Błysk Pedro, geniusz Xaviego; Barça 2:1 Malaga

Robertinho

27 lutego 2010, 21:32

643 komentarze
Po ostrej krytyce ze strony Johana Cryuffa po zwycięskim (ale w kiepskim stylu) meczu z Racingiem, remis w Stuttgarcie, w 1/8 finału Ligi Mistrzów, zdecydowanie nie pomógł Barcelonie. Co więcej, presja wzrosła jeszcze bardziej, gdy okazało się, że Real pewnie pokonał na wyjeździe 5:1 Teneryfę i przynajmniej przez dwie godziny jest liderem. Luty po raz kolejny nie jest najlepszym okresem dla zespołu Pepa Guardioli (podobnie jak i rok temu), ale w świecie futbolu wymówki nie istnieją. W meczu z Malagą liczyło się tylko zwycięstwo i po trudnych bojach, udało się je osiągnąć.

Barcelona zaczęła spotkanie bardzo spokojnie i nie forsowała niepotrzebnie tempa. Malaga od samego początku była nastawiona ultradefensywnie co również nie ułatwiało rozgrywanie piłki drużynie Guardioli. Niespodziewanie to goście mieli pierwsi dogodną sytuację do zdobycia gola. Z rzutu wolnego uderzał Duda, ale Valdés - pomimo trudności - obronił ten strzał. W odpowiedzi Barcelona zaatakowała prawą stroną, gdzie wyraźnie widać było powrót Daniego Alvesa. Brazylijczyk dośrodkował na głowę Messiego i Argentyńczyk niewiele się pomylił. W 14 minucie spotkania, Messi wykorzystał błąd piłkarzy Malagi w środku pola i wyprowadził kontrę "dwóch na jednego". Zamiast jednak próbować odegrać do dobrze ustawionego Ibrahimovicia, chciał sam zdobyć gola co skończyło się zablokowaniem strzału przez Weligtona.

Mniej więcej od dziesiątej minuty spotkania, Barcelona zaczęła zdobywać widoczną przewagę na boisku, ale nie potrafiła stworzyć żadnej sytuacji, która mogła stworzyć zagrożenie pod bramką gości. W 25. minucie bardzo bliski szczęścia był Ibrahimović. Szwed wykonywał rzut wolny z ok. 30 metrów, a jego potężnie podkręcony strzał minimalnie minął prawy słupek bramki Munuy. Kolejne minuty jednak dalej wyglądały podobnie, czyli Barça atakuje, ale jako, że Malaga postawiła autobus w polu karnym ciężko jest się przedrzeć. W 30. minucie, udało się to Messiemu, ale piłkę zamiast na lewej, miał na prawej nodze co zaowocowało uderzeniem wysoko nad bramką. Sześć minut później, po dośrodkowaniu Iniesty, fantastycznym strzałem piętą(!) popisał się Xavi, ale Munua w równie akrobatyczny sposób przeniósł futbolówkę nad poprzeczką. Na trzy minuty przed końcem pierwszej połowy, Barça stworzyła sobie dwie fenomenalne sytuacje. Najpierw Messi przedarł się środkiem pola, odegrał na skrzydło do Perdo, a ten od razu dograł piłkę na siódmy metr do Ibrahimovicia, któremu zabrakło dosłownie centymetrów by wpakować piłkę do pustej bramki. Minutę później, Pedro znów popędził prawym skrzydłem i jego dogranie piłki w polu karnym najpierw próbował strzelić Messi, a potem Iniesta, ale w obu przypadkach obrońcy Malagi rozpaczliwymi interwencjami blokowali strzały Barcelonistów. Chwilę później sędzia zarządził przerwę.

Początek drugiej połowy był wyraźną kontynuacją tego co działo się w pierwszej części spotkania. W 50 minucie strzałem głową próbował pokonać Munna, Ibrahimović. Golkiper gości po raz kolejny wykazał się bardzo dobrą interwencją. Osiem minut później, po rzucie rożnym znów Ibra pojedynkował się z golkiperem rywali i znów górą był ten drugi doskonale broniąc kolejny strzał głową Szweda. W 69. minucie doszło do długo oczekiwanego przełamania. Pedro ruszył lewą stroną i kiedy zobaczył, że nie ma komu podawać zdecydował się na strzał z dystansu, który okazał się być skuteczny. Munua przy tak fantastycznym uderzeniu był bezradny. Pięć minut po golu Pedro mogło być 2:0. Piłkę z rzutu wolnego szybko dograł Messi do Iniesty na jedenasty metr, a pomocnik z Fuentabili z pierwszej piłki trafił tylko w poprzeczkę.

W 80. minucie stała się jednak najgorsza rzez możliwych. Valdo do spółki z Obinną dwoma podaniami rozmontowali defensywę Barcelony, a ten pierwszy bez problemu pokonał Valdésa w sytuacji sam na sam. Trzy minuty później Barca, konkretnie Xavi Hernandez popisał się fenomenalnym (powtórzę) FENOMENALNYM podaniem przecinającym całe pole karne. Tam, idealnie w tempo pojawił się Dani Alves, który odegrał do Messiego, a ten dopełnił formalności. Chwilę później na boisku pojawił się Bojan Krkić w miejsce Pedro. Cztery minut później, młody napastnik mógłby zaliczyć asystę, gdyby tylko przed swoim strzałem Ibrahimović nie popchnął Weligtona. Trzeba jednak przyznać, że podanie Boajana do Zlatana było z gatunku pierwszej klasy. Ostatecznie Barcelona wygrała 2-1 i wróciła na fotel lidera Primera Division.

Trzeba przyznać, że dla potencjalnego kibica dzisiejsze widowisko było przyjemne dla oka. Przez cały mecz, Malaga stawiała twarde warunki Barcelonie i nie załamała się stratą gola. Zamiast tego doprowadziła do wyrównania i zaserwowała nam niezły dreszczowiec w końcówce spotkania, dlatego podopieczni trenera Muniza mogą wyjeżdżać ze stolicy Katalonii z podniesionymi głowami.

Co do Barcelony, to na największe wyróżnienie zasługuje Pedro Rodriguez. Nie chodzi tu o grę w całym meczu, ale o samą bramkę, a raczej sposób jej zdobycia. Wychowanek Barçy pokazał, że niekoniecznie trzeba wjeżdżać z piłką do bramki, ale można mocnym uderzeniem z dystansu zaskoczyć bramkarza rywali. Na takie decyzje częściej powinien decydować się Zlatan Ibrahimovic, który z kolei cierpi na chroniczną uprzejmość. W meczu miał dwie-trzy sytuacje, w których aż prosiło się, by przyłożył z tej swojej armaty w prawej nodze, ale zamiast tego wolał odgrywać piłkę do "bliżej-nieznanego-zawodnika-barcy". Szwed musi się dogadać z Messim i obaj powinni się wymienić swoimi chorobami, bo Argentyńczyka dopadła upierdliwa samolubność. Wprawdzie strzelił bramkę, ale więcej w tym zasługi kolegów niż jego samego. W całym spotkaniu (dosadnie mówiąc) zagrał beznadziejnie i tracił mnóstwo piłek podczas dryblingów. Co do bramki Messiego, pokłony, pokłony i jeszcze raz pokłony należą się Xaviemu, który już nie pierwszy raz pokazał jaki przegląd pola powinien mieć środkowy pomocnik (możecie dowiedzieć się tutaj).

Krótko podsumowując, Barcelona wyraźnie przechodzi przez gorszy okres w swojej grze, ale na szczęście nie gubi punktów i utrzymuje się na pozycji lidera. Pep Guardiola po tym meczu musi się mocno zastanowić, czy Messi i Piqué (zarobił kolejną głupią kartkę, tym razem za jeszcze głupsze dyskusje) nie powinni trochę odpocząć, bo nie wyglądają najlepiej na boisku. Oby ta gorsza forma Barçy skończyła się razem z kończącym się lutym.

Bramki:
1:0: Pedro 69'
1:1: Valdo 80'
2:1: Messi 83'

FC Barcelona: Valdés, Alves, Puyol, Piqué, Maxwell, Xavi, Busquets, Iniesta, Pedro (86. Bojan), Messi, Ibrahimovic.

Malaga: Munua, Gaspar, Stepanov (18. Ramos), Weligton, Manu (46. Valdo), Juanito, Toribio, Baha (71. Forestieri), Fernando, Duda, Obinna
REKLAMA

Poleć artykuł

Komentarze (643)

Aby dodawać komentarze, musisz być zalogowany.
Uwaga: Ze względu na ochronę prywatności, komentarze nie ładują się automatycznie. Kliknij przycisk poniżej, aby je wyświetlić.
Załaduj komentarze
« Powrót do wszystkich komentarzy