Decide Ibra; Mallorca - Barcelona 0:1

Lucas

27 marca 2010, 19:41

961 komentarzy
"Ta drużyna ma wszelkie argumenty, by poważnie skomplikować nam życie" - powiedział przed meczem Josep Guardiola. Jego słowa jednak z każdą minutą tego meczu traciły na znaczeniu, bowiem Barcelona po słabym początku, radziła sobie z rywalem coraz lepiej. Katalończykom, którzy po raz pierwszy wystąpili w jednolitych żółtych strojach, brakowało jednak kolorytu. Od początku spotkania dwa najważniejsze ogniwa zespołu - Xavi i Messi obserwowały zmagania kolegów z ławki rezerwowych. Ich wejście natomiast w drugiej połowie meczu zaowocowało... bramką, którą zdobył po raz 15. w tym sezonie Zlatan Ibrahimović.

Gregorio Manzano, w rozmowie z dziennikarzami przed spotkaniem nie był pewny gdzie rozstrzygną się losy tytułu mistrza Hiszpanii. "Gran Derbi nie muszą być decydujące; zobaczymy, co Blaugrana pokaże dziś" - stwierdził trener ekipy z Balearów, jakby przypuszczając, że jego podopieczni dzisiejszego wieczoru nie zdołają obronić się we własnej twierdzy.

Mocny początek

Ono Estadi już od 13 spotkań pozostaje niezdobyte. Pomimo faktu, że w tej kolejce na stadion ten przyjechała drużyna Mistrza Hiszpanii, kibice nie zdołali wypełnić trybun do ostatniego miejsca. Zanim jednak zdążyli wygodnie rozsiąść się na swoich miejscach, główni aktorzy tego widowiska już stworzyli sobie dogodne okazje do otwarcia wyniku. W 2. minucie bramka Victora Valdésa zatrzęsła się dwukrotnie po strzałach w prawy i lewy słupek - najpierw Aduriz był bliski pokonania bramkarza Barcelony, a jego niecelne uderzenie dobijał Gonzalo Castro. Wszystko skończyło się jednak szczęśliwie i pomimo natarcia Mallorki (Barcelona w pierwszych sześciu minutach zanotowała 4 faule!), podopieczni Guardioli zdołali się otrząsnąć, powoli opanowując sytuację.

W 20 minucie meczu świetne podanie z głębi pola od Carlesa Puyola próbował wykorzystać Zlatan Ibrahimović, który po przyjęciu piłki wpadł w pole karne, ale nie zdołał oddać strzału, ponieważ Dudu Aouate odpowiednio skrócił kąt, a obrońcy zdążyli go dogonić. Trzy minuty później Szwed znów poważnie zagroził bramkarzowi gospodarzy - po ‘klepce' z Pedro uderzył w krótki róg. Aouate był jednak na posterunku. Nie zaskoczyły natomiast pierwsze statystyki posiadania - 69% do 31% na korzyść... wiadomo kogo.

Szczęście Barcelony

Do tego momentu wydarzenia na boisku toczyły się w dynamicznym tempie. Od 30. minuty jednak oba zespoły zaczęły grać, jakby wzajemnie się siebie przestraszyły, uważnie pilnując gry defensywnej. Warty odnotowania jest strzał Jeffrena ‘spod kolana' z 15 metrów - wychowanek Barçy minimalnie chybił. Pozorny spokój trwał przez 10 kolejnych minut. Wówczas groźnie zaatakowali gospodarze, w końcu wywalczając rzut wolny przed polem karnym Valdésa po faulu Iniesty. Abstrahując, że sędzia w tej sytuacji się grubo pomylił, Valero znów był bliski zdobycia prowadzenia - piłka po jego kapitalnym uderzeniu trafiła... w słupek. W 1. połowie Katalończykom szczęście niewątpliwie dopisywało.

Rozstrzygnięcia w drugiej połowie

W Barcelonie szwankowało wykończenie akcji, czasem też brakowało jej pomysłu na rozmontowanie dobrze zorganizowanych zasieków obronnych Mallorki. Nie ma co się dziwić - podopieczni Gregorio Manzano do tej pory stracili u siebie tylko siedem bramek! Tymczasem antidotum na tę niemoc tkwiło w dwóch zawodnikach, którzy od początku meczu odpoczywali na ławce rezerwowych - w Xavim i Messim. Pierwszy wszedł na boisko Argentyńczyk - w 50 minucie, zmieniając powracającego do formy Iniestę; a 10 minut później - Xavi (za Touré). Na efekt nie trzeba było długo czekać. W 63. minucie meczu rzut rożny z prawej strony wykonywał Messi, piłka dotarła pod nogi Puyola, który dość przypadkowo oddał strzał, który ‘wypluł' Dudu Aouate. Do piłki dopadł Ibrahimović - Szwed z nieskrywaną wściekłością uderzył z 3 metrów pod poprzeczkę, nie dając bramkarzowi żadnych szans.

Był to zatem 15. gol Ibrahimovicia w La Liga. Co ciekawe - taki dorobek na tym etapie sezonu jest w jego przypadku normą. Podczas pobytu w Interze, gdy zakończył sezon z tytułem króla strzelców, również do marca zgromadził na swoim koncie podobną ilość trafień. Co więcej - dzisiaj już po raz 8. Zlatan strzelił gola na 1-0, co świadczy, że jego zdobycze bramkowe dały zespołowi w La Liga już 24 punkty!

W tym spotkaniu jednak był widoczny od samego początku, angażując się w akcje zespołu. Szwed najwyraźniej odżył; odzyskał też swobodę na murawie - w 66. minucie popisał się niesamowitym zagraniem, podając plecami (!) piłkę do Messiego, który z pierwszej piłki oddał bardzo groźny strzał. Aouate jednak zdołał obronić, a Barcelona była bardzo bliska podwyższenia wyniku.

Spokojna gra do końca

Pep Guardiola ostrożnie szafował siłami swoich zawodników. Nie dało się ukryć, że jego podopieczni po zdobyciu bramki mieli za zadanie kontrolować grę w środku pola. Swoje zadanie wypełnili od A do Z, likwidując kontry Mallorki już w samym zarodku. Tymczasem strategia Manzano opierała się jedynie na szybkich atakach po odebraniu piłki Katalończykom. O ile w pierwszej połowie mechanizm ten funkcjonował, o tyle w drugiej - nie działał w ogóle. W międzyczasie doszło jednak do kilku starć między zawodnikami. Kartkę za zbyt ostre traktowanie "na dzień dobry" Messiego otrzymał Mario, a także Aduriz. Alves natomiast zarobił 5. żółtą kartkę, tym samym 'oczyszczając' swoje konto przed meczem z Realem Madryt.

Mallorca ożywiła się na krótko. Był to okres między 83. a 88. W 87. groźnie zacentrował z lewej strony Borja - lecącej piłki przed bramką Valdésa nikt jednak nie zdołał przeciąć. To był ostatni oddech broniącego swojej twierdzy rywala. Barcelona pomimo doliczonych 4 minut, do samego końca nie pozwoliła Mallorce na zadanie jakiegokolwiek ciosu. Katalończycy zatem po ciężkim spotkaniu obalili bastion drużyny z Balearów, tym samym wychodząc na pozycję lidera La Liga.

RCD Mallorca: Aouate, Mattioni, Nunes, Ramis, Ayoze, Mario, Martí, Borja Valero, 'Chori' Castro (Webó, 90'), Víctor (Julio Alvarez, 58'), Aduriz.

FC Barcelona: Valdés, Alves, Puyol, Milito, Maxwell, Touré (Xavi, 60'), Keita, Iniesta (Messi, 50'), Pedro, Ibrahimović i Jeffren (Jonathan dos Santos, 75').

Sędzia: Fernández Borbalán (Andaluzja).

Żółte kartki: Ramis, Mario i Aduriz (Mallorca); Milito, Keita i Alves (Barcelona)

Bramki: 0-1, Ibrahimović (62').
REKLAMA

Poleć artykuł

Komentarze (961)

Aby dodawać komentarze, musisz być zalogowany.
Uwaga: Ze względu na ochronę prywatności, komentarze nie ładują się automatycznie. Kliknij przycisk poniżej, aby je wyświetlić.
Załaduj komentarze
« Powrót do wszystkich komentarzy