Cesc: Jesteśmy już wielkim zespołem
Rywal Barcelony w 1/8 finału Ligi Mistrzów Arsenal pokonał w poniedziałek Chelsea 3:1 i przerwał passę porażek z The Blues, jakie ponosił w ostatnich latach.
Cesc Fabregas, któremu Mundo Deportivo wróży koszulkę blaugrana z numerem 4, zdobył w tym spotkaniu jedną bramkę i zanotował asystę. "Jesteśmy wielką drużyną", stwierdził po meczu. "Różnica między dobrym a wielkim zespołem jest zwykle bardzo mała, a my zrobiliśmy coś, co charakteryzuje wielkie kluby. Byliśmy fantastyczni, liga jest długa, ale zrobimy wszystko, co w naszej mocy", dodał.
Arsenal ma w perspektywie spotkania z Barçą, ale do tego czasu wiele się może zmienić, zarówno w jednym, jak i w drugim zespole. Pewne jest natomiast, że Kanonierzy przełamali pewien kompleks, bowiem pokonali wreszcie jednego z głównych konkurentów do mistrzowskiego tytułu. W ostatnich latach z Chelsea i Manchesterem United najczęściej bowiem przegrywali.
Mundo Deportivo pisze tymczasem, że latem przyszłego roku Sandro Rosell zrobi wszystko, aby Fabregas przywdział w końcu koszulkę Barcelony. Mający 23 lata pomocnik jest już gotowy, aby sprostać presji gry na najwyższym światowym poziomie, gry w barwach blaugrana. Ma otrzymać mityczny numer 4, których w latach 90. rozsławił najpierw Ronald Koeman, a później Pep Guardiola. Ten ostatni to zresztą idol z dzieciństwa Cesca.
Ostatnim graczem Barcelony, który grał z numerem 4 był Rafa Márquez. Wcześniej koszulkę tę ubierał Patrik Andrésson. Teraz "czwórka" schowana głęboko czeka na wychowanka, który latem 2011 roku ma wrócić do domu.
[źródło: Sport/Mundo Deportivo]
Cesc Fabregas, któremu Mundo Deportivo wróży koszulkę blaugrana z numerem 4, zdobył w tym spotkaniu jedną bramkę i zanotował asystę. "Jesteśmy wielką drużyną", stwierdził po meczu. "Różnica między dobrym a wielkim zespołem jest zwykle bardzo mała, a my zrobiliśmy coś, co charakteryzuje wielkie kluby. Byliśmy fantastyczni, liga jest długa, ale zrobimy wszystko, co w naszej mocy", dodał.
Arsenal ma w perspektywie spotkania z Barçą, ale do tego czasu wiele się może zmienić, zarówno w jednym, jak i w drugim zespole. Pewne jest natomiast, że Kanonierzy przełamali pewien kompleks, bowiem pokonali wreszcie jednego z głównych konkurentów do mistrzowskiego tytułu. W ostatnich latach z Chelsea i Manchesterem United najczęściej bowiem przegrywali.
Mundo Deportivo pisze tymczasem, że latem przyszłego roku Sandro Rosell zrobi wszystko, aby Fabregas przywdział w końcu koszulkę Barcelony. Mający 23 lata pomocnik jest już gotowy, aby sprostać presji gry na najwyższym światowym poziomie, gry w barwach blaugrana. Ma otrzymać mityczny numer 4, których w latach 90. rozsławił najpierw Ronald Koeman, a później Pep Guardiola. Ten ostatni to zresztą idol z dzieciństwa Cesca.
Ostatnim graczem Barcelony, który grał z numerem 4 był Rafa Márquez. Wcześniej koszulkę tę ubierał Patrik Andrésson. Teraz "czwórka" schowana głęboko czeka na wychowanka, który latem 2011 roku ma wrócić do domu.
[źródło: Sport/Mundo Deportivo]
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
Poleć artykuł
Komentarze (57)