Alves: Jeśli Pep nie przedłuży kontraktu, to będzie to po części nasza wina

Kate

22 lutego 2012, 17:45

FCB.cat/Sport

32 komentarze

Dzisiaj rano, przy okazji prezentacji swojej nowej strony internetowej (www.danialves.com), Dani Alves opowiedział o kontrakcie Guardioli, drużynie i swojej sytuacji osobistej.

Brazylijczyk bardzo wychwalał Pepa i chyba najobszerniej ze wszystkich wypowiedział się o jego wpływie na drużynę: "Z Guardiolą jesteśmy bardzo szczęśliwi. To on przywrócił uśmiech fanom i klubowi. Bez Guardioli nic nie znaczymy. Mam nadzieję, że przedłuży kontrakt. Jeśli nie zrobił tego do tej pory to dlatego, że jesteśmy w kluczowym momencie sezonu. Musimy mu być bardzo wdzięczni za to co nam dał. Będzie mu trzeba postawić pomnik. Chociaż futbol ma krótką pamięć, my nie zapominamy. Wciąż jesteśmy w grze. Jeśli jutro go zabraknie, to i tak zawsze będzie trzeba być mu wdzięcznym. Jeśli nie przedłuży kontraktu, to będzie to po części nasza wina. Guardiola miał sporo włosów kiedy został naszym trenerem i to przez nas mu wypadły. Zrobimy wszystko, żeby z nami został. Dzięki niemu jestem tutaj. Dzięki niemu osiągnąłem bardzo wiele. Nie mogę sobie wyobrazić, że go z nami nie ma".

Alves odniósł się także do plotek o swoim spadku formy i wpływie życia prywatnego na grę w tym sezonie. Zawodnik nie wystąpił w ostatnim meczu przeciwko Valencii, bo dostał od trenera parę dni urlopu i pojechał do Granady. "Mister powiedział, że nie chce mnie widzieć" – zażartował, "żebym wyjechał na pięć dni. Jeśli Mister powiedziałby mi: wyskocz z szóstego piętra, to ja to zrobię. Dlatego też wyjechałem na pięć dni do Granady". I dodał: "Nie możemy pozwolić, aby krytyka czy pochwały miały na nas wpływ. Chociaż może nie wyglądam, jestem profesjonalistą. Nie przejmuję się plotkami na temat mojego życia osobistego. Klub i koledzy nie mają co do mnie wątpliwości. Pracuję tak samo jak zawsze".

Odnośnie ligi hiszpańskiej zaznaczył: "Ostateczny bilans zrobimy w czerwcu, droga wciąż jest daleka. Barça nie powiedziała jeszcze ostatniego słowa. Wiemy, że sytuacja jest bardzo trudna, ale nie niemożliwa do naprawienia. Będziemy walczyć do końca. A jeśli przegramy, pogratulujemy zwycięzcy". Dziesięć punktów straty do Realu skomentował: "To, że mamy tyle straty znaczy, że zrobiliśmy coś źle. Na wyjazdach nie mamy właściwej równowagi".

"W Lidze Mistrzów, z wielkimi drużynami, bardzo lubimy się mierzyć. Ale przyjdzie czas, żeby porozmawiać o ewentualnych eliminacjach przeciwko Madrytowi albo innym wielkim klubom" – powiedział.

Na koniec zadeklarował swój stosunek do trenera Realu Madryt: "Mourinho nie jest moim przyjacielem. Teraz jest spokojny, jego drużyna jest liderem i dobrze sobie radzi. Nie śledzę jego poczynań. Nie przejmuję się tym co mówi Mourinho. Obchodzi mnie tylko Guardiola".

REKLAMA

Poleć artykuł

Komentarze (32)

Aby dodawać komentarze, musisz być zalogowany.
Uwaga: Ze względu na ochronę prywatności, komentarze nie ładują się automatycznie. Kliknij przycisk poniżej, aby je wyświetlić.
Załaduj komentarze