Kolejna porażka Barçy B
Wyprawa do Alicante nie była udana dla rezerw Barcelony. Podopieczni Eusebio przegrali z miejscowym Hérculesem 1:2, pomimo gry z przewagą jednego zawodnika przez większą część spotkania. Jedyną bramkę dla Katalończyków zdobył Gerard Deulofeu. Była to już trzecia porażka Barçy B w tym sezonie.
Początek sezonu jest dla rezerw Barcelony wyjątkowo trudny. Niezgrana jeszcze odpowiednio ekipa Eusebio była zmuszona zmierzyć się między innymi ze spadkowiczami. Przed tygodniem Barça B uległa u siebie z Deportivo 2:3, pomimo bardzo ambitnej postawy przez pełne 90 minut. Tym razem rywal był również bardzo silny, z ambicjami sięgającymi La Liga. Wyprawa do Alicante nie zapowiadała się zatem na miłą wycieczkę.
Czerwona kartka w dwie minuty
Podopieczni Eusebio rozpoczęli mecz bardzo nerwowo, ale "z pomocą" bardzo szybko przyszedł Diego Rivas. Pomocnik Hérculesa Alicante między 24. a 26. minutą podpadł sędziemu na tyle, że ten pokazał mu dwukrotnie żółtą kartkę, co w efekcie dało kolor czerwony i oznaczało koniec meczu dla tego doświadczonego zawodnika. Wbrew pozorom nie odmieniło to jednak obrazu gry.
W końcowym kwadransie pierwszej połowy więcej okazji do zdobycia bramki stworzyli sobie gospodarze, ale na drodze albo stawał Miño, albo brak dokładności. W szeregach rezerw Barcelony największe zamieszanie pod bramką rywali robił Deulofeu, ale i jego gra była bardzo chaotyczna i nieefektywna. W związku z tym w pierwszych 45 minutach bramek nie oglądaliśmy.
Bramka Deulofeu i remontada Hérculesa
Po przerwie Barça B od razu ruszyła do ataku, czego efektem była bramka Gerarda Deulofeu w 50. minucie. Młody skrzydłowy dostał świetne podanie z głębi pola od Rodriego i pewnym strzałem lewą nogą pokonał Falcóna. Niestety radość nie trwała długo, bo dokładnie dwie minuty. Carlos Calvo obsłużył Michela, a ten nie zmarnował okazji. Taki obrót spraw jeszcze bardziej rozzłościł podopiecznych Eusebio, którzy prowadzeni głównie przez Deulofeu starali się rozerwać defensywę gospodarzy.
Bardzo groźnie były zwłaszcza ciekawie rozgrywane rzuty wolne, po których Katalończycy stworzyli sobie przynajmniej dwie doskonałe okazje do zdobycia bramki. Niestety niewykorzystane sytuacje lubią się mścić i nie inaczej było tym razem. W 70. minucie Sardinero odnalazł w polu karnym Samuela, który strzałem głową pokonał Miño. Mądrze utrzymujący się przy piłce gospodarze nie pozwolili sobie wydrzeć trzech punktów i zawodnicy Barcelony ze spuszczonymi głowami opuszczali murawę.
Kiepski początek pomimo obiecującej gry
Tylko trzy punkty zdobyte w pierwszych czterech kolejkach ligowych to z pewnością wynik daleki od oczekiwań. Trzeba jednak wziąć pod uwagę, że rywale byli wyjątkowo silni, a Eusebio długo nie mógł spokojnie trenować z pełną kadrą. Cieszyć może natomiast styl gry i łatwość, z jaką rezerwy Barcelony potrafią zdominować nawet najbardziej doświadczonych rywali. Rękę nowego trenera widać także w rozegraniu stałych fragmentów gry, które stają się coraz silniejszym punktem tej drużyny. Wrażenia estetyczne jednak już nie wystarczą - aby pozostać w Segunda Division trzeba wreszcie zacząć regularnie zdobywać punkty.
Bramki:
0:1, Gerard Deulofeu (50')
1:1, Michel (52')
2:1, Samuel (70')
Hércules Alicante: Falcón, Juanra, Mora, Samuel, Peña, Rivas, Abel, Calvo (Felipe, min. 67), Míchel, Callejón (Escasa, min. 45) oraz Sardinero (Díaz, min. 83).
FC Barcelona B: Miño, Montoya, Bartra, Gómez, Planas, Dos Santos, Sergi Roberto (Marti Riverola, min. 83), Rafinha, Kiko (Cuenca, min. 57), Rodri oraz Gerard Deulofeu (Tello, min. 72).
Sędzia: Burgos Bengoetxea
Wideo z meczu:
[źródło: Własne/Hérculescf.es/FCBarcelona.cat]
Początek sezonu jest dla rezerw Barcelony wyjątkowo trudny. Niezgrana jeszcze odpowiednio ekipa Eusebio była zmuszona zmierzyć się między innymi ze spadkowiczami. Przed tygodniem Barça B uległa u siebie z Deportivo 2:3, pomimo bardzo ambitnej postawy przez pełne 90 minut. Tym razem rywal był również bardzo silny, z ambicjami sięgającymi La Liga. Wyprawa do Alicante nie zapowiadała się zatem na miłą wycieczkę.
Czerwona kartka w dwie minuty
Podopieczni Eusebio rozpoczęli mecz bardzo nerwowo, ale "z pomocą" bardzo szybko przyszedł Diego Rivas. Pomocnik Hérculesa Alicante między 24. a 26. minutą podpadł sędziemu na tyle, że ten pokazał mu dwukrotnie żółtą kartkę, co w efekcie dało kolor czerwony i oznaczało koniec meczu dla tego doświadczonego zawodnika. Wbrew pozorom nie odmieniło to jednak obrazu gry.
W końcowym kwadransie pierwszej połowy więcej okazji do zdobycia bramki stworzyli sobie gospodarze, ale na drodze albo stawał Miño, albo brak dokładności. W szeregach rezerw Barcelony największe zamieszanie pod bramką rywali robił Deulofeu, ale i jego gra była bardzo chaotyczna i nieefektywna. W związku z tym w pierwszych 45 minutach bramek nie oglądaliśmy.
Bramka Deulofeu i remontada Hérculesa
Po przerwie Barça B od razu ruszyła do ataku, czego efektem była bramka Gerarda Deulofeu w 50. minucie. Młody skrzydłowy dostał świetne podanie z głębi pola od Rodriego i pewnym strzałem lewą nogą pokonał Falcóna. Niestety radość nie trwała długo, bo dokładnie dwie minuty. Carlos Calvo obsłużył Michela, a ten nie zmarnował okazji. Taki obrót spraw jeszcze bardziej rozzłościł podopiecznych Eusebio, którzy prowadzeni głównie przez Deulofeu starali się rozerwać defensywę gospodarzy.
Bardzo groźnie były zwłaszcza ciekawie rozgrywane rzuty wolne, po których Katalończycy stworzyli sobie przynajmniej dwie doskonałe okazje do zdobycia bramki. Niestety niewykorzystane sytuacje lubią się mścić i nie inaczej było tym razem. W 70. minucie Sardinero odnalazł w polu karnym Samuela, który strzałem głową pokonał Miño. Mądrze utrzymujący się przy piłce gospodarze nie pozwolili sobie wydrzeć trzech punktów i zawodnicy Barcelony ze spuszczonymi głowami opuszczali murawę.
Kiepski początek pomimo obiecującej gry
Tylko trzy punkty zdobyte w pierwszych czterech kolejkach ligowych to z pewnością wynik daleki od oczekiwań. Trzeba jednak wziąć pod uwagę, że rywale byli wyjątkowo silni, a Eusebio długo nie mógł spokojnie trenować z pełną kadrą. Cieszyć może natomiast styl gry i łatwość, z jaką rezerwy Barcelony potrafią zdominować nawet najbardziej doświadczonych rywali. Rękę nowego trenera widać także w rozegraniu stałych fragmentów gry, które stają się coraz silniejszym punktem tej drużyny. Wrażenia estetyczne jednak już nie wystarczą - aby pozostać w Segunda Division trzeba wreszcie zacząć regularnie zdobywać punkty.
Bramki:
0:1, Gerard Deulofeu (50')
1:1, Michel (52')
2:1, Samuel (70')
Hércules Alicante: Falcón, Juanra, Mora, Samuel, Peña, Rivas, Abel, Calvo (Felipe, min. 67), Míchel, Callejón (Escasa, min. 45) oraz Sardinero (Díaz, min. 83).
FC Barcelona B: Miño, Montoya, Bartra, Gómez, Planas, Dos Santos, Sergi Roberto (Marti Riverola, min. 83), Rafinha, Kiko (Cuenca, min. 57), Rodri oraz Gerard Deulofeu (Tello, min. 72).
Sędzia: Burgos Bengoetxea
Wideo z meczu:
[źródło: Własne/Hérculescf.es/FCBarcelona.cat]
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
Poleć artykuł
Komentarze (14)