrzostwach świata. Można by tak jeszcze wymieniać, ale ogrom radości, szczęścia i dumy jakiej nam dostarczył cały klub są niemierzalne.

Czwarty sezon Pepa Guardioli dobiega końca i będzie to jego ostatni na ławce trenerskiej Barçy, jak ogłosił na zakończonej niedawno konferencji prasowej. "Chudzielec" zostawia zespół w sytuacji trudnej, ale nie można mieć o to pretensji. Porażka zarówno w lidze hiszpańskiej, jak i odpadniecie w półfinale Ligi Mistrzów jest niewątpliwie bolesna, ale nie zawsze można wygrywać. Takie jest piękno futbolu, że nigdy nie ma faworytów i każdy może wygrać z każdym. Przegrane potrafia zmotywowac do ciężkiej pracy, ale także to tylko dzięki nim człowiek umie docenić triumfy i sukces. Nie było jeszcze nikogo ani niczego, co trwaloby wiecznie. Każda era się kiedyś kończy i tak będzie zawsze, czy się to komuś podoba czy też nie. Tak kończy się również era Pep Teamu, zapisana w historii Barcelony złotymi zgloslkami.

Nie boję się tego, że na ławce trenerskiej zabraknie już duetu Pep i Tito. Nie boję się, że Barcelona popadnie w marazm, piłkarska przeciętność, bo zapoczątkowany przez Johana Cruyffa projekt będzie kontynuowany. Bardziej niż kiedykolwiek Barça jest świadoma swojego unikalnego stylu, który porywa miliony kibiców na całym świecie. La Masía wychowała już wielu piłkarzy klasy światowej, a kolejni pukaja do drzwi pierwszej drużyny. To projekt dopracowywany przez wiele lat i dzięki niemu z katalonskiej szkółki wyjdzie jeszcze wielu innych, wspaniałych piłkarzy. Niewątpliwie czekają nas kolejne sukcesy zarówno na arenie krajowej jak i międzynarodowej. Kiedy? Tego nikt nie jest w stanie przewidzieć. 

Stając jednak w obliczu końca pewnego cyklu ciężko jest przyjąć to do świadomości. Kiedyś musiało to nastąpić, ale na takie wydarzenie nie da się przygotować. Koniec tej ery Guardioli jest tym bardziej ciężki, bo decyzja taka jak ta, podjęta przez Laportę w 2008 roku, zdarza się raz na kilkadziesiąt lat. Świadomość, że być może było się świadkiem zdarzenia historycznego, jedynego w swoim rodzaju i unikalnego w życiu ściska żołądek i sprawia, że do oczu napływają łzy. Najgorsze jest poczucie, że to wszystko jest już przeszłością, już się wydarzyło. Pozostanie teraz jedynie pięknym wspomnieniem i klątwa Tito Vilanovy, który od nowego sezonu poprowadzi Barçe. 

Dziękujemy za wszystko. Za trzynaście pucharów, za te wszystkie piękne chwile, łzy szczęścia, ale także rozpaczy. Dziękuje, że mogliśmy doświadczyć czegoś tak pięknego i niesamowitego. Mam nadzieje, że Guardiola pozostanie blisko klubu i wróci w innej roli za jakiś czas. 

Gràcies per tot, Pep!

REKLAMA

Poleć artykuł

Komentarze (275)

Aby dodawać komentarze, musisz być zalogowany.
Uwaga: Ze względu na ochronę prywatności, komentarze nie ładują się automatycznie. Kliknij przycisk poniżej, aby je wyświetlić.
Załaduj komentarze