Real Madryt nie wygrał dzisiaj z Villarrealem, wywożąc z El Madrigal tylko remis, zresztą już drugi z rzędu, po niedzielnym remisie z Málagą na Estadio Santiago Bernabéu. To oznacza, że strata Barcelony do Królewskich nie wynosi już ani dziesięć, ani nawet osiem, ale tylko sześć punktów!
W dzisiejszym spotkaniu w Vila-Real faworyt był jeden. Real Madryt musiał wygrać, żeby utrzymać ośmiopunktową przewagę nad rozpędzonym wideliderem ze stolicy Katalonii. Tak więc spotkanie na El Madrigal od początku trwało pod dyktando gości, którzy zdecydowanie przeważali nie tylko w statystyce posiadania piłki, ale i w strzałach na bramkę i sytuacjach podbramkowych. Jedyne czego brakowało Realowi to udokumetowania swojej przewagi w postaci gola.
Sztuka ta udała się w 61. minucie gry nikomu innemu, jak Cristiano Ronaldo, który po minięciu interweniującego Diego Lópeza z dziecinną łatwością skierował piłkę do pustej bramki. Wielu kibiców Królewskich odetchnęło wówczas z ulgą, ale najciekawsze miało dopiero nadejść. O ile przed utratą bramki El Submarino Amarillo stwarzali sobie nieliczne sytuacje na połowie Realu, o tyle po bramce CR7 nie byli w stanie wyjść z własnej połowy. Podopieczni José Mourinho coraz bardziej przyciskali gospodarzy, a ci rozpoczęli rozpaczliwą "obronę Częstochowy". Po którymś ze strzałów piłkarza w białym stroju jeden z obrońców Villarrealu musiał wybijać piłkę głową z linii bramkowej.
Na około piętnaście minut przed zakończeniem spotkania piłkarzom Villarrealu udało się wreszcie wyjść z jakimś kontratakiem na połowę rywala. Tam piłkarze w żółtych strojach na chwilę przejęli inicjatywę i kilka razy zaatakowali. W 83. minucie spotkania Khedira bezmyślnie sfaulował Sennę tuż przed linią pola karnego. Kiedy sam poszkodowany, defensywny pomocnik ustawił piłkę do rzutu wolnego, od razu przypomniała się scena z poprzedniego spotkania Realu przeciwko Máladze, kiedy piłkę ustawił Santi Cazorla. Jeśli Real straci mistrzostwo, oba strzały długo będą śnić się po nocach Casillasowi, który po strzale Senny musiał przeżyć déjà vu, bowiem Brazylijczyk z hiszpańskim obywatelstwem doprowadził do remisu.
Królewscy w przeciągu kilku minut stracili nie tylko bramkę, ale także Mourinho, który został przez sędziego odesłany na trybuny oraz Ramosa, który otrzymał drugą żółtą kartkę. Jakby tego było mało chwilę potem za dyskusje z arbitrem pod prysznic został odesłany Mesut Özil, a Real zamiast myśleć jeszcze o bramce w końcówce i wygraniu spotkania, musiał bronić się w dziewięciu.
Mecz na El Madrigal miał dramatyczny przebieg, zwłaszcza w końcówce. Dla Culés jednak najważniejszy jest remis Realu i zmniejszenie przewagi do sześciu punktów. Hay Liga! Remontada es posible!
Komentarze (685)