MD: Pajacowanie hiszpańskich sędziów trwa w najlepsze

Challenger

22 lutego 2012, 14:58

216 komentarzy

Poniższy artykuł jest tłumaczeniem felietonu sprzed kilku dni autorstwa Luisa Racionero, dziennikarza Mundo Deportivo. Racionero (ur. 1940) jest katalońskim pisarzem, dziennikarzem, intelektualistą, a także byłym dyrektorem hiszpańskiej Biblioteki Narodowej i Colegio de España w Paryżu. Absolwent Uniwersytetu Barcelońskiego i Uniwersytetu Kalifornijskiego w Berkeley. Autor książek, pisał też m.in. dla Ajoblanco, La Vanguardia i El País, od lat współpracuje z redakcją MD. Pochodzi z regionu Lleidy, publikuje po katalońsku i kastylijsku.

Obawiam się, że do końca rozgrywek ligowych, które zresztą radzę Barcelonie już odpuścić, będziemy co tydzień świadkami identycznego scenariusza ze strony ligowych „sędziów”, sodomizujących – ale tylko za pomocą gwizdka – cały hiszpański futbol.

Te promadryckie roboty (które według niektórych zasługują na miano pierwszoligowego sędziego tylko wtedy, gdy są madridistami) z instynktem godnym psów Pawłowa mylą się przeciwko Barcelonie i notorycznie faworyzują Real Madryt.

Daje to tonącym w samozachwycie Merengues 10 punktów przewagi w tabeli i iluzję, że są w czymkolwiek lepsi od drużyny Guardioli. Nic z tego, drodzy madridistas. Nie potraficie wygrywać sami, lecz korzystacie na prezentach od arbitrów. Ledwo ktoś obejmuje prowadzenie 1:0, Real Madryt dostaje karnego a jeden z rywali zostaje wyrzucony z boiska. Łatwiej wygrać z tymi, którzy już przed przerwą grają w „dziesiątkę” - tym bardziej, gdy po tygodniu historia się powtarza.

Robi mi się od tego niedobrze. Za wstrętny i odpychający uważam sposób, w jaki sędziowie od tygodni pomagają Realowi i krzywdzą Barcelonę. To niegodne. Zamiast siedzieć cicho, trzeba coś z tym zrobić. Na przykład, Panie Rosell lub Panie Nolla, stworzyć kompilację wideo wszystkich ewidentnych sytuacji z tego sezonu ligowego, gdzie arbiter obdarowuje punktami Real Madryt i okrada z nich Barcelonę. W tym przypadku jeden obraz to dużo więcej niż tysiąc słów. Zróbcie, Panowie, takie zestawienie na DVD ze wszystkimi rabunkami i skandalami ze strony arbitrów, i rozprowadźcie w kolegium sędziowskim. Niech poczują wstyd. Wysłać je także do działaczy i polityków, udostępnić dziennikarzom, rozpowszechnić pośród culés i madridistas, a nawet fanów „Papużek”. Przy sprzyjających wiatrach może (?) dotrze nawet do loży VIP na Bernabéu.

Mogę Was zapewnić, że to porno-sportowe wideo będzie bestsellerem, sensacją serwisów multimedialnych, o której będą pisać nawet w Chinach i Japonii. Dopiero wtedy świat poznałby farsę, która aspiruje do miana „najlepszej ligi świata”. Jest prędzej najgorszą. Najbardziej skorumpowaną, najbardziej upokarzającą, przyprawiającą o mdłości. 

Gdybym był graczem FC Barcelony, odmówiłbym gry kartami znaczonymi przez Florentino. Tego samego Florentino, który ma u swego boku byłego arbitra, by bez przeszkód korumpować liniowych.

REKLAMA

Poleć artykuł

Komentarze (216)

Aby dodawać komentarze, musisz być zalogowany.
Uwaga: Ze względu na ochronę prywatności, komentarze nie ładują się automatycznie. Kliknij przycisk poniżej, aby je wyświetlić.
Załaduj komentarze