Goleada histórica: Almería - FC Barcelona 0:8

Kuba

20 listopada 2010, 19:24

964 komentarze
Ostatnia ligowa potyczka Barçy przed pojedynkiem z Realem Madryt zakończona sukcesem. Podopieczni Pepa Guardioli zaaplikowali Almeríi osiem goli, nie tracą przy tym żadnej bramki. Gole dla Dumy Katalonii w tym spotkaniu strzelali: trzy Messi (17', 37', 67'), dwie Bojan (62', 73'), Iniesta (19'), Pedro (35') a ponadto samobójczym trafieniem popisał się Acasiete (27').

Wynik 8:0 sprawia, że - oprócz wspaniałego widowiska - kibice oglądali także wyrównanie klubowego rekordu najwyższego wyjazdowego zwycięstwa.

Początek spotkania nie zwiastował takiego rozwoju wydarzeń. Od początku to gospodarze ruszyli do ataków, czujny w bramce był jednak Victor Valdés. Po dziesięciu minutach gry Barcelona zaczęła się rozkręcać. Pierwsza bramka padła w siedemnastej minucie: dwójkowa akcja Messiego z Villą przed polem karnym, zakończona pewnym strzałem w długi róg tego pierwszego zza linii szesnastego metra. Kolejny cios Barça wyprowadziła po minucie, piłkę na lewej stronie pola karnego otrzymał Iniesta, który zdecydował się na płaskie podanie wgłąb 'szesnastki', tam próbujący wybijać piłkę obrońca Almeríi "oddał" piłkę Andrésowi, który będąc "sam na sam" z bramkarzem, nie pomylił się.

Po tym trafieniu Almería próbowała jeszcze odpowiedzieć, jednak czujny między słupkami katalońskiej bramki pozostawał Valdés. Od tego momentu Barça fundowała gospodarzom deklasację totalną, urządzając sobie gierkę w popularnego "dziadka". Kolejny cios, w zasadzie pewni już swego Barceloniści, wyprowadzili w dwudziestej siódmej minucie meczu. Wbiegający w pole karne z lewej strony Maxwell po otrzymaniu podaniu, natychmiastowo zagrał piłkę na środek pola karnego, tam piłkę wślizgiem przeciął Acasiete - zrobił to na tyle niefortunnie, że zagranie trafiło do bramki strzeżonej przez Diego Alvesa. Mieliśmy 3:0. Barça nie zamierzała zwalniać, kolejne dwie bramki padły w odstępie dwóch minut. W trzydziestej piątej minucie znakomitym, kilkudziesięciometrowym podaniem spod własnego pola karnego popisał się Fontàs. Adresatem podania był Pedro, który po nie najlepszym zachowaniu bramkarza, strzelił czwartego gola dla Barcelony w tym spotkaniu. Następna bramka padła po strzale Messiego; wbiegający w pole karne z prawej strony Pedro wypatrzył Argentyńczyka a ten na raty pokonał broniącego bramki Almeríi Alvesa. Warto zaznaczyć, że był to setny gol zdobyty przez 23-letniego napastnika w lidze.

5:0, takim wynikiem zakończyła się pierwsza część spotkania Barcelony, która grała na wschodzie Andaluzji. Tak komfortowa sytuacja sprawiła, że już w przerwie Pep Guardiola dokonał dwóch zmian: Keita zastąpił Iniestę, Xavi ustąpił miejsca Thiago. Juan Manuel Lillo nie dokonał z kolei żadnych roszad w swoim składzie*.

Zespół gospodarzy ponownie miał swój epizod na początku drugiej połowy spotkania, jednak żadnej z sytuacji nie udało się wykorzystać, bo akcje albo kończyły się na obrońcach Barcelony, bądź rękawicach Valdésa. Duma Katalonii podwyższyła prowadzenie za sprawą bramki wprowadzonego w pięćdziesiątej szóstej minucie Bojana, który po podaniu Messiego poradził sobie z obrońcami rywala i ich bramkarzem. Groźnie pod bramką portero Barçy zrobiło się po rzucie rożnym w sześćdziesiątej szóstej minucie. Gdyby strzał gracza Almerii nie trafił w głowę kolegi z zespołu, mogło być groźnie. Minutę po tym wydarzeniu Blaugrana zdobyła kolejnego, już siódmego w tym spotkaniu gola. Jego autorem został Lionel Messi, który z najbliższej odległości dobił strzał Davida Villi. Bramką tą Argentyńczyk skompletował hat-tricka. Fenomenalny, filigranowy napastnik urodzony w Rosario dał o sobie znać jeszcze raz, w siedemdziesiątej drugiej minucie. Tym razem asystował przy ósmym, ostatnim już trafieniu Barçy w tym pojedynku, jego podanie postawiło Bojana w sytuacji "oko w oko" z Diego Alvesem, której młody Katalończyk nie zmarnował. Okazji do kolejnych bramek nie brakowało, a najlepszą w osiemdziesiątej minucie, po prostopadłym podaniu Bojana, zmarnował Villa.

Rekord wyjazdowego zwycięstwa wyrównany

Rekord najwyższej wyjazdowej wygranej został wyrównany. Poprzedni raz Katalończycy wygrali 8:0 na "obcym" terenie 25 października 1959, w sezonie 1959/60 pokonując Las Palmas.

Barcelona zmiażdżyła w spotkaniu wyjazdowym Almeríę, która dotychczas spośród wszystkich zespołów ligi (z wyjątkiem Barçy i Realu) straciła najmniej goli. To z pewnością dobry prognostyk przed Gran Derbi, które czekają na Barcelonę już w następnej kolejce. Tak wysokie zwycięstwo pozwala spać (w miarę) spokojnie przed Świętą Wojną. Real chociaż jest bowiem zespołem dużo lepszym od dzisiejszego rywala Barçy, to trzeba pamiętać o tym, że w żadnym kraju na świecie, w najwyższej klasie rozgrywkowej, taką różnicą bramek nie wygrywa się "ot tak".

Nie pozostaje nam nic innego, jak czekać na najbliższe mecze, także ten z Panathinaikosem w Lidze Mistrzów, a zwłaszcza na El Clasico oraz podziękować piłkarzom za stworzenie wspaniałego widowiska, którym delektować będzie się każdy culé.

Almería: Diego Alves; Michel, Carlos García, Santi Acasiete, Juanma Ortiz; M'Bami, Bernardello, Fabián Vargas; Corona, Piatti i Goitom.

FC Barcelona: Víctor Valdés; Dani Alves, Puyo, Fontás, Maxwell; Xavi (Thiago, m. 46), Mascherano, Iniesta (Keita, m. 46); Pedro (Bojan, m. 55), Messi i Villa.

Gole: 0-1, m. 16: Messi. 0-2, m. 18: Iniesta. 0-3, m. 26: Acasiete (gol samobójczy). 0-4, m. 35: Pedro. 0-5, m. 36: Messi. 0-6, mm. 61: Bojan. 0-7, m. 66: Messi. 0-8, m. 77: Bojan.

* - nie zmieniło się to do końca meczu.
REKLAMA

Poleć artykuł

Komentarze (964)

Aby dodawać komentarze, musisz być zalogowany.
Uwaga: Ze względu na ochronę prywatności, komentarze nie ładują się automatycznie. Kliknij przycisk poniżej, aby je wyświetlić.
Załaduj komentarze