"Cesc, przyjdź do Barçy!"

Rozwad

2 sierpnia 2010, 10:21

33 komentarze
Cesc Fabregas bardzo intensywnie spędza wakacje. Po zdobyciu Mistrzostwa Świata odpoczywał i świętował triumf na Ibizie wraz ze swoim przyjacielem, Gerardem Piqué. Po powrocie, udał się do Madrytu, na wesele swojego kolegi, którego zna z czasów wspólnych występów w Arsenalu, Julio Baptisty. Po krótkiej wizycie w Londynie, Cesc wrócił w katalońskie strony, ponieważ jego rodzinne miasteczko, Arenys de Mar zorganizowało galę, na której gratulowano Fabregosowi zdobycia Mistrzostwa Świata.

W Plaça de l'Església zebrało się ponad 2500 ludzi, którzy chcieli oddać hołd i wspólnie świętować zdobycie Pucharu Świata z Ceskiem. Wśród tłumu wiwatujących był burmistrz miasteczka, Ramon Vinyes, który przyznał, że "w trakcie swojej 20-letniej kariery nie widział tego miejsca pełnego". Aż do wczorajszego wieczora.

Po owacjach na stojąco, przemowach na mównicy, zaprezentowaniu złotego medalu zdobytego na afrykańskich boiskach, na wielkim ekranie puszczono film przedstawiający przygodę z piłką Fabregasa, aż do zwycięskiego finału w Johannesburgu. W filmie zawarto wiele momentów przedstawiających Ceska w barwach Barcelony, w młodzieżowych drużynach. W tle można było usłyszeć 'przeboje Guardioli', czyli utwory The Killers pt. Human oraz grupy Coldplay pt. Viva La Vida. Z wiwatującego tłumu często było słychać spontaniczne: "Cesc, przyjdź do Barçy!"

Cesc nie sprzeciwił się przedstawić koszulki klubu z jego rodzinnego miasta, Arenys z numerem '4' i nadrukowanym 'Cesc'. Więcej oporów miał na mistrzowskiej gali, kiedy Puyol i Piqué nałożyli mu na głowę trykot Barçy. Gracz odpowiadał na pytania dzieci, z którymi miał znakomity kontakt. W pytaniach o Barcelonę był bardzo ostrożny, ale nie zaprzeczał. Spytany o uczucie po bramce Iniesty w finale Mundialu, odpowiedział: "To był szczególny moment, który może zdarzyć się raz na całe życie. To była najbardziej niesamowita chwila w mojej karierze. Czułem po prostu, że wybuchłem".

Fabregas reagował bardzo emocjonalnie na film, przemówienia i oklaski ludzi ze swojego rodzinnego miasta. W pewnym momencie z jego oczu popłynęły łzy. Wychowanek Barçy wspomniał swojego dziadka, którego wszyscy dobrze w miasteczku znali. Zmarł on 7 listopada ubiegłego roku. Był wielkim culé i pierwszą osobą, która zabrała Ceska na Camp Nou, gdy ten był jeszcze w kołysce. Na końcu swojego przemówienia powiedział: "Do zobaczenia, częściej i bliżej".



[źródło: Mundo Deportivo]
zdjęcie: Sport

REKLAMA

Poleć artykuł

Komentarze (33)

Aby dodawać komentarze, musisz być zalogowany.
Uwaga: Ze względu na ochronę prywatności, komentarze nie ładują się automatycznie. Kliknij przycisk poniżej, aby je wyświetlić.
Załaduj komentarze