Oceny za mecz z Hérculesem

SZUMI

31 stycznia 2011, 20:06

1 komentarz
Przypominamy zasady, jakimi kierujemy się podczas wystawiania not: kryterium oceny graczy.
Pamiętajcie, że przekonująca argumentacja może wpłynąć na zmianę ocen. Jednocześnie pragniemy zaznaczyć, że słowa "przekonująca" i "argumentacja" nie jest równoznaczne z "dla mnie Villa, a Bojan 5.5".

Oceniający: SZUMI, Blazeq, Hering

Valdés - 7 - Napisać, że Victor był pewnym punktem drużyny, to niedopuszczalne uogólnienie. Oprócz znakomitej postawy między słupkami, Valdés demonstruje wręcz niespotykany u innych golkiperów spokój przy wyprowadzaniu piłki (jedyny błąd z 49. minuty, kiedy podał między Abidala a Maxwella czego konsekwencją był aut). Gra jako ostatni obrońca i ze swojej roli wywiązuje się wzorowo. Niczym nie przypomina zawodnika, który Villi potrafił dwukrotnie wyłożyć piłkę. Ponadto dwie jego interwencje były dowodem, że jest skoncentrowany przez pełne 90 minut. W tak trudnym meczu jego znakomita postawa miała niebagatelne znaczenie.

Alves - 7 - Po takim meczu bardzo trudno ocenić prawego obrońcę. O ile Dani w obronie bywał dość rzadko (zaledwie cztery odbiory) i rywali atakował najczęściej jeszcze na ich połowie, o tyle z ofensywnych zadań bocznego defensora wywiązywał się bardzo solidnie. Co prawda 11 strat raczej chluby nie przynosi, ale już współpraca na skrzydle z Pedro i Messim oraz kilka dobrych dośrodkowań jak najbardziej. Swój bardzo solidny występ ukoronował asystą absolutną przy drugiej bramce Messiego.

Abidal - 7 - Szybkość to niewątpliwie jeden z największych atutów Francuza. Poza tym wciąż imponuje nieprawdopodobny i wręcz momentami groteskowy spokój przy odbiorach piłki od zaskoczonych graczy formacji ofensywnych przeciwników w wykonaniu Érica. Choć Valdez potrafił sprawić sporo kłopotów parze barcelońskich stoperów, to przez cały czas wydawało się, że kontrolują oni sytuację w swoim polu karnym. Abidal był jak zwykle skuteczny w odbiorze (7) i dokładny (jedna strata), a chwilami wyręczał też Gerarda w wyprowadzaniu piłki z własnej połowy. Nic dziwnego, że przy takiej formie Francuza Milito zasiada na ławce rezerwowych.

Piqué - 6 - Kilkakrotnie jego interwencje nie były w stu procentach pewne (18',40', 54' 58', 80'), wystarczały jednak do doraźnego powstrzymania akcji gospodarzy. Najpoważniejszy błąd popełnił w 20. minucie, kiedy kryjąc na radar (a dokładniej stojąc pomiędzy Trezeguet,a Valdezem) dopuścił do sytuacji, w której Francuz nie miał prawa chybić do bramki Victora Valdésa. Szczęśliwie jednak postanowił użyć nie tej kończyny, której trzeba i skończyło się jedynie na groźnej sytuacji bramkowej. Reasumując jego poczynania defensywne należy jednak podkreślić, iż jego błędy nie miały żadnych konsekwencji bramkowych, a za wyjątkiem wymienionych sytuacji bardzo skutecznie utrudniał dobrze dysponowanym tego dnia rywalom rozgrywanie akcji ofensywnych. Zanotował aż 11 odbiorów przy zaledwie dwóch stratach, a co najciekawsze, ani razu nie faulował przeciwnika. Środek pola mógł natomiast liczyć na jego wsparcie przy rozgrywaniu.

Maxwell -6 - Miał mniej irytujących strat (8) niż Dani oraz więcej odbiorów (7), ale występy obu obrońców bardzo trudno porównać. Alves stanowił bowiem stałe i jak najbardziej poważne zagrożenia dla defensywy gospodarzy, natomiast Maxwell był raczej uzupełnieniem lewego skrzydła i zawodnikiem, do którego w razie czego można odegrać piłkę i od nowa budować akcje. Odważne zrywy w ofensywie w wykonaniu Maxwella należały do rzadkości (choć trzeba przyznać, że piłka do Villi z 52. minuty była wysokich lotów). Jeśli natomiast chodzi o grę w defensywie, to również powodów do zachwytu nie było. W większości sytuacji był po prostu tam, gdzie powinien być, choć trzeba też wytknąć mu poważny błąd z 82. minuty, kiedy odpuścił krycie Tote i gdyby zawodnik z Alicante lepiej rozegrał akcję, mogło dojść do remisu. Przyzwoitość na wysokim poziomie, której czasem tej drużynie po prostu potrzeba.

Sergio Busquets - 7 - Po bardzo dobrym meczu w Pucharze Króla w wykonaniu Mascherano, w pierwszej jedenastce znów pojawił się Busquets i spisał się równie dobrze. Śmiało można powiedzieć, że to najrówniej obsadzona pozycja w drużynie Pepa. Od pierwszych minut Sergio nie tylko bardzo dobrze powstrzymywał rywali (osiem odbiorów), ale także pomagał w rozgrywaniu piłki. Był zawsze tam, gdzie bardziej ofensywni koledzy z drużyny mieli problem i musieli chwilowo zwolnić akcję, przegrać piłkę na drugie skrzydło lub wycofać do obrony. Grał bardzo czysto i skutecznie. Dodatkowym jego walorem jest niesamowita umiejętność do zachęcania przeciwników do faulowania, co w tym spotkaniu zaowocowało co najmniej trzema żółtymi kartkami, w tym drugim ostrzeżeniem i w efekcie usunięciem z boiska Javiera Farinósa.

Xavi - 8 - Najlepszy zawodnik Barcelony w tym spotkaniu. Hércules zmusił Barcelonę do gry bardziej odważnej, ryzykownej. Stąd większa niż zwykle liczba strat w zespole (72), również w przypadku samego Xaviego (8). Kapitan Barcelony w tym spotkaniu wywiązywał się z osieroconej przez Puyola roli wprost wzorowo. Wciąż szukał dziury w niezwykle szczelnym murze ustawionym przez graczy z Alicante, a kiedy już ją znalazł, zaprezentował absolutny piłkarski majstersztyk. Każdego kibica namawiamy jeszcze raz do obejrzenia asysty przy bramce Pedro. A potem jeszcze raz. A potem jeszcze kilka kolejnych razy. Xavi wiedział co ma zamiar zrobić z piłką, kiedy ta jeszcze była około 1,5 metra od niego. Nie patrzył na toczącą się futbolówkę, a jedynie wyczekiwał kiedy Pedro wycofa się lekko do linii obrońców. Geniusz! Gdyby jeszcze ktoś miał wątpliwości, zapraszamy do przyjrzeniu się akcji z 69. minuty, kiedy ośmieszył dwóch atakujących go rywali. Poza tym przez cale spotkanie rozgrywał wraz z Iniestą akcji Barcelony, choć trzeba przyznać, że twardo grający gracze Hérculesa byli naprawdę trudnym rywalem. Ponadto Xavi zapisał na swoim koncie jeszcze cztery odbiory oraz dwa strzały, z których jeden był naprawdę groźny.

Iniesta - 7 - Podobnie jak Xavi starał się stale szukać dobrze ustawionych w polu karnym rywala partnerów. Zaskoczenie gospodarzy nie było jednak łatwym zadaniem, stąd spora liczba strat (10). Andrés zrehabilitował się jednak walcząc w środku pola (siedem odbiorów) i napędzając kilka akcji, z których jedna w końcówce spotkania zakończyła się kolejną bramką Messiego i asystą Alvesa.

Pedro - 8 - Kiedy wszyscy byli myślami już w szatni i zbierali siły na drugą połowę, Pedro postanowił popsuć (poprawić?) całą zabawę i idealnie wymierzonym strzałem w krótki róg dał prowadzenie Barcelonie. Po raz kolejny to Pedro przełamuje niemoc zdobycia bramki w meczu z teoretycznie słabszym przeciwnikiem, dodając kolejną bardzo ważną bramkę do swojego piłkarskiego curriculum vitae . Młody zawodnik rodem z Teneryfy każdego dnia pracuje na miano prawdziwego cracka i chyba przez większość cules już jest tak tytułowany. Oprócz rzeczonej bramki Pedrito mógł wpisać się na listę strzelców jeszcze kilkakrotnie, a najlepszą okazję miał w 15. minucie, kiedy jego uderzenie z trudem na rzut rożny sparował Calatayud. Poza tym zwyczajowo niczym ogar na polowaniu gnał od jednego pola karnego do drugiej raz po raz dając drużynie pomoc w kluczowym miejscach boiska. Boiskowy skarb.

Messi - 7 - Przez blisko 90 minut Argentyńczykowi wyraźnie nie szło. Jego podania często nie dochodziły do adresata (13 strat!), jego strzały nie wpadały do siatki (9). Na trzy minuty przed końcem wreszcie znalazł sobie jednak wystarczająco dużo miejsca, aby w swoim stylu wymanewrować obrońców i zdobyć ładną bramkę. Dwie minuty później ponownie wpisał się na listę strzelców, choć w tym wypadku wystarczyło jedynie znaleźć się w odpowiednim miejscu w odpowiednim czasie, a to Messi potrafi robić zawsze, niezależnie od formy w jakiej się znajduje. Cóż, podobno mężczyznę poznaje się po tym jak kończy, a nie jak zaczyna.

Villa - 6 - Dużo pracował na skrzydle, ale jego starania niewiele przynosiły wymiernego efektu. Oddał sporo strzałów, z których co najmniej dwa (33', 47') mogły przy odrobinie szczęścia naleźć drogę do siatki rywali. Podjął kilka złych boiskowych decyzji, a do zwycięstwa dołożył swoja cegiełkę dzięki nieustannemu ruchowi wzdłuż pola karnego oraz częstym rozgrywaniem piłki z Messim oraz Pedro.

Rezerwowi:

Nolito - bez oceny - Po ładnej akcji z Afella'em miał nawet szansę na bramkę, ale nieco zabrakło mu zimnej krwi. Miał także swój udzial przy drugim trafieniu Messiego. Jak widać, choć zaliczył jedynie krótki epizod na boisku, dało się go zauważyć na murawie.

Keita - bez oceny - Przez chwile na boisku nie zdążył nic ciekawego pokazać.

Afellay - bez oceny - Wszedł na kilka minut i trzeba przyznać, że było widać, iż coś się zmieniło na boisku. Zdążył zaliczyć dwa ładne zagrania, w tym podanie do Nolito, który powinien zamienić je na bramkę, dając Holendrowi asystę. Z Almeríą prawdopodobnie zagra całe spotkaniem i liczymy na naprawdę dobre zawody w jego wykonaniu.
REKLAMA

Poleć artykuł

Komentarze (1)

Aby dodawać komentarze, musisz być zalogowany.
Uwaga: Ze względu na ochronę prywatności, komentarze nie ładują się automatycznie. Kliknij przycisk poniżej, aby je wyświetlić.
Załaduj komentarze