Xavi: Chcę wygrać ligę, Puchar Króla i Ligę Mistrzów

Kalibur

26 grudnia 2010, 10:38

37 komentarzy
Przed kończącym się rokiem, Xavi Hernández udzielił dla hiszpańskiej gazety Sport odpowiedzi na pytanie intrygujące chyba cały piłkarski świat. Czy Hiszpan powiedział w lidze lub reprezentacji już ostatnie słowo? Co sądzi o polityce anty-barcelońskiej? Dlaczego nie pojedzie na towarzyskie spotkanie reprezentacji Katalonii z Hondurasem? To tylko wybrane pytania, zapraszamy do przeczytania reszty wywiadu.

Rok 2010 oczami Xaviego: zwycięzca konkursu na najlepszego zawodnika świata organizowanego przez gazetę World Soccer, nominowany obok Messiego i Iniesty do zdobycia Złotej Piłki, mistrz świata i ligi hiszpańskiej, zdobywca Superpucharu Hiszpanii. Jego wkład w każdy z tych trofeów zaowocował przedłużeniem kontraktu, na mocy którego pozostanie w stolicy Katalonii do 2016 roku. Wszystko wskazuje na to, że jego przygoda z Barceloną nie skończy się na tym, gdyż ma w planach pozostanie w Klubie do końca swojego życia.

O co mógłbyś poprosić jeszcze przed końcem roku?

"Grając w tej drużynie nie mógłbym o nic więcej prosić. Bardzo mnie cieszą kolejne tytuły. Z reprezentacją wygraliśmy mistrzostwa świata. Z Klubem osiągnęliśmy historyczny tytuł mistrza Hiszpanii notując przy tym rekordowy dorobek punktowy i bardzo dobry styl. Po takich triumfach kibice czują się dumni ze swojego zespołu, stajesz się wzorem".

Czy widziałeś kiedykolwiek jak grasz?

"Problem w tym, że nie. Czuję grę na boisku, lecz nie mogę jej zobaczyć".

Nawet na wideo?

"A tak, kilka razy. Ale czasem na ulicy zaczepiają mnie ludzie, tak mniej więcej w wieku 30-40 lat i mówią, że śledzą futbol już długo, ale nie widzieli jeszcze by ktoś grał w piłkę tak jak to robimy. Nie widziałem jak grają wszystkie zespoły, ale mam odczucie, że dobrze gramy.

Wracasz czasem do słynnej la manita przeciwko Realowi?

"Fragmentami. Częściej do drugiej części spotkania, niż pierwszej. Prawda jest taka, że widowisko było niesamowite. Zdecydowanie przeważaliśmy, strzeliliśmy Królewskim pięć bramek. Był to z pewnością wspaniały mecz dla każdego Culé. Uczucia przy tym towarzyszące były chyba najwspanialszym w mojej karierze. Dopełniła je zdobyta przeze mnie bramka".

Czy zauważasz, że ludzie wokół są dumni z drużyny?

"Niedawno widziałem się z Ferranem Olivellem, świetnym obrońcą Barcelony w latach 60. Powiedział mi, że nigdy wcześniej nie widział zespołu, który grałby tak, jak my. Jeżeli gość jak Olivella, który zdobył tytuł mistrza Europy, wygrał wszystko i grał w tym zespole mówi ci takie rzeczy, musisz czuć się dumny". Wielu ludzi związanych z futbolem określa to ‘¡¡esto es la hostia!!' [podkreślenie, że coś jest bardzo dobre, najlepsze ze wszystkich - przyp. red]. Można wygrywać i przegrywać, ale mimo wszystko czuć, że ludzie lubią oglądać Barcelonę, a ludzie są bezcenni".

Co mają wspólnego Cruyff, Platini i Luis Suárez?[chodzi o piłkarza Luis Suárez Miramontes, grającego w Barcelonie w latach 50., nie o obecnego reprezentanta Urugwaju - przyp. red.]

"Wszyscy zdobyli Złotą Piłkę".

Co jeszcze?

"Nominowali mnie do jej zdobycia. O to chodzi?"

Zgadza się. Ci ludzie mają pojęcie o futbolu i wiedzą co robią, prawda?

"¡Es la hostia! To wspaniałe uczucie, lecz mi nie robi różnicy, kto zdobędzie tę nagrodę, gdyż idzie ona na konto Klubu. Powiedziałem już, że Złota Piłka jest filozofią Barcelony i przypadnie ona właśnie temu klubowi. Świetną sprawą jest, że piłkarze, którzy zdobyli Złotą Piłkę przechodzą do historii. Według mnie, wszyscy trzej jesteśmy zwycięzcami.

Nagroda zbiorowa?

"Tak. Nominacje są zasługą wieloletniej pracy drużyny, trenerów i reszty ludzi, którzy również mieli swój wkład. Jesteśmy tylko uczniami tej szkoły. Szkoły, której teraz widać efekty. Mi wystarcza, że ludzie we wszystkich sondach wybrali mnie do zdobycia Złotej Piłki".

Jak się czujesz po kontuzji?

"Czuję się o wiele lepiej. Kilka miesięcy temu odczuwałem ból, lecz teraz sytuacja wygląda znacznie lepiej. Gram, choć dyskomfort nie przeszedł w stu procentach. Wielkie podziękowania dla Emili Ricart, który pomaga mi wrócić do zdrowia i którego praca jest dla mnie bezcenna".

Prosić o więcej w 2011 roku może być nieco nie na miejscu?

"Nie rozumiem. Zawsze chcę jak najwięcej sukcesów. Wygrać ligę, wygrać Ligę Mistrzów, wygrać, wygrać, wygrać... Tytuły nigdy się nie nudzą. Dzień, w którym nie masz ochoty na zwycięstwo oznacza, że zdobyłeś wszystko. Trzeba się cieszyć chwilą, gdyż na drugi dzień może pójść coś nie po twojej myśli i wszystko stracisz.

Cruyff w jednym z wywiadów powiedział, że Pep dopiero się rozkręca. Zgadzasz się z tym?

"Johan widzi wszystko w różowych kolorach, jest inteligentnym człowiekiem, fanem Barçy i chce dla swojego ukochanego klubu jak najlepiej. Zawsze miałem z nim dobry kontakt. Zapewne powiedział tak, gdyż widzi, na co stać naszego trenera, lecz pamiętajcie, że Pep jest zadowolony z naszej obecnej gry. Cruyff jest w małym błędzie".

Słyszałeś o płynącej z Madrytu polityce "Villarato"?

"Coś w tym jest. Mamy Villę na długo". [gra słów użyta przez Xaviego, który powiedział "Tenemos Villa para rato", co brzmi podobnie do słowa "Villarato" - przyp. red]

Co myślisz o zażaleniach arbitrów?

"Nieprawdziwe. Nie mówmy o tym".

Nie uważasz, że zespół postawił sobie poprzeczkę za wysoko?

"Owszem, lecz naszym celem jest utrzymanie tego. Mamy zaszczepioną w sobie chęć wygrywania i zdobywania kolejnych tytułów. W zeszłym roku nie było nam dane zwycięstwo w Lidze Mistrzów. Zwróciliśmy uwagę na błędy i w tym roku postaramy się ich nie powtórzyć. Nadal mamy szanse na tryumf w lidze, pucharze i Lidze Mistrzów, lecz będzie to niezwykle ciężkie. Dobra gra nie gwarantuje tytułu. Musimy się uczyć na własnych błędach".

Co myślisz o starciu z Arsenalem?

"To będzie ciekawy mecz. Arsenal również lubi kombinacyjną grę. Na dodatek mają trenera, który lubi ofensywny futbol, co można było zauważyć w naszych ostatnich dwóch spotkaniach. Oczekuję zaciętej gry w miłej atmosferze".

Teraz każdy patrzy wstecz i porównuje ze sobą poszczególnych zawodników "drużyny marzeń", aby okrzyknąć zwycięzcę...

"Kiedyś były inne czasy. Teraz jest znacznie inaczej, gdyż musisz atakować i pracować w obronie. Ostatnio oglądana linia obrony "drużyny marzeń" miała po 50% rozłożone warunki fizyczne i umiejętności taktyczne. Teraz musisz mieć wszystkiego po 100% i przewidywać ruchy przeciwnika. Kilka lat temu mogłeś mieć po trochu talentu i warunków fizycznych, lecz była to inna era. "Drużyna marzeń" była najlepsza w swoich czasach. Myślę, że my jesteśmy nią teraz.

Niektórzy próbują porównywać was z Brazylią z lat 70. z Pele na czele, którzy zdominowali światową piłkę...

"Myślę, że jest na to za wcześnie. Spójrz w karty historii i powiedz, w którym miejscu się znajdujemy. Zdobyliśmy wiele tytułów, lecz musimy nadal wygrywać, a reszta przyjdzie sama".

Oczywiście powietrze nie ujdzie z was szybko.

"Nawet w ciągu trzech tygodni wszystko może się zmienić jak w kalejdoskopie, możesz sobie powiedzieć, że skoro nie jesteś w formie, nie jesteś już dobry. Musisz jednak utrzymać poziom, dążyć do tego samego celu i wygrywać kolejne mecze, bo to jest podstawa. W ten sposób możesz zdobyć co tylko chcesz".

Czy przerwa świąteczna może wpłynąć niekorzystnie na drużynę?

"To tylko tydzień. Myślę, że nie powinno mieć to większego wpływu".

Ostatnie pytanie. Nie zostałeś powołany przez Johana Cruyffa do reprezentacji Katalonii. Dlaczego?

"Rozmawiałem z Johanem Cruyffem i Oskarem Garcią. Powiedziałem im, że odczuwam jeszcze lekki dyskomfort. Zrozumieli to. Generalnie mógłbym skorzystać z tego powołania, gdyż dostałem je w zeszłym roku i bardzo mi się to spotkanie podobało, lecz tym razem zdecydowałem się odpocząć".

Przypisy - Robertinho.

[źródło: Sport]
REKLAMA

Poleć artykuł

Komentarze (37)

Aby dodawać komentarze, musisz być zalogowany.
Uwaga: Ze względu na ochronę prywatności, komentarze nie ładują się automatycznie. Kliknij przycisk poniżej, aby je wyświetlić.
Załaduj komentarze
« Powrót do wszystkich komentarzy