Przed meczem na Emirates

Looky

31 marca 2010, 00:59

160 komentarzy
Co roku scenariusz w Lidze Mistrzów jest podobny: chłopcy Wengera doskonale radzą sobie do pewnego momentu, by w tym decydującym nie sprostać mężczyznom. Teraz zadanie przed Kanonierami bodaj najtrudniejsze z możliwych, bo przychodzi im się zmierzyć z drużyną, na którą każdy chciał trafić dopiero w finale. Albo najlepiej w ogóle, najlepiej, by wcześniej znalazł się heros, który zrzuci katalońskich bohaterów z piedestału. Czy pałający żądzą rewanżu za paryski finał Ligi Mistrzów Arsenal stać na wyeliminowanie Barcelony? Menedżer londyńczyków dzieli szanse po równo, ale eksperci i bukmacherzy stawiają na Barçę.

To będzie piękny ćwierćfinał - jak mantrę powtarzają kibice, choć przecież finał sprzed czterech lat, mimo że dramatyczny, nie zachwycił. Kadry obu zespołów znacząco się od tego czasu zmieniły. W Arsenalu nie ma już super-Henry'ego, najlepszego strzelca w historii tego zespołu, jest za to super-Farbegas. Barcelona nie ma Ronaldinho i Deco, ale boiskową różnicę czynią Xavi i Messi. Oba zespoły wybiegną na Emirates osłabione - u gospodarzy zabraknie van Persiego, u gości Iniesty. Nie wiadomo czy zdąży wykurować się Cesc, choć lekarze Arsenalu staną pewnie na głowie, aby postawić swojego kapitana na nogi. W ostatnich dniach do treningów powrócił Gallas, który także może znaleźć się w wyjściowej jedenastce.

Jednych i drugich zadanie czeka niełatwe. W ostatnich sześciu edycjach Ligi Mistrzów Arsenal przegrał u siebie tylko raz (z Man Utd), za to Barcelona pozostaje niepokonana w wyjazdowym meczu od sezonu 2007/08, kiedy w półfinale uległa... również Manchesterowi. Historia spotkań obu drużyn jest dosyć uboga i zawiera się w trzech pojedynkach. Oprócz paryskiego finału sprzed czterech lat, były to konfrontacje w fazie grupowej LM 1999/2000. Na Camp Nou padł wówczas remis 1:1, a na Wembley po świetnym meczu wygrała Barça 4:2.

Arsenal zajmuje trzecie miejsce w Premiership i wciąż liczy się w walce o mistrzostwo. Najtrudniejsze mecze w sezonie (z Chelsea czy Man Utd) jednak przegrał, co zwolenników tezy o słabej psychice piłkarzy Wengera tylko utwierdza w przekonaniu, że to drużyna, która nie dojrzała do zdobywania trofeów. Z drugiej strony kibice Kanonierów są pewni swego, licząc że grający podobnie jak Barça ich pupile pokonają utytułowanego rywala jego własną bronią. Gracze Wengera lubią atakować, z pewnością potrafią grać kombinacyjnie i efektywnie, ale trudno powiedzieć, czy będą w stanie pokazać wszystkie atuty w starciu z grającą jeszcze bardziej kombinacyjnie Barceloną.

W szeregach obu rywali nie brakuje wzajemnych uprzejmości i kurtuazji. Thierry Henry zapowiada, że ewentualnej bramki przeciwko Arsenalowi celebrował nie będzie. Arsene Wenger grę Messiego określił mianem sztuki, dodając że nie widział piłkarza o umiejętnościach Argentyńczyka mającego niespełna 23 lata. Pep Guardiola chwali piłkarzy Arsenalu za wszechstronność i chęć prezentowania na boisku ładnej dla oka piłki.

Wtorkowe mecze Ligi Mistrzów wygrały zespoły nie będące faworytami. Lyon ograł mistrza Francji Bordeaux, a w Monachium Bayern zrewanżował się Manchesterowi za porażkę w finale 11 lat temu. Zwłaszcza ten drugi mecz pokazał jak nieprzewidywalna stała się Champions League. I niech to będzie ostrzeżenie dla faworyzowanej Barcelony, której ewentualny awans przejdzie prawie bez echa, a wyeliminowanie stanie się polem do dyskusji na długie tygodnie. Za 1 euro postawione na zwycięstwo Barçy można otrzymać 2. Za wygraną Arsenalu o 50% więcej - 3 euro. Każdy kibic wygrywa jednak wielkie emocje. Za darmo.

Prawdopodobny skład Barcelony:

Valdés; Maxwell, Puyol, Piqué, Alves; Touré, Keita, Xavi; Pedro/Henry, Ibrahimović, Messi.

Dla tych, którzy mieli za mało lat albo nie pamiętają (Arsenal - Barça 2:4, LM 1999/2000):



REKLAMA

Poleć artykuł

Komentarze (160)

Aby dodawać komentarze, musisz być zalogowany.
Uwaga: Ze względu na ochronę prywatności, komentarze nie ładują się automatycznie. Kliknij przycisk poniżej, aby je wyświetlić.
Załaduj komentarze