FC Barcelona w swoim ostatnim meczu towarzyskim podczas amerykańskiego tournée pokonała 2:0 Club America. Bramki dla graczy Guardioli zdobywali David Villa i Seydou Keita. W trakcie spotkania, Mister dokonał aż 7 zmian, dając szansę gry graczom rezerw.
Pierwsze minuty dzisiejszego spotkania były równie ciekawe, co Mistrzostwa Polski w curlingu. Zarówno jeden jak i drugi zespół rozpoczął bardzo zachowawczo chcąc zyskać kontrolę w środku boiska. Pierwszą godną odnotowania sytuacją było uderzenie Xaviego z 12. minuty. Strzał kapitana Barçy zza linii szesnastego metra minął jednak prawy słupek bramki meksykańskiego zespołu. Trzy minuty później bardzo ładnym technicznym podaniem w uliczkę popisał się Iniesta, w polu karnym padł Thiago, jednak arbiter spotkania nie dopatrzył się przewinienia (i słusznie). W 20. minucie fenomenalnym kilkudziesięciometrowym crossem popisał się Xavi, w polu karnym piłkę na klatkę piersiową z zegarmistrzowską precyzją przyjął Piqué, jednak nie zdołał oddać strzału, zostając uprzedzonym przez jednego z defensorów rywala.
W 24. minucie Katalończycy wyszli na prowadzenie. Bardzo ładnie prawą flanką popędził Adriano, idealnie dośrodkował w pole karne, gdzie czekał już David Villa, który pięknym uderzeniem głową nie dał najmniejszych szans portero rywali. Chwilę później snajper Barçy niesamowitym dryblingiem ośmieszył defensora drużyny przeciwnej jednak jego dośrodkowanie przed linię bramkową okazało się zbyt mocne. W 28. minucie cudownym podaniem zewnętrzną częścią stopy popisał się Thiago, który wyprowadził Villę na pozycję sam na sam z Navarrete. Tym razem Asturyjczyk nie był już tak skuteczny i przegrał pojedynek z bramkarzem Club America. Pierwszą i jedyną ładną akcję pierwszej połowy rywale przeprowadzili chwilę później, gdzie kilkoma ładnym podaniami z pierwszej piłki poradzili sobie z zawodnikami Guardioli, jednak strzał Mosquery zza szesnastki nie sprawił Valdésowi najmniejszych problemów.
W 31. minucie znów w doskonałej okazji znalazł się Villa, który i tym razem nie potrafił przechytrzyć Navarrete. Kilka chwil później sam na sam z bramkarzem meksykańskiego zespołu znalazł się Pedro, ale i on nie trafił do siatki. Skrzydłowy Barçy miał okazję do rehabilitacji w 38. minucie, kiedy to po wspaniałym dograniu Thiago miał przed sobą tylko portero rywala. Niestety Navarrete ponownie stanął na wysokości zadania i wygarnął piłkę spod nóg Pedro.
Do końca pierwszej połowy wynik nie uległ zmianie mimo iż szansę na podwyższenie rezultatu miał El Guaje. Po pierwszych 45 minutach Barça jak najbardziej zasłużenie prowadziła więc 1-0 po pięknym uderzeniu Villi, który zepsuł sobie fryzurę przystrzyżoną równie perfekcyjnie, co trawnik przed Białym Domem.
Druga część gry również rozpoczęła się bardzo spokojnie. Jako pierwszy bramce Barcelony starał się zagrozić Vicente, jednakże bez powodzenia. Katalończycy bramce Navarrete po raz pierwszy po wznowieniu gry zagrozili w 54. minucie, kiedy to na bramkę rywala strzelał Thiago. Niestety niecelnie. Chwilę później defensywa Barçy popełniła pierwszy poważny błąd w kryciu, Sánchez uderzył na bramkę Valdésa, jednak portero Blaugrany sparował futbolówkę na rzut rożny. W 59. minucie pomylił się Fontás do spółki z Busquetsem, którzy nie zdołali przeciąć kilkudziesięciometrowego crossa jednego z defensorów rywali i tylko błyskawiczne wyjście z bramki oraz akrobatyczny wykop Valdésa uchronił zespół Mistrza Hiszpanii od straty gola.
Wreszcie w 67. minucie znów ładnie zaatakowała Barça, a właściwie David Villa. Asturyjczyk popisał się ładną akcją indywidualną, minął przeciwnika, uderzył z 18 metra, jednak czujny na linii bramkowej był Navarrete, który instynktownie wybił futbolówkę na korner. Pep Guardiola dokonał wielu zmian, na boisku od początku drugiej połowy pojawili się kolejno, Dos Santos, Cuenca, Fontás, Sergi Gomez, Jordi Masip, Deulofeu i Carmona. Zmiana podstawowych zawodników w sposób bardzo istotny odbiła się na grze Katalończyków, którzy przestali istnieć w ataku i zaczęli popełniać katastrofalne błędy w defensywie.
W 83. minucie jedną z nielicznych akcji ofensywnych przeprowadzili gracze z Camp Nou, jednak ładna akcja dwójkowa Carmony z Cuencą zakończyła się tylko rzutem rożnym. Pod koniec spotkania do głosu doszli piłkarze Club America, którzy zepchnęli Barcelonę do głębokiej defensywy. Grający pod presją atakujących Meksykanów, Katalończycy popełniali fatalne błędy w kryciu. W 85. minucie, Club America miał wymarzoną okazję do strzelenia bramki. Kolejna pomyłka defensorów Barçy sprawiła, iż sam na sam z Masipem znalazł się Benitez, który jednak nie potrafił zachować zimnej krwi i przestrzelił. Chwilę później czarnoskóry napastnik miał okazję do rehabilitacji, jednak i tym razem nie wykorzystał fatalnego błędu środkowych defensorów. Club America naciskał, a młodzi piłkarze Blaugrany kompletnie nie radzili sobie w obronie. Jak jednak głosi stare piłkarskie przysłowie: "Niewykorzystane sytuacje się mszczą." Nie inaczej było i tym razem. Po kilku dogodnych sytuacjach dop zdobycia goli dla Meksykanów, okazję miała wreszcie Barça. W 89. minucie swoim geniuszem błysnął Gerard Deulofeu, który ograł rywala na lewym skrzydle, wbiegł w pole karne i padając na murawę w niesamowity sposób zdołał jeszcze zagrać wzdłuż linii bramkowej, gdzie czekał dobrze ustawiony Seydou Kieta. Malijczyk nie miał najmniejszych problemów z wbiciem piłki do pustej bramki z najbliższej odległości. Chwilę później arbiter zakończył spotkanie.
Podczas pożegnalnego meczu z amerykańskim tournée oglądaliśmy dwa oblicza Barcelony. W pierwszej połowie podopieczni Pepa Guardioli nie pozostawili rywalom żadnych złudzeń, co do tego, który zespół jest lepszy. Druga połowa w wykonaniu Katalończyków była jednak bardzo słaba, ale taki obrót sytuacji można usprawiedliwić wieloma roszadami w składzie Mistera, który dał szansę młodym graczom Barçy B.
Bramki: 24. m. - David Villa, 89. m. - Seydou Keita
Żółte kartki: Medina (44. m.) oraz Busquets (63. m.)
FC Barcelona: Valdés (Jordi Masip 72'), Adriano (Dos Santos 46'), Busquets, Piqué (Fontás 51'), Abidal, Keita, Xavi (Cuenca 46'), Thiago, Iniesta (Sergi Gomez 64'), Pedro (Deulofeu 75') i Villa (Carmona 75').
Club América: Navarrete (Pineda 73'), Aguilar, Reyes, Mosquera, Rojas, Medina (Gonzalez 61'), Molina, Castillo; Rolfi, Vicente y Benitez.
Zwycięstwo na koniec tournée: Club América - Barça 0:2
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
Poleć artykuł
Komentarze (379)