Koronacja coraz bliżej; Sevilla 2:3 Barca

Lucas

8 maja 2010, 20:56

981 komentarzy
Szalony mecz! Barcelona po dramatycznej końcówce odniosła bardzo ważne zwycięstwo nad Sevillą 3:2 i tym samym pokonała najgroźniejszą przeszkodę w drodze po swój 20. w historii tytuł mistrza Hiszpanii. Co więcej - utrzymując 1-punktową przewagę w tabeli La Liga, zniweczyła wysiłki piłkarzy Realu Madryt i już praktycznie może przygotowywać się do świętowania na Camp Nou. Pozostał jednak jeszcze jeden warunek - zwycięstwo za tydzień z Valladolid.

"Zdobycie tytułu jest już tylko kwestią ostatniego wysiłku. Po prostu powiem swoim zawodnikom, żeby grali w piłkę i nie będę od nich wymagać niczego - oni wypełnili już swoje zadanie" - tak wypowiedział się Pep Guardiola o swoich podopiecznych, gdy ci znajdowali się pod coraz większą presją. Mecz na Estadio Ramon Sánchez Pizjuan niósł bowiem za sobą olbrzymi ciężar gatunkowy i jeśli Katalończycy by go przegrali - prawdopodobnie pożegnaliby się z marzeniami o tytule. Jak się okazało - przez 3/4 meczu zabieg trenera Barcelony, zdejmujący presję z piłkarzy, był strzałem w dziesiątkę i dał zawodnikom poczucie swobody w kluczowych momentach.

Dominacja absolutna od pierwszych minut

Barcelona doskonale zdawała sobie sprawę ze stawki tego meczu. Dlatego też od samego początku ostro wzięła się do pracy, by jak najszybciej rozstrzygnąć losy pojedynku. Już w 3 minucie stłamszeni gospodarze tylko patrzyli, jak Pedro, Alves i Messi rozgrywają piłkę - po podaniu tego ostatniego, Brazylijczyk oddał strzał, który wpadł prosto w ręce Palopa. To było pierwsze i zarazem ostatnie ostrzeżenie dla rywali - minutę później musieli wyjmować już piłkę z siatki. Maxwell, który postanowił ‘zabawić się' w Xaviego, posłał fantastyczną wrzutkę do wbiegającego na 16 metr Messiego - Argentyńczyk obrócił się z piłką i oddał strzał w długi róg - 0:1!

Cisza na trybunach i pojedyncze odgłosy 600 kibiców Barcelony tylko dowodziły temu, jak Duma Katalonii zdominowała rywala. W 13. minucie znów błysnął Xavi, ale jego podania nie wykorzystał Keita. Również 3 minuty później Bojan nie zdołał przeciąć dośrodkowania szarżującego na prawym skrzydle Alvesa. Chwilę później to Pedro mógł podwyższyć rezultat, jednak Palop skutecznie mu w tym przeszkodził. Sevillę wpadła jednak w kolejne tarapaty - środkowy obrońca Fazio doznał kontuzji i nie mógł kontynuować meczu.

Stłamszona Sevilla

Andaluzyjczycy, mimo że grali przed własną publicznością, nie potrafili wykorzystać swoich atutów. Tymczasem w 28. minucie to Barcelona zadała kolejny cios, wprawiając gospodarzy w osłupienie - Alves zgrał piłkę do środka do Xaviego, a ten znów po profesorsku z pierwszej piłki, idealnie w tempo podał do Bojana. Młody napastnik wpadł w pole karne i w sytuacji sam na sam, strzelił swoją 8. w tym sezonie bramkę w La Liga - 0:2! Gospodarze poczuli się bezradni.

Guardiola nie ukrywał swojej radości - wiedział już, że może usiąść na ławce i spokojnie obserwować mecz. Jego podopieczni dawali mu do tego powody. W 37. minucie przeprowadzili być może najładniejszą akcję w 1. połowie, jednak nie zakończyła się ona bramką. Po serii kilkunastu podań, Xavi uruchomił na prawym skrzydle Alvesa, a ten dośrodkował wprost do Messiego. Argentyńczyk miał przed sobą tylko Palopa, a jednak posłał piłkę tylko nad poprzeczką. Sevilla tymczasem zaliczyła pojedynczy zryw i 41. minucie Kanouté oddał groźny strzał, który sparował Valdés, ratując Barcelonę przed stratą gola. Do końca pierwszej części jednak nie zdarzyło się nic, a uradowani Katalończycy mogli już zejść na przerwę. Wiadomości z Madrytu były wręcz wymarzone - Real remisował 1:1.

Sevilla w ‘10'; Palop - Barcelona 3:0

Początek drugiej części meczu przebiegł pod znakiem lekkiego przebudzenia gospodarzy. Sevilla w końcu starała się używać swojej broni, którą niewątpliwie są groźne kontrataki. Jeden z nich w 53. minucie w porę zatrzymał Maxwell, jednak sędzia dopatrzył się faulu. Wcześniej natomiast groźnie uderzał Kanouté, ale jego strzał powędrował obok słupka bramki Valdésa. Gdy Andaluzyjczycy powoli podnosili się z kolan, w 55. minucie nieodpowiedzialne zachowanie Konko przy kontrze wyprowadzanej przez Bojana zostało ‘nagrodzone' przez sędziego żółtą kartką. Jako, że zawodnik ten miał ją już na swoim koncie, musiał zatem opuścić boisko - Sevilla od tego momentu grała w dziesiątkę.

Katalończycy chcieli dobić leżącego już na łopatkach rywala. 2 minuty po czerwonej kartce dla Konko, akcję lewym skrzydłem przeprowadził Maxwell, który podobnie jak w meczu z Interem na Giuseppe Meazza, wyłożył piłkę Messiemu, ale ten mimo dogodnej sytuacji, przestrzelił. Obrońcy gospodarzy jeszcze nie zdołali się otrząsnąć, a Blaugrana sunęła już z kolejnym atakiem. Fantastyczna współpraca Bojana i Messiego także tym razem nie zakończyła się golem - Leo po dośrodkowaniu kolegi przegrał pojedynek z cudownie interweniującym Palopem. Minutę później Krkić już sam próbował pokonać bramkarza Sevilii - także nieskutecznie.

Cios, który meczu nie skończył

W 61. minucie wszyscy zawodnicy z ławki rezerwowych wraz z Guardiolą po raz trzeci wysoko wznieśli ręce w geście triumfu. Pedro po nieudanej próbie Leo Messiego, przyjął piłkę i z 20 metrów silnym strzałem w długi róg pokonał bezradnego już Palopa: 0-3! Wydawało się więc, że Katalończycy mają już Sevillę na widelcu, jednak tylko sami piłkarze Barcelony wiedzą, o czym myśleli po zdobyciu trzeciego gola. Do końca meczu pozostało przecież ponad pół godziny, a Sevilla dotąd nie dawała znaków większego zagrożenia.

6 minut później losy spotkania prawdopodobnie byłyby rozstrzygnięte, jednak i tym razem swój pokaz nieskuteczności dał Bojan. Po dośrodkowaniu z prawego skrzydła, Katalończyk okazał się łaskawy dla Palopa i nie trafił do pustej bramki. I to się oczywiście zemściło - w 69. minucie Sevilla powstała jak Feniks z popiołów - Kanoute wychodząc na pozycję sam na sam z Valdésem, wykorzystał gapiostwo obrońców Barcelony i zdobył bramkę: 1-3! Reakcja Guardioli uderzającego ręką ze złości w ławkę, mówiła wszystko.

Barcelona w szoku; nerwowa końcówka

Po niespodziewanej utracie gola, Bojan próbował odpowiedzieć, ale znów przegrał pojedynek z Palopem. Minęły dwie minuty i Barcelona znów musiała martwić się o swój los, znów dzięki gapiostwu. Fatalne zachowanie w obronie Katalończyków podczas wykonywania rzutu wolnego wykorzystał Fabiano, który w sytuacji sam na sam, strzelił kolejną bramkę i z 0:3 zrobiło się 2:3.

Na boisku zrobiło się nerwowo. Z Madrytu napływały złe informacje, a zawodnikom Barcelony zaczęły drżeć nogi. Zdołali się jednak przebudzić i do końca starali się szanować piłkę. Groźnie jednak się zrobiło w 83. minucie, kiedy rzut wolny przy linii bocznej wymusił Zokora. Strzał Kanouté powędrował jednak nad bramką, a Sevilla nieco spuściła z tonu, mając w świadomości, że w La Corunii utrzymuje się korzystni dla nich rezultat. W 91. minucie jednak znów zaatakowali, ale po dalekim wrzucie z autu Stankieviciusa, piłka dotarła w pole karne. Ostatecznie Alves wybił ją w trybuny a Undiano Mallenco zakończył spotkanie.

Barcelona do 68. minuty miała zwycięstwo w kieszeni. Mimo to, zawodnicy trochę niechcący postanowili podnieść sobie i nam adrenalinę, nadając temu spotkaniu niezwykłej dramaturgii. Wszystko jednak zakończyło się dobrze, a pogrom Realu 5:1 w tej sytuacji jest już praktycznie nieistotny. Wpadki wybaczamy i czekamy na przypieczętowanie szalonego sezonu zdobyciem mistrzowskiej korony za tydzień na Camp Nou. To niesamowite, jak kosztowne będzie jej zdobycie - dla porównania, Deportivo w 2000 roku wywalczyło tytuł mistrza Hiszpanii z dorobkiem 68 punktów. Barcelona teraz aby go zdobyć, musi za tydzień dopełnić formalności i wywalczyć kolejne trzy, które w sumie dadzą rekordową liczbę 99. Campeonato jest już na wyciągnięcie ręki.

Składy:

Sevilla FC: Palop; Konko, Fazio (Squillaci, m.27), Escudé, Adriano (Lolo, m.67); Jesús Navas, Zokora, Renato (Stankevicius, m.61), Capel; Luis Fabiano, Kanouté.

FC Barcelona: Víctor Valdés; Dani Alves, Puyol, Piqué, Maxwell (Abidal, m.65); Busquets, Xavi (Touré Yaya, m.87), Keita; Pedro, Messi, Bojan (Jeffren, m.91).

Bramki: 0-1. Min.5: Messi; 0-2. Min.29: Bojan; 0-3. Min.62: Pedro; 1-3. Min.69: Kanouté; 2-3. Min.71: Luis Fabiano.

Arbiter: Alberto Undiano Mallenco (Nawarra). Czerwona kartka: Konko (Sevilla); Żółte kartki: Luis Fabiano, Zokora, Lolo, Capel (Sevilla); Busquets, Pedro, Maxwell, Xavi, Bojan (Barcelona).

Widzów: 45.000

Statystyki:

Posiadanie piłki: 37% - 63%
Strzały: 7 - 19
Strzały celne: 3 - 5
Okazje bramkowe: 4 - 12
Piłki stracone: 72 - 65
Odbiory: 36 - 50
Faule: 23 - 15
Rzuty rożne: 2 - 4
REKLAMA

Poleć artykuł

Komentarze (981)

Aby dodawać komentarze, musisz być zalogowany.
Uwaga: Ze względu na ochronę prywatności, komentarze nie ładują się automatycznie. Kliknij przycisk poniżej, aby je wyświetlić.
Załaduj komentarze