Belletti: Chciałbym, żeby Valdés został bohaterem na Wembley - wywiad

Choder

18 maja 2011, 11:53

21 komentarzy
Mija właśnie pięć lat od momentu, w którym Barcelona pokonała Arsenal w finale Ligi Mistrzów, po raz drugi sięgając po to trofeum. Jeden z autorów tamtego sukcesu i strzelec bramki dającej zwycięstwo, Juliano Belletti, udzielił wywiadu na kilka dni przed konfrontacją z Manchesterem United.

Finał Ligi Mistrzów i każdy myśli Belletti...

Gdyby nie ta bramka, nikt by o mnie nie pamiętał. To było tak ważne, bo zapewniło puchar..

Co pamiętasz z tamtego wieczora?

Czuję się, jakby to było wczoraj. Na profilu twitterowym zebrałem więcej wpisów niż kiedykolwiek. W telewizji pokazywano tego gola, a ludzie pisali mi, że wciąż płaczą z emocji.

Co czuje się na chwilę przed finałem?

Jest znacznie łatwiej, jeśli jesteś dobrze przygotowany. Wtedy Barcelona była gotowa i ja również. W weekend przed tym spotkaniem, zrobiłem grilla w domu z rodziną i przyjaciółmi. A już dzień później wylecieliśmy do Paryża.

A co ze snem ostatniej nocy?

To zależy od piłkarza.

A gdy nadchodzi godzina "zero"?

Ja byłem zrelaksowany. Wkurzyłem się, gdy okazało się, że wyląduję na rezerwie, ale uwierz mi, że nigdy wcześniej nie byłem tak skoncentrowany na ławce rezerwowej. Na wygraną w Lidze Mistrzów Barcelona czekała czternaście lat i wiedzieliśmy, że to była unikalna okazja.

Czy piłkarz stara się odizolować od tego całego zgiełku?

To się zmienia. Kiedy przyjeżdżasz, słuchasz muzyki, rozmawiasz z ludźmi o wszystkim poza piłką, ale kiedy zbliża się ten moment, myślisz tylko o spotkaniu i o tym, co możesz zrobić.

W tym spotkaniu pojawiłeś się na kilkanaście minut przed końcem.

Moi rodzice uchwycili obrazek, kiedy się rozgrzewam i rozglądam wokół, jakbym normalnie grał. Kiedy Rijkaard mnie zawołał, pomyślałem "wygramy!". To nie jest łatwe, kiedy w finale przegrywasz 1:0, a w dodatku leje deszcz. Wszedłem na boisko, by pomóc. Wiara w siebie wycisza emocje.

Ronaldinho, Edmílson i Ty zdobyliście już Mistrzostwo Świata. Czy Barcelonie pomaga to, że są w niej piłkarze, którzy wygrali wszystko?

Nie ma nic lepszego niż bycie mistrzem. Ktoś może się temu sprzeciwiać, ale nie w moim wypadku, czy w przypadku Barcelony. Patrzysz na nich i widzisz ciągły głód zwycięstw.

Jaką rolę odgrywa trener?

Istotną. Są wielkie drużyny, które jednak nie są mistrzowskie. Chelsea za kadencji Scolariego nie funkcjonowała dobrze, ale przyszedł Hiddink i wszystko się zmieniło. Nie jest łatwo przewodzić takiej drużynie. Musisz być crackiem.

A Pep to crack?

Udowodnił to, wygrywając tyle trofeów. Bazując na jego osiągnięciach, to prawdopodobnie najlepszy trener dla Barcelony.

A Messi, który dorastał przy Tobie. Kiedykolwiek przypuszczałeś, że tak się rozwinie?

Miałem przeczucia co do Iniesty, ale to co stało się z Leo, jest niewytłumaczalne. Jest bardzo młody, a w ciągu trzech lat wskoczył na taki poziom. Nie ma dla niego żadnych granic, a w tym wieku wciąż może być lepszy. Ronaldo był kontuzjowany w swoim najlepszym momencie, Ronaldinho notował regres sportowy po wygraniu Ligi Mistrzów, ale to właśnie jest najtrudniejsze - utrzymać poziom.

Kto zostanie "Bellettim" Wembley?

Powiedziałbym, że Iniesta, który zdobył zwycięską bramkę na wagę Mistrzostwa Świata i już zapisał się w historii. Cóż, chciałbym przy prowadzeniu 1:0 zobaczyć, jak Valdés broni karnego w 90. minucie i zostaje bohaterem. Zasługuje na to. Przechodził trudny czas, ale teraz jest w szczytowym momencie swojej kariery.

W Paryżu to Ty przyniosłeś drużynie chwałę, ale Valdés rozegrał wtedy wspaniały mecz.

Matko! Jego parady były niesamowite, szczególnie ta sam na sam z Henry'm w drugiej połowie. On byłem kluczem, ale teraz jest lepszy. Myślę, ze narodziny syna tak dobrze na niego wpłynęły (śmiech)..

Są podobieństwa pomiędzy drużyną z Paryża a dzisiejszą Barceloną?

Barça zachowała swój styl gry na wszystkich szczeblach. Iniesta wgryzał się w tę filozofię od małego i podobnie było z Messim, czy Pedro. Klub jest cierpliwy i wie, jak pracować. Dlatego nie widzę żadnych zmian.

"Ta drużyna to ulepszona wersja tej z 2006 roku."

Matematycznie tak, bo więcej wygrała. Ale my również byliśmy świetnym zespołem. Real Madryt, Valencia, Chelsea i Milan były wtedy lepsze. Nie mówię, że teraz to łatwi rywale, ale wtedy byli lepsi.

Ten zespół wygra na Wembley?

To jedno spotkanie, a Barça przegrała już jeden finał z Realem. Wierzę, że w takich pojedynkach nie ma faworytów.

Ale czy nie mówimy o najlepszej drużynie świata?

Tak i to nie tylko dla mnie, ale dla każdego, ale finały to coś innego. Rywal także wygrał swoją ligę i jest w dobrej formie. W tym finale będzie większa rywalizacja niż w Rzymie. Wtedy Barça była jednak większym faworytem.

Zobaczymy, jak Ferguson ustawia "autobus"?

Nie wierzę w taki scenariusz. Oni bronią się twardo, a jednocześnie są bardzo efektywni. To wszystko równoważy. Z takimi piłkarzami jak Giggs, myślę, że Manchester zaatakuje.

[źródło: Sport]
REKLAMA

Poleć artykuł

Komentarze (21)

Aby dodawać komentarze, musisz być zalogowany.
Uwaga: Ze względu na ochronę prywatności, komentarze nie ładują się automatycznie. Kliknij przycisk poniżej, aby je wyświetlić.
Załaduj komentarze