Uciszone Camp Nou; Barcelona - Mallorca 1:1
To spotkanie miało przywrócić magię Camp Nou, na którym w zeszłym sezonie Barcelona tylko raz straciła ligowe punkty. Tymczasem od feralnego meczu z Hérculésem Alicante, Katalończycy nie mogli pochwalić się dobrym bilansem - po dzisiejszym meczu tylko go pogorszyli i to na własne życzenie. Po festiwalu nieskuteczności w pierwszej połowie, podopieczni Josepa Guardioli w drugiej starali się pójść za ciosem, ale impet słabł z minuty na minutę. Wynik do końca meczu utrzymał się taki, jak po pierwszych 45 minutach, kiedy bramkę dla Blaugrany zdobył Messi, a dla Mallorki - N'Sué.
Od pierwszego gwizdka Barcelona robiła wszystko, by jak najszybciej wyjść w tym meczu na prowadzenie. Co więcej - robiła to w zabójczym dla rywala tempie, w sposób godny podziwu, ale w wielu przypadkach, nieskutecznie. Już w 4. minucie spotkania Mistrzowie Hiszpanii dali gościom wyraźny sygnał, że nie zamierzają oszczędzać sił - wtedy też Bojan oddał pierwsze groźne uderzenie z 25 metrów, które świetnie obronił Aouate. Minutę później, swobodnie poczynający sobie na lewym skrzydle Abidal płasko dośrodkował, ale ani Piqué, ani Keita nie przecięli doskonałego dogrania. Dobrze wykonujący swoje zadania Milito i Mascherano sprawiali, że brak Puyola i Busquetsa był nieodczuwalny.
Prawdziwe oblężenie bramki Mallorki zaczęło się w 17. minucie, jednak goście cudem uniknęli utraty gola - najpierw świetnie zagranie Iniesty z linii końcowej nie znalazło adresata, a szarża Bojana została zablokowana przez obrońców w ostatniej chwili. Limit szczęścia u gości wyczerpał 4 minuty później, kiedy prowadzenie dla Barcelony zdobył Leo Messi. Akcja, po której padł gol zapierała dech w piersiach - po dograniu Alvesa z prawej strony, Pedro piętą zgrał piłkę na przedpole do Leo Messiego, który uderzając bez namysłu, nie dał szans Aouate.
Duma Katalonii mogła podwyższyć rezultat zaledwie 4 minuty po pierwszym golu. Wówczas kapitalnie piłkę Messiemu znów wyłożył Pedro, a Argentyńczyk będąc w sytuacji sam na sam, przegrał pojedynek z Aouate. W 32. minucie natomiast, król strzelców minionego sezonu, próbował swoich sił w roli asystenta, jednak dokładne podanie, które posłał w stronę wbiegającego w pole karne Abidala, Francuz zaprzepaścił. Nie była to ostatnia świetna okazja bramkowa przed przerwą - kolejną zmarnował także Seydou Keita, po zgraniu z lewego skrzydła Abidala. Malijczyk "główkując" z 7 metrów, minimalnie spudłował.
Wydawało się, że limit pecha Blaugrana w tym meczu już wykorzystała. Tymczasem zupełnie nie istniejący na boisku do 41. minuty podopieczni Michaela Laudrupa powstali jak Feniks z popiołów. Obrona Barcelony zanim straciła gola, dostała poważne ostrzeżenie od Castro, który z pierwszej piłki celnie uderzył po podaniu Cavenaghiego. Valdés dzielnie wybronił strzał, wybijając piłkę na rzut rożny. Po jego wykonaniu musiał jednak skapitulować - po dośrodkowaniu piłkę do siatki bez problemu skierował głową N'Sué, który wykorzystał gapiostwo Piqué i Milito.
Na twarzach Katalończyków schodzących do szatni z wynikiem 1:1 było widać wściekłość. Frustracja mogła być o tyle większa, że Barcelona w pierwszej odsłonie oddała aż 14 strzałów, z czego 6 celnych, mając przy tym miażdżącą przewagę w posiadaniu piłki (78% - 22%). Zachwycający styl gry nie poszedł zatem w parze ze skutecznością.
Druga połowa przypominała bicie głową w mur, a ataki Barcelony słabły wraz z upływem czasu. Do 62. minuty na murawie Camp Nou czuć było niepokój, bo nie działo się nic, co pozytywnie zmieniłoby obraz gry podopiecznych Guardioli. Ku zaskoczeniu to Mallorca groźniej atakowała, licząc na okazje ze stałych fragmentów gry. Po jednym z nich przed szansą stanął ponownie N'Sue, a chwilę wcześniej Webó próbował zaskoczyć Valdésa uderzeniem z połowy boiska.
Obrazem wyjątkowej nieporadności Blaugrany w ataku niech będzie sytuacja z 69. minuty, kiedy gospodarze wyprowadzali kontrę. Bojan wzorowo odegrał do Messiego, a ten przedłużył na prawe skrzydło do Alvesa i w sytuacji 3 na 3, Brazylijczyk na wysokości pola karnego zagrał najgorzej jak mógł - do nikogo. Messi ukrył twarz w dłoniach i padł na murawę. Sprawy w swoje ręce mimo to chciał wziąć także Bojan, ale piłka po jego strzale z ostrego kąta trafiła w słupek.
W końcówce meczu Pep Guardiola postawił wszystko na jedną kartę, mając nadzieję, że ambicja młodych zawodników pozwoli jakimś cudem stworzyć okazje bramkowe. Wprowadzony na boisko Thiago niczym się nie wyróżnił, a debiutant Nolito wprawdzie na prawym skrzydle robił sporo "wiatru", ale jego zagrania nie dały zamierzonego efektu. Ostatnie minuty to wyraz bezsilności Barcelony - Mallorca dzielnie się broniła, a nikomu dotąd nie znany Pereira bezczelnie ogrywał Iniestę. W doliczonym czasie gry Katalończycy nie mieli już wiary - remisując 1:1, stracili już 5. punkt w tym sezonie przed własną publicznością.
FC Barcelona - RCD Mallorca 1:1 (1:1).
1:0 Messi 21, 1:1 N'Sue 44.
Sędziował Undiano Mallenco (Nawarra).
Żółte kartki: Kevin Gacia, Webó, Aouate, Castro, Ratinho, Pereira (Mallorca).
Widzów: 79 085
FC Barcelona: Valdés - Alves, Piqué, Milito (89 Jeffrén), Abidal - Mascherano, Keita (65 Thiago), Iniesta - Pedro (77 Nolito), Messi, Bojan.
RCD Mallorca: Aouate - Ratinho, Crespí, Ramis, Kevin - Martí, Joao Victor, N'Sué, De Guzman, Castro (70 Pereira), Cavenaghi (46 Webó).
Statystyki:
Posiadanie piłki: 71% - 29%
Strzały (celne): 26(11) - 10(4)
Rzuty rożne: 13 - 6
Interwencje bramkarzy: 6 - 12
Straty: 72 - 90
Odbiory: 68 - 54
Faule: 7 - 15
Żółte (czerwone) kartki: 0(0) - 6(0).
Od pierwszego gwizdka Barcelona robiła wszystko, by jak najszybciej wyjść w tym meczu na prowadzenie. Co więcej - robiła to w zabójczym dla rywala tempie, w sposób godny podziwu, ale w wielu przypadkach, nieskutecznie. Już w 4. minucie spotkania Mistrzowie Hiszpanii dali gościom wyraźny sygnał, że nie zamierzają oszczędzać sił - wtedy też Bojan oddał pierwsze groźne uderzenie z 25 metrów, które świetnie obronił Aouate. Minutę później, swobodnie poczynający sobie na lewym skrzydle Abidal płasko dośrodkował, ale ani Piqué, ani Keita nie przecięli doskonałego dogrania. Dobrze wykonujący swoje zadania Milito i Mascherano sprawiali, że brak Puyola i Busquetsa był nieodczuwalny.
Prawdziwe oblężenie bramki Mallorki zaczęło się w 17. minucie, jednak goście cudem uniknęli utraty gola - najpierw świetnie zagranie Iniesty z linii końcowej nie znalazło adresata, a szarża Bojana została zablokowana przez obrońców w ostatniej chwili. Limit szczęścia u gości wyczerpał 4 minuty później, kiedy prowadzenie dla Barcelony zdobył Leo Messi. Akcja, po której padł gol zapierała dech w piersiach - po dograniu Alvesa z prawej strony, Pedro piętą zgrał piłkę na przedpole do Leo Messiego, który uderzając bez namysłu, nie dał szans Aouate.
Duma Katalonii mogła podwyższyć rezultat zaledwie 4 minuty po pierwszym golu. Wówczas kapitalnie piłkę Messiemu znów wyłożył Pedro, a Argentyńczyk będąc w sytuacji sam na sam, przegrał pojedynek z Aouate. W 32. minucie natomiast, król strzelców minionego sezonu, próbował swoich sił w roli asystenta, jednak dokładne podanie, które posłał w stronę wbiegającego w pole karne Abidala, Francuz zaprzepaścił. Nie była to ostatnia świetna okazja bramkowa przed przerwą - kolejną zmarnował także Seydou Keita, po zgraniu z lewego skrzydła Abidala. Malijczyk "główkując" z 7 metrów, minimalnie spudłował.
Wydawało się, że limit pecha Blaugrana w tym meczu już wykorzystała. Tymczasem zupełnie nie istniejący na boisku do 41. minuty podopieczni Michaela Laudrupa powstali jak Feniks z popiołów. Obrona Barcelony zanim straciła gola, dostała poważne ostrzeżenie od Castro, który z pierwszej piłki celnie uderzył po podaniu Cavenaghiego. Valdés dzielnie wybronił strzał, wybijając piłkę na rzut rożny. Po jego wykonaniu musiał jednak skapitulować - po dośrodkowaniu piłkę do siatki bez problemu skierował głową N'Sué, który wykorzystał gapiostwo Piqué i Milito.
Na twarzach Katalończyków schodzących do szatni z wynikiem 1:1 było widać wściekłość. Frustracja mogła być o tyle większa, że Barcelona w pierwszej odsłonie oddała aż 14 strzałów, z czego 6 celnych, mając przy tym miażdżącą przewagę w posiadaniu piłki (78% - 22%). Zachwycający styl gry nie poszedł zatem w parze ze skutecznością.
Druga połowa przypominała bicie głową w mur, a ataki Barcelony słabły wraz z upływem czasu. Do 62. minuty na murawie Camp Nou czuć było niepokój, bo nie działo się nic, co pozytywnie zmieniłoby obraz gry podopiecznych Guardioli. Ku zaskoczeniu to Mallorca groźniej atakowała, licząc na okazje ze stałych fragmentów gry. Po jednym z nich przed szansą stanął ponownie N'Sue, a chwilę wcześniej Webó próbował zaskoczyć Valdésa uderzeniem z połowy boiska.
Obrazem wyjątkowej nieporadności Blaugrany w ataku niech będzie sytuacja z 69. minuty, kiedy gospodarze wyprowadzali kontrę. Bojan wzorowo odegrał do Messiego, a ten przedłużył na prawe skrzydło do Alvesa i w sytuacji 3 na 3, Brazylijczyk na wysokości pola karnego zagrał najgorzej jak mógł - do nikogo. Messi ukrył twarz w dłoniach i padł na murawę. Sprawy w swoje ręce mimo to chciał wziąć także Bojan, ale piłka po jego strzale z ostrego kąta trafiła w słupek.
W końcówce meczu Pep Guardiola postawił wszystko na jedną kartę, mając nadzieję, że ambicja młodych zawodników pozwoli jakimś cudem stworzyć okazje bramkowe. Wprowadzony na boisko Thiago niczym się nie wyróżnił, a debiutant Nolito wprawdzie na prawym skrzydle robił sporo "wiatru", ale jego zagrania nie dały zamierzonego efektu. Ostatnie minuty to wyraz bezsilności Barcelony - Mallorca dzielnie się broniła, a nikomu dotąd nie znany Pereira bezczelnie ogrywał Iniestę. W doliczonym czasie gry Katalończycy nie mieli już wiary - remisując 1:1, stracili już 5. punkt w tym sezonie przed własną publicznością.
FC Barcelona - RCD Mallorca 1:1 (1:1).
1:0 Messi 21, 1:1 N'Sue 44.
Sędziował Undiano Mallenco (Nawarra).
Żółte kartki: Kevin Gacia, Webó, Aouate, Castro, Ratinho, Pereira (Mallorca).
Widzów: 79 085
FC Barcelona: Valdés - Alves, Piqué, Milito (89 Jeffrén), Abidal - Mascherano, Keita (65 Thiago), Iniesta - Pedro (77 Nolito), Messi, Bojan.
RCD Mallorca: Aouate - Ratinho, Crespí, Ramis, Kevin - Martí, Joao Victor, N'Sué, De Guzman, Castro (70 Pereira), Cavenaghi (46 Webó).
Statystyki:
Posiadanie piłki: 71% - 29%
Strzały (celne): 26(11) - 10(4)
Rzuty rożne: 13 - 6
Interwencje bramkarzy: 6 - 12
Straty: 72 - 90
Odbiory: 68 - 54
Faule: 7 - 15
Żółte (czerwone) kartki: 0(0) - 6(0).
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
Poleć artykuł
Komentarze (803)