Derby rządzą się swoimi prawami. Wszyscy doskonale wiedzieliśmy, że na Cornellá El-Prat o wygraną będzie niesamowicie ciężko, ale o stracie punktów nikt nie chciał myśleć. Niestety. Stało się. Barça po przeciętnym spotkaniu zaledwie zremisowała z Espanyolem i strata do prowadzącego w tabeli Realu wzrosła już do pięć punktów.
Zdecydowanym faworytem spotkania byli goście. Co ciekawe, gracze Azulgrany po raz pierwszy w swojej ponad stuletniej historii w derbach Barcelony nie zagrali w tradycyjnych bordowo-granatowych barwach. Jako pierwsi zaatakowali gospodarze. W 6. minucie doskonałą okazję do strzelenia bramki zmarnował Verdú, który nie wykorzystał świetnego dośrodkowania Sergio. Trzeba również podkreślić fakt, iż doskonale w bramce spisał się Victor Valdés, który instynktownie wybił futbolówkę z linii bramkowej. Barça mogła odpowiedzieć za sprawą Alexisa, jednak ten wychodząc na czystą pozycję nie potrafił przyjąć doskonałego długiego crossa autorstwa Xaviego. W 13. minucie do bramki miejscowych po raz pierwszy trafił Fabregas. Katastrofalny błąd popełnił Cristian Álvarez, piłkę przejął Messi, odegrał do lepiej ustawionego Cesca, który trafił do pustej bramki. Arbiter bramki jednak nie uznał zauważając, iż przy przechwycie, La Pulga dotknął piłki ręką. Chwilę później bliski szczęścia był Sanchez, jednak Chilijczyk przegrał pojedynek sam na sam z portero Los Pericos. W 16. minucie Duma Katalonii wreszcie dopięła swego. Wspaniałym dośrodkowaniem z prawego skrzydła popisał się Dani Alves, a wbiegający w pole karne Cesc z 14 metrów uderzył głową otwierając wynik derbowego spotkania.
Kilkadziesiąt sekund później groźnie było pod bramką Valdésa. Na strzał z dystansu zdecydował się Sergio Garcia, ale goalkeeper Blaugrany pewnie wybronił uderzenie rywala. Po zdobytej bramce, Barça nieco zwolniła tempo, mecz stał się bardziej ospały, oba zespoły starały się wywalczyć przewagę w środku pola. W 28. minucie ładną dwójkową akcję przeprowadzili Alexis z Iniestą, jednak uderzenie Andresa było zbyt lekkie by zaskoczyć Cristiana Álvareza. Po dłuższym przestoju, składną kontrę rozegrali piłkarze miejscowych, ale brakowało wykończenia. Strzał Romarica był delikatnie mówiąc bardzo niedokładny. Tuż przed zakończeniem pierwszej części gry wspaniałą akcją indywidualną popisał się jeszcze Fabregas, który ograł dwóch rywali na małej przestrzeni w polu karnym, jednak po jego uderzeniu piłka nie znalazła drogi do bramki. Pierwsza połowa derbów zakończyła się więc jedno bramkowym prowadzeniem gości.
Druga część gry rozpoczęła się pod znakiem dominacji obrońców mistrzowskiego tytułu. Kombinacyjną akcję kończył Dani Alves, niestety jego strzał zza linii szesnastki był zbyt lekki by zaskoczyć bramkarza Espanyolu. W 53. minucie zaatakowali gospodarze. Trójkowa akcja atakujących Los Pericos zakończyła się uderzeniem Verdú, na nasze szczęście obok bramki. Kilka chwil później do bramki rywali po podaniu Iniesty trafił Alves, jednak arbiter spotkania po raz drugi tego wieczora gola nie uznał, dopatrując się (słusznego) spalonego. Pojedynek z każdą kolejną minutą robił się coraz bardziej nerwowy. Napastnicy Barcelony nie potrafili przedrzeć się przez dobrze zorganizowaną defensywę Espanyolu, która skutecznie radziła sobie z graczami Guardioli. Słabo spisywał się Alexis, kompletnie niewidoczny był Messi, zgasł także Fabregas. Również Xavi do spółki z Iniestą nie mieli pomysłu na rozpracowanie dobrze grającego przeciwnika. W 71. minucie bezproduktywnego Sancheza zmienił Pedro i wszyscy Culés z pewnością mieli nadzieję na poprawę gry Blaugrany, a najlepiej zdobycie drugiej bramki, który w szeregi przyjezdnych wprowadziłaby nieco spokoju. Już pięć minut później Pedro pokazał się z dobrej strony ogrywając na lewym skrzydle jednego z defensorów i dośrodkowując w pole karne. Do piłki zdążył Messi, jednak jego strzał z ostrego kąta trafił tylko w słupek.
Mijały kolejne minuty, a podopieczni Pepa nadal nie mieli pomysłu na przedostanie się przez bardzo dobrze spisującą się defensywę Espanyolu. Należy również podkreślić doskonałą dyspozycję gospodarzy w środku pola, rzadko bowiem zdarza się by Xavi i Iniesta byli tak bezproduktywni grze ofensywnej. W 84. minucie na sam na sam wychodził Thievy, ale fenomenalną interwencją popisał się Pique, który w ostatniej chwili wślizgiem wygarnął piłkę czarnoskórego napastnikowi. Chwilę później stało się to, czego chyba nikt się nie spodziewał. Po kontrataku i dośrodkowaniu z prawej strony boiska bramkę głową strzelił Alvaro i niespodziewanie wyrównał wynik spotkania. Powróciły koszmary z meczu z Realem Sociedad czy Getafe, gdzie słabo grająca Barça traciła punkty. Już w doliczonym czasie gry bramkę na wagę wygranej powinien zdobyć najpierw Pique, a później Pedro. Defensor Barcelony strzelił w słupek, a dobitka Pedro wylądowała na ręce z jednego defensorów Espanyolu czego niestety nie zauważył arbiter. Ta sytuacja dla losów końcówki była kluczowa. Fatalny błąd sędziego zdecydował o tym, iż derby Katalonii zakończyły się tylko remisem, który dla Blaugrany goniącej Real jest jak porażka... Niestety pomijając błąd sędziego, a podsumowując grę Messiego i spółki trudno napisać, iż absolutnie zasłużyliśmy na wygraną i chyba to boli najbardziej. Pamiętacie, kiedy po raz ostatni oddaliśmy mniej strzałów aniżeli przeciwnik? Ja nie pamiętam.
Który to już raz z kolei przekonaliśmy się, iż Barça grająca na Camp Nou jest zupełnie innym zespołem niż ten grający na wyjazdach? Niestety, ligowych meczów wyjazdowych, w których gracze Guardioli spisali się równie dobrze, co u siebie, nie możemy policzyć nawet na palcach jednej ręki. Tracimy kolejne bezcenne punkty, które sprawiają, iż strata do prowadzącego Realu wzrosła już do 5 'oczek'. Miejmy nadzieję, iż Mister w końcu znajdzie receptę na słabą grę swojej drużyny w spotkaniach wyjazdowych. Pamiętajmy również, iż mistrzowskiego tytułu nie zdobywa się po 17 kolejkach.
Bramki: 0:1 Cesc 15' (obejrzyj bramkę)
RCD Espanyol: Cristian Álvarez (79' Casilla); Raúl R, Amat, Sergio, Verdú, Romaric (65' Álvaro Vázquez) , H. Moreno, Weiss (46' Javi Lopez), Forlín, Dídac, Thievy
FC Barcelona: Valdés, Alves, Piqué, Puyol, Abidal, Busquets, Xavi, Iniesta, Cesc (86' Keita), Messi, Alexis (71' Pedro).
Rezerwowi: Pinto, Thiago, Mascherano, Keita, Pedro, Adriano, Fontàs
Statystyki:
Bramki: 1-1
Strzały: 9-7
Faule: 17-7
Żółte kartki 6-1
Posiadanie piłki: 37-63
Rzuty rożne: 4-4
Komentarze (1197)