Magia wróciła; FC Barcelona - Panathinaikos 5:1

Robertinho

14 września 2010, 20:16

737 komentarzy
Po nieoczekiwanej porażce z Herculésem Alicante na własnym stadionie, wszyscy kibice Barcelony oczekiwali, że w pierwszym meczu rundy grupowej Ligi Mistrzów, winy zostaną odkupione. Tak jak przewidywano, Blaugrana nie dała żadnych szans Panathinaikosowi Ateny pewnie zwyciężając 5:1. Mimo dobrej gry, po dwudziestu minutach, kibicom mógł jawić się niedawny, sobotni koszmar.

Zgodnie z oczekiwaniami, Barça ruszyła od pierwszych minut do zdecydowanego ataku. Już w pierwszych 15. minutach, przewaga Dumy Katalonii była nie tylko optyczna i gdyby nie dobra postawa bramkarza Panathinaikosu, mogło być już 2:0. Najpierw w 3. minucie, po dośrodkowaniu Alvesa, szczupakiem strzelał Messi. Chwilę później, po koronkowej akcji środkiem pola, w sytuacji sam na sam znalazł się Xavi Hernandez, ale instynktowna reakcja Tzorvasa okazała się skuteczna. W 10. minucie, po dwójkowej akcji Villa-Messi, Argentyńczyk strzelał zza pola karnego, niestety prosto w bramkarza.

W 20. minucie spotkania, Camp Nou doznało déjà vu. Po długim okresie przewagi, mistrzowie Grecji wyprowadzili jedną kontrę, która okazała się skuteczna. Po długim wybiciu Tzorvasa, piłkę piętą zgrał Cissé, gdzie idealnie na pozycję wybiegł Sidney Govou i strzałem w długi róg pokonał Victora Valdésa. Gola ewidentnie trzeba zapisać na konto Puyola i Abidala, którzy nie upilnowali obu napastników gości.

Na odpowiedź na szczęście nie trzeba było czekać długo. Dwie minuty po stracie gola udało się odrobić straty. Pięknym podaniem z głębi pola popisał się Xavi Hernandez, a Leo Messi w swoim stylu, nad bramkarzem, wpakował piłkę do siatki. Dziesięć minut później wynik spotkania był już zgodny z oczekiwaniami. Po rzucie rożnym, strzału głową próbował Sergio Busquets. Ze strzału wyszła jednak asysta prosto pod nogi Davida Villi, który nie zwykł marnować takich sytuacji. Po 33. minutach gry na tablicy widniał wynik 2:1.

Mistrzowie Grecji nie zdążyli się jeszcze otrząsnąć po stracie drugiego gola, a mogli stracić kolejnego. Kolejną akcję prawą stroną zakończył dośrodkowaniem Dani Alves. Piłka spadła na głowę Pedro, który delikatnym lobem próbował umieścić ją w długim rogu bramki Tzorvasa. Zabrakło jednak kilkunastu centymetrów precyzji. W 43. minucie po raz kolejny dobre duchy czuwały nad bramką Panathinaikosu. Piłka niczym po sznurku wędrowała od Villi, do Iniesty, przez Xaviego, by ostatecznie trafić do Messiego, lecz ten zamiast umieścić ją w siatce - trafił w poprzeczkę. Jednak jak mówi polskie powiedzenie: co się odwlecze, to nie uciecze. Argentyńczyk najpierw szybko wymienił piłkę z Xavim, potem z Pedro, by strzałem z pierwszej piłki w długi róg nie dać szans bramkarzowi mistrza Grecji. Tuż po tej akcji sędzia zakończył pierwszą połowę.

Początek drugiej połowy już wyraźnie spokojniejszy. Barcelona nie forsowała tempa i w typowy dla siebie sposób przez długi czas utrzymywała się przy piłce szukając okazji do zadania kolejnego ciosu rywalowi. W 55. minucie, mogła paść czwarta i bardzo kuriozalna bramka dla Barçy. Teoretycznie słaby strzał z ok. 25 metrów oddał Villa, wydawało się, że bez problemu wybije ją Boumsong, ale nie trafił w piłkę i ta zaledwie o centymetry minęła bramkę Tzorvasa.

Dwie minuty później, szansę na skompletowanie hat-tricka zmarnował Messi. Argentyńczyk najpierw został sfaulowany w polu karnym, ale strzał z jedenastu metrów wykonał bardzo niechlujnie i bramkarz rywali nie miał najmniejszych problemów z jego obroną. 58. minuta to kolejne rozmontowanie defensywy greckiej drużyny. Tym razem piłkę na tacy dostał Pedro, ale zamiast strzelać, postanowił kiwać bramkarza. Zdążyli wrócić obrońcy i zamiast pewnej bramki - znów było tylko rozczarowanie.

W 66. minucie ożywił się nieco niewidoczny w ofensywie Éric Abidal. Do mocno bitego dośrodkowania po ziemi próbował dojść David Villa, ale w ostatniej chwili powstrzymał go Kanté. Chwilę później były napastnik Valencii został zmieniony przez Bojana Krkicia. Dziesięć minut później wychowanek Barçy podał na wolne pole w polu karnym do Messiego, który znalazł się tuż przy samej linii końcowej - niemal obok bramki. Wszyscy spodziewali się, że wycofa piłkę na piąty metr, ale oddał strzał, który odbił się od obu słupków, a dopiero potem Pedro dopełnił formalności i podwyższył wynik spotkania na 4:1. Ostatnia akcja meczu była dobitnym przykładem dzisiejszego przebiegu spotkania. Piłkę nad obrońcami rywali przerzucił Messi, a wbiegający na pełnej szybkości Alves strzałem głową przelobował Tzorvasa i ustalił wynik meczu na 5:1.

Pomimo niefortunnego początku spotkania, postawa Barcelony w meczu z Panathinaikosem może napawać optymizmem. Wydaje się, że sobotni mecz jest już dalekim wspomnieniem i znów będziemy podziwiać to, co zwykliśmy oglądać od dwóch sezonów. Wróciło szybkie rozgrywanie piłki, skuteczny pressing na całym boisku i efektowna gra. Jedynym mankamentem, do którego trzeba mieć zastrzeżenia, to skuteczność. Gdyby podliczyć wszystkie zmarnowane okazje i niewykorzystany rzut karny, to wynik 8:1 nie byłby dla nikogo szokiem. Miejmy nadzieję, że w kolejnych spotkaniach zespół Pepa Guardioli poprawi celowniki, przestanie "wjeżdżać" do bramki rywali i wszyscy będą zadowoleni.

Bramki:
0:1 - Govou 20'
1:1 - Messi 22'
2:1 - Villa 32'
3:1 - Messi 44'
4:1 - Pedro 77'
5:1 - Alves 90+3'

FC Barcelona: Valdés, Alves, Piqué (75' Milito), Puyol, Abidal, Busquets, Xavi (79' Mascherano), Iniesta, Pedro, Villa (69' Bojan) i Messi.

Panathinaikos: Tzorvas, Boumsong, Kanté, Cissé, Govou (70' Luis García), Leto (80' Ninis), Gilberto Silva, Marinos, Simao, Vyntra i Katsouranis (64' Karagounis).

Zółte kartki: Karagounis (Panathinaikos)

Sędziował: Nicola Rizzoli (Włochy)

Statystyki:
5 Gole 1
14 (9) Strzały (Celne) 1
2 Faule 4
0 Żółte kartki 1
0 Czerwone kartki 0
2 Spalone 1
3 Rzuty rożne 0
74% Posiadanie piłki 26%
REKLAMA

Poleć artykuł

Komentarze (737)

Aby dodawać komentarze, musisz być zalogowany.
Uwaga: Ze względu na ochronę prywatności, komentarze nie ładują się automatycznie. Kliknij przycisk poniżej, aby je wyświetlić.
Załaduj komentarze
« Powrót do wszystkich komentarzy