Co z obroną?
Największe nazwiska są łączone tego lata z Realem Madryt i FC Barceloną i wiele z nich dołączyło do tych drużyn - szczególnie do Realu. Chilijski napastnik Alexis Sánchez został oficjalnie zawodnikiem Dumy Katalonii w poniedziałek, a drużyna José Mourinho, przebywająca obecnie w trasie, wypróbowywała nowe nabytki: lewego obrońcę Fábio Coentrão (w bardziej zaawansowanej roli niż obrońcy), skrzydłowego José Maríę Callejóna i środkowych Nuriego Şahina i Hamita Altintopa. Ponadto, Madryt ciągle ma nadzieję na sprowadzenie napastnika; Neymara, Sergio Agüero, Carlosa Téveza bądź Adebayora, podczas gdy Barça wciąż walczy o Ceska Fábregasa.
Ale co z obrońcami? W zeszłym sezonie Pep Guardiola miał notoryczne problemy z optymalnym zestawieniem obrony, a mimo to Barcelona w lidze straciła tylko 21 bramek. Pep zmuszony był do żonglowania składem podczas nieobecności kapitana Carlesa Puyola. Barcelona przegrała w tamtym sezonie pięć spotkań, a we wszystkich meczach zakończonych porażkami brakowało właśnie Puyola. Jego obecność powoduje, że na wyżyny swoich umiejętności wznoszą się zawodnicy grający z nim w formacji obronnej- choćby Piqué. Kłopoty Carlesa z kolanem spowodowały, że po Świętach Bożego Narodzenia pojawił się ona na boisku tylko w siedmiu meczach i zaliczył w sumie 377 minut gry.
Pod nieobecność swego kapitana, Pep Guardiola musiał uzupełniać obronę zawodnikami z linii pomocy, najczęściej Sergio Busquetsem i Javierem Mascherano. Nie była to sytuacja komfortowa i nikt ze sztabu technicznego nie chciałby jej powtórki w sezonie 2011/20122. Idea, na początku poprzedniego sezonu, była taka żeby wykorzystywać Érika Abidala w środku defensywy i wypełniał on tę rolę lepiej niż dobrze, do momentu kiedy sam się stał ofiarą choroby.
Abidal wrócił w glorii chwały, wznosząc Puchar Europy, ale dopiero przyszły sezon pokaże czy jest w stanie ponownie pełnić taką rolę w zespole, jaką pełnił przed wykryciem u niego guza wątroby. Również możliwość udziały Puyola w trudach sezonu, na tym etapie, pozostaje raczej zagadką. Inne opcje, włączając w to Gabriela Milito i Andreu Fontása, wydają się nieco ryzykowane - tym bardziej, że w poprzednim sezonie Milito nie cieszył się zaufaniem Guardioli, a młody obrońca jest jeszcze mało doświadczonym zawodnikiem (zaliczył dziesięć spotkań w pierwszym zespole na przestrzeni ostatnich dwóch sezonów).
Jak do tej pory, latem Barcelona nie wydaje się zainteresowana zakupem środkowego obrońcy, pomimo że klub z Katalonii przez jakiś czas walczył o José Ángela, który ostatecznie dołączył do Romy.
Madryt z kolei podpisał kontrakt z osiemnastoletnim Raphaëlem Varane. Młodzieniec został wykupiony z Lens - dzięki pomocy nowego dyrektora sportowego Zinedina Zidana - i ma przed sobą wspaniałą przyszłość, ale środkowy obrońca to pozycja, na której doświadczenie jest kluczowym czynnikiem i Mourinho raczej nie będzie z niego korzystał w najważniejszych meczach.
Varane zastąpił Ezequiela Garaya, który opuścił Madryt na rzecz Benfiki Lizbona - jako część operacji sprowadzenia Fabio Coentrão (mimo, że oba transfery były negocjowane osobno). Powoduje to, że Real pozostaje z Pepe, borykającym się z kontuzjami mięśniowymi, Ricardo Carvalho i Raúlem Albiolem, jako środkowymi obrońcami. Dodatkowo Pepe swe najlepsze występy w zeszłym sezonie zaliczył jako defensywny pomocnik i prawdopodobnie w tym sezonie również będziemy go częściej widywać na tej pozycji, niż na obronie. Albiol jest generalnie wiarygodnym zawodnikiem, ale wydaje się, że nie do końca zaskarbił sobie zaufanie Mourinho. Ramos - o którym nie można zapominać - pozostanie jednak główną opcją na prawą obronę.
Madryt ma więcej możliwości niż Barcelona, ale jeśli chcą przerwać dominację Katalończyków w lidze i w Europie to obecne zasoby - w obronie - wydają się nie dość dobre. Odnosząc się do alternatyw posiadanych w ataku, to Mourinho nie dysponuje taką siłą ognia jak Barcelona i jego kadra może okazać się ponownie za słaba.
Tak więc, zarówno Pep jak José powinni rozważyć w końcu możliwość sprowadzenie jednego klasowego obrońcy. W końcu - jak mawia stare piłkarskie porzekadło - "Napastnicy wygrywają mecze, ale obrońcy wygrywają mistrzostwa."
[źródło: Goal]
Ale co z obrońcami? W zeszłym sezonie Pep Guardiola miał notoryczne problemy z optymalnym zestawieniem obrony, a mimo to Barcelona w lidze straciła tylko 21 bramek. Pep zmuszony był do żonglowania składem podczas nieobecności kapitana Carlesa Puyola. Barcelona przegrała w tamtym sezonie pięć spotkań, a we wszystkich meczach zakończonych porażkami brakowało właśnie Puyola. Jego obecność powoduje, że na wyżyny swoich umiejętności wznoszą się zawodnicy grający z nim w formacji obronnej- choćby Piqué. Kłopoty Carlesa z kolanem spowodowały, że po Świętach Bożego Narodzenia pojawił się ona na boisku tylko w siedmiu meczach i zaliczył w sumie 377 minut gry.
Pod nieobecność swego kapitana, Pep Guardiola musiał uzupełniać obronę zawodnikami z linii pomocy, najczęściej Sergio Busquetsem i Javierem Mascherano. Nie była to sytuacja komfortowa i nikt ze sztabu technicznego nie chciałby jej powtórki w sezonie 2011/20122. Idea, na początku poprzedniego sezonu, była taka żeby wykorzystywać Érika Abidala w środku defensywy i wypełniał on tę rolę lepiej niż dobrze, do momentu kiedy sam się stał ofiarą choroby.
Abidal wrócił w glorii chwały, wznosząc Puchar Europy, ale dopiero przyszły sezon pokaże czy jest w stanie ponownie pełnić taką rolę w zespole, jaką pełnił przed wykryciem u niego guza wątroby. Również możliwość udziały Puyola w trudach sezonu, na tym etapie, pozostaje raczej zagadką. Inne opcje, włączając w to Gabriela Milito i Andreu Fontása, wydają się nieco ryzykowane - tym bardziej, że w poprzednim sezonie Milito nie cieszył się zaufaniem Guardioli, a młody obrońca jest jeszcze mało doświadczonym zawodnikiem (zaliczył dziesięć spotkań w pierwszym zespole na przestrzeni ostatnich dwóch sezonów).
Jak do tej pory, latem Barcelona nie wydaje się zainteresowana zakupem środkowego obrońcy, pomimo że klub z Katalonii przez jakiś czas walczył o José Ángela, który ostatecznie dołączył do Romy.
Madryt z kolei podpisał kontrakt z osiemnastoletnim Raphaëlem Varane. Młodzieniec został wykupiony z Lens - dzięki pomocy nowego dyrektora sportowego Zinedina Zidana - i ma przed sobą wspaniałą przyszłość, ale środkowy obrońca to pozycja, na której doświadczenie jest kluczowym czynnikiem i Mourinho raczej nie będzie z niego korzystał w najważniejszych meczach.
Varane zastąpił Ezequiela Garaya, który opuścił Madryt na rzecz Benfiki Lizbona - jako część operacji sprowadzenia Fabio Coentrão (mimo, że oba transfery były negocjowane osobno). Powoduje to, że Real pozostaje z Pepe, borykającym się z kontuzjami mięśniowymi, Ricardo Carvalho i Raúlem Albiolem, jako środkowymi obrońcami. Dodatkowo Pepe swe najlepsze występy w zeszłym sezonie zaliczył jako defensywny pomocnik i prawdopodobnie w tym sezonie również będziemy go częściej widywać na tej pozycji, niż na obronie. Albiol jest generalnie wiarygodnym zawodnikiem, ale wydaje się, że nie do końca zaskarbił sobie zaufanie Mourinho. Ramos - o którym nie można zapominać - pozostanie jednak główną opcją na prawą obronę.
Madryt ma więcej możliwości niż Barcelona, ale jeśli chcą przerwać dominację Katalończyków w lidze i w Europie to obecne zasoby - w obronie - wydają się nie dość dobre. Odnosząc się do alternatyw posiadanych w ataku, to Mourinho nie dysponuje taką siłą ognia jak Barcelona i jego kadra może okazać się ponownie za słaba.
Tak więc, zarówno Pep jak José powinni rozważyć w końcu możliwość sprowadzenie jednego klasowego obrońcy. W końcu - jak mawia stare piłkarskie porzekadło - "Napastnicy wygrywają mecze, ale obrońcy wygrywają mistrzostwa."
[źródło: Goal]
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
Poleć artykuł
Komentarze (50)