Gol dający nadzieję. Inter - Barcelona 3:1

Lucas

20 kwietnia 2010, 19:55

1719 komentarzy
"Nie jesteśmy już tacy sami jak w listopadzie. Inter to całkiem inny zespół" - tak przed meczem ostrzegał Katalończyków trener Jose Mourinho. Tymczasem kibice przeświadczeni o łatwym przejściu przez jeden z ostatnich przystanków do Madrytu, srogo się zawiedli. Tydzień temu opromieniona zwycięstwem z Realem Madryt, Duma Katalonii widowiskowo ograła Deportivo. Sygnał ostrzegawczy przyszedł jednak bardzo szybko: w sobotę po remisie 0:0 z 14. ekipą La Liga. Sielanka się skończyła - ‘galowa jedenastka', którą wystawił Pep Guardiola na pojedynek z Interem, musiała pokazać, że taktyka portugalskiego trenera po raz kolejny na nich nie zadziała. Teoria tymczasem ma to do siebie, że nie zawsze sprawdza się w praktyce.

Walka o dominację.

Początek meczu na stadionie Giuseppe Meazzy pokazał, że gospodarze tanio Barcelonie skóry nie sprzedadzą. Nie dało się nie zauważyć także wzmożonej aktywności Samuela Eto'o. Kameruńczyk swoją nieustępliwością wskazywał właściwy kierunek swoim kolegom, wywierając presję na obrońcach. Po kilku próbach i tej najważniejszej z 16. minuty, były napastnik Blaugrany mocno przetestował dyspozycję Victora Valdésa. Barcelona potrzebowała jednak tylko jednej - w 19. minucie to podopieczni Guardioli wyszli na prowadzenie. Kuriozalne zachowanie w obronie Cambiasso i Lucio znakomicie wykorzystał Maxwell. Brazylijczyk pobiegł z piłką do linii końcowej, by stamtąd posłać płaskie podanie do czyhającego na okazje Pedro. Kanaryjczyk zachował się bez zarzutu - uderzył z pierwszej piłki, a ta znalazła swoją drogę do siatki: 0-1!

Katalończycy odetchnęli. Spokój jednak potrwał tylko do 26 minuty. Inter mimo straty gola, nie poddał się i wysłał rywalom kolejne ostrzeżenie, po strzale Milito. Trzy minuty później wszystko wróciło do punktu wyjścia - Samuel Eto'o będąc na prawym skrzydle, płasko dośrodkował pod nogi Milito. Argentyńczyk zachował się bardzo przytomnie i oddał piłkę niepilnowanemu Sneijderowi - ten wykorzystał stuprocentową okazję i w ten sposób znów mieliśmy remis: 1-1!

Barcelona nie miała swojego dnia. Nie było też odpowiedniej reakcji drużyny, która zawsze po stracie gola starała się uspokoić grę i bardziej szanować piłkę. Katalończycy nie potrafili wybrnąć z opresji, wdając się w wymianę ciosów. Dani Alves w obronie również się nie popisał, dając się ogrywać Pandevowi w dziecinny sposób. W 36 minucie, po okresie dominacji Interu, Blaugrana wyprowadziła groźny atak. Pedro znajdujący się na prawym skrzydle, minął Zanettiego i dośrodkował w pole karne. Niewidoczny dotąd Ibrahimović miał realną szansę na gola. Cesar jednak go uprzedził. Nie udało się też Alvesowi poprawnie dośrodkować po świetnym podaniu Xaviego - Brazylijczyk zepsuł akcje. Nerwy natomiast zaczęły puszczać Busquetsowi - pierwszą połowę zakończył dorabiając się kartki za niesportowe zachowanie.

Niewyciągnięte wnioski.

Drugą połowę Barcelona zaczęła fatalnie, dostając bramkę "na dzień dobry". W 48. minucie po kontrze, Maicon zdołał z piłką minąć obronę. Zawodnik Interu znalazł się przed Valdésem, który nie był w stanie nic więcej zrobić - 2:1! Brazylijczyk pokazał się w tym meczu z najlepszej strony - wyłączając z gry Ibrahimovicia, zdołał także poważnie utrudnić życie rywalom w ataku.

Leo Messi, o którym do tej pory niewiele dało się napisać, w końcu zagroził bramce Cesara. W 52. minucie oddał silny strzał sprzed pola karnego, jednak bramkarz gospodarzy odbił piłkę przed siebie. Katalończykom zabrakło też szczęścia chwilę później, gdy po rzucie rożnym Busquets uderzył piłkę głową z 7 metrów, trafiając prosto w golkipera Nerrazurrich. Niewykorzystane sytuacje wyraźnie zniechęciły Barcelonę, która ostatecznie poddała się warunkom narzuconym przez podopiecznych Mourinho.

Widząc tak znakomicie przygotowany Inter, było oczywiste, że padnie kolejny gol. Tymczasem niesprzyjające okoliczności zmusiły Guardiolę do reakcji. Skoro jednak na boisku znajdowała się najlepsza jedenastka, to kogo należało zmienić, by wreszcie odzyskać skuteczność i opanować grę? Henry jest bez formy, Bojan nie ma zaufania, Iniesta kontuzjowany. Do wejścia szykował się Abidal, ale było już za późno. W 61. minucie znów Samuel Eto'o dośrodkował piłkę z prawej strony - tym razem na głowę Sneijdera. Holender zgrał ją do wychodzącego na pozycje Milito, a ten z najbliższej odległości ‘główką' wpakował piłkę do bramki: 3-1!

Maxwell i Piqué w ataku. Xavi wściekły na kolegów.

Zanetti i Cambiasso pomimo słabego początku meczu, zaczęli wykonywać swoje zadania perfekcyjnie. Rodacy Leo Messiego wyeliminowali z gry najlepszego piłkarza na świecie, nie pozwalając mu na indywidualne rajdy. Guardiola widząc jaka jest sytuacja, rzucił do ataku wszystkie możliwe siły. W 69. minucie Abidal wreszcie wyszedł na dobrą pozycję i dośrodkował z linii końcowej - niebezpieczeństwo zażegnał jednak Zanetti.

Inter w międzyczasie dokonał dwóch zmian. W pierwszym przypadku była to wymuszona reakcja Mourinho na kontuzję Maicona, który w starciu z Messim nie mógł kontynuować gry. Chivu godnie go jednak zastąpił. Portugalczyk zdecydował się także na ściągnięcie z boiska Diego Milito, który w tym meczu popisał się 50-procentową skutecznością (2 strzały, 1 gol). Bawiący się kibice na stadionie Giuseppe Meazzy z owacją żegnali Argentyńczyka.

Od 78. minuty Barcelona postawiła wszystko na jedną kartę, gospodarze natomiast skupili się całkowicie na destrukcji. Pedro wychodząc na dogodną pozycję, w ostatniej chwili został zablokowany. Xavi natomiast dwoił się i troił, by wypracować kolejne okazje. Chwilę później z rzutu wolnego sam Messi próbował szczęścia - Cesar sparował piłkę do boku. W 83. minucie przed szansą na gola stanął... Piqué - w polu karnym zabrakło mu jednak wyczucia i nie oddał strzału w odpowiednim momencie.

Znamienny obrazek dało się dostrzec pod koniec spotkania. Wściekły Xavi, widząc stojących w obrębie pola karnego kolegów, stracił piłkę i bezradnie rozłożył ręce. Żaden z nich nie potrafił pokazać się rozgrywającemu Blaugrany. W 90. minucie przed szansą na zmniejszenie strat pokazał się Pedro. Gdy wszelkie założenia taktyczne wzięły w łeb, napastnik Barcelony nie bał się zaryzykować - oddał fantastyczny strzał przewrotką. Piłka niestety powędrowała wprost w ręce Cesara. Kapitalna akcja, niezakończona golem.

W ten oto sposób mecz dobiegł końca. Barcelona po łatwym wyeliminowaniu Arsenalu, nie znalazła recepty na znakomicie przygotowany Inter. Włosi w swojej grze mieli wiele wspólnego z tym, co pokazał Espanyol w sobotę przeciwko Katalończykom. Nieustanna presja, dobrze ustawiona obrona i przemyślane ataki - to dziś zadziałało na podopiecznych Guardioli, który widząc brak pomysłu w ofensywie, rozpaczliwie poszukiwał ratunku w tym, co posiadał. Pytanie nasuwa się jedno - czy "jadąc na rezerwach" daleko się zajedzie? Trzeba jednak pamiętać o tym, że sytuacja nie jest wcale tak beznadziejna - bramka Pedro wciąż pozwala marzyć o finale na Bernabéu.

Składy:

Inter: Julio César; Maicon (Chivu, m. 72), Lucio, Samuel, Zanetti; Motta, Cambiasso; Eto'o, Sneijder, Pandev (Stanković, m. 55); Diego Milito (Balotelli, m. 75)

Barcelona: Valdés; Alves, Piqué, Puyol, Maxwell; Xavi, Busquets; Pedro, Messi, Keita; Ibrahimović (Abidal, m. 61)

Bramki: 0-1, 18 min. Pedro; 1-1, 30 min. Sneijder; 2-1, 48 min. Maicon; 3-1, 61 min. Milito

Arbiter: Benquerença (Portugalia). Żółte kartki: Eto'o, Stanković; Puyol (nie zagra w rewanżu), Busquets, Piqué, Keita i Alves.

Widzów: 80 000

Statystyki:

Strzały celne: 5 - 7
Strzały niecelne: 3 - 1
Żółte/czerwone kartki: 2/0 - 5/0
Faule: 18 - 21
Rzuty rożne: 2 - 4
Spalone: 9 - 2
Posiadanie piłki: 32% - 68%


[źródło: Własne]
REKLAMA

Poleć artykuł

Komentarze (1719)

Aby dodawać komentarze, musisz być zalogowany.
Uwaga: Ze względu na ochronę prywatności, komentarze nie ładują się automatycznie. Kliknij przycisk poniżej, aby je wyświetlić.
Załaduj komentarze
« Powrót do wszystkich komentarzy