Oceny za mecz z Atlético

SZUMI

17 lutego 2010, 11:16

76 komentarzy
Przypominamy zasady, jakimi kierujemy się podczas wystawiania not: kryterium oceny graczy.
Pamiętajcie, że przekonująca argumentacja może wpłynąć na zmianę ocen. Jednocześnie pragniemy zaznaczyć, że słowa "przekonująca" i "argumentacja" nie jest równoznaczne z "dla mnie Ibra 7, a Messi 5.5".

Oceniający:SZUMI, Blazeq, makaj

Valdés - 6 - Ośmiokrotnie musiał interweniować, skapitulował dwa razy. Można go obwiniać za drugą ze straconych bramek, gdyż przy strzale Simao portero Barcelony źle się ustawił oraz zrobił charakterystyczne dla siebie "kic w prawo i kic w lewo", co w dużej mierze ułatwiło Portugalczykowi zdobycie gola. Natomiast należy go pochwalić za kilka dobrych obron, głównie w groźnych sytuacjach Aguero czy Forlána, które uratowały Barcelonę od całkowitej kompromitacji w pierwszej połowie.

Maxwell - 3 -Słaby mecz Brazylijczyka. Lewy obrońca Barcelony popełniał masę błędów w ustawieniu się i to zarówno jego, jak i Puyola, należy winić za stratę pierwszej bramki, gdyż złamał linie spalonego. Nie potrafił też współpracować z Milito, który operował blisko niego. Został ukarany żółtą kartką, a sędzia mógł go nawet wyrzucić z boiska. Próżno było szukać Brazylijczyka w akcjach ofensywnych, przez co niewiele zdziałać mógł osamotniony Pedro, a w defensywie był bardzo niepewny.

Milito - 2 - Zacznijmy od pewnej statystyki, która najlepiej unaoczni poziom gry środkowego obrońcy w meczu z Atlético. Chodzi oczywiście o straty, których Gabriel zanotował aż 11. W zasadzie na tym można by poprzestać, ponieważ liczba ta w sposób jednoznacznie negatywny wręcz szokuje. Masa błędów w ustawieniu, potykanie się momentami o własne nogi (jak choćby w 8. minucie przy akcji Aguero), zagranie ręką w polu karnym, co mogło zakończyć się rzutem karnym. Do tego fatalna współpraca z Puyolem i liczne nieudane próby złapania przeciwników na spalonym, z których jedna (z 17. minuty) jakimś cudem nie skończyła się bramką. Katastrofa.

Puyol - 5 -Kapitan spisywał się lepiej od swojego partnera. Nie znaczy to jednak, że zagrał dobrze. Podobnie, jak Milito miał dużo strat (7) i często faulował. To po jego przewinieniu Simao zdobył bramkę z rzutu wolnego. Zupełnie nie radził sobie z Sergio Aguero, a najlepszym tego wyznacznikiem była akcja z 56. minuty, kiedy to Argentyńczyk "objechał" kapitana Barcelony dwukrotnie. Plusy za dobry powrót z 17. minuty, kiedy to przerwał podanie od Aguero do Forlána, oraz za kilka ofiarnych interwencji "na Puyola". Oprócz interwencji defensywnych miał swój udział przy bramce Ibry.

Jeffren - 5 -W zasadzie cała krytyka związana z grą Jeffrena powinna spaść na Guardiolę, więc ciężko ocenić go tak, jak oceniałoby się typowego bocznego obrońcę. W grze jeden na jeden spisywał się bardzo dobrze, nie dawał się łatwo ogrywać. Problemem była natomiast współpraca z resztą defensorów. Wenezuelczyk fatalnie się ustawiał, przez co później musiał się ratować ofiarnymi interwencjami. W ofensywie był zupełnie niewidoczny. Wystawienie go na boku obrony nie było dobrym pomysłem, choć Wenezuelczyk robił wszystko co mógł, aby jak najlepiej wywiązywać się z wyznaczonych mu obowiązków.

Busquets - 5 - Nie on był problemem Barcelony w tym spotkaniu, choć wiele osób wieszało na nim psy po meczu. Sergio odpowiedzialny jest za grę w destrukcji, a tu nie popełnił rażących błędów, za wyjątkiem ręki pod własnym polem karnym w dość bezpiecznej sytuacji. W meczu, w którym przed Busquetsem występują słabo dysponowani Xavi i Iniesta, nie można młodziana oceniać przez pryzmat poczynań w ofensywie, gdyż jego rolą jest powstrzymywanie graczy przeciwników w strefie środkowej, z czego umiarkowanie dobrze się wywiązywał.

Xavi - 4 - Najsłabsze spotkanie Xaviego w tym sezonie, a prawdopodobnie nawet od początku ery Guardioli. Popełniał błędy w rozgrywaniu, był szalenie niedokładny (14 strat!), a apogeum jego słabej gry był kompletnie chybiony przerzut z 8. minuty, który padł ofiarą Reyesa i skończył się bramką Forlána. Jeśli chodzi o pomocników, to Xavi najsłabiej wywiązywał się ze swoich obowiązków. Jego zadaniem jest zawsze zapewnienie płynności w rozgrywaniu akcji, a tym razem nic pomocnikowi Barcelony nie wychodziło. Co gorsza mecz zakończył z kontuzją.

Iniesta - 5 - Dawno nie oglądaliśmy tak słabej postawy Andrésa Iniesty. Nie czarował zwodami, dokładnymi podaniami i mocnymi strzałami. Dostosował się raczej do poziomu zawodów, co niestety było bardzo negatywne dla gry Barcelony. Często podawał albo zbyt późno, albo za wcześnie. Swoimi dryblingami kilkukrotnie spowolnił szybkie akcje zespołu. Stracił sześć piłek, a niemal każdy taki błąd kończył się groźną kontrą. Mimo aktywnej gry w defensywie (6 odbiorów) trudno Andrésa pochwalić za ten występ.

Keita - bez oceny - Nim zszedł z boiska z powodu pechowej kontuzji niewiele zdążył zrobić.

Ibrahimović - 6 - Najlepszy z trójki napastników (z zestawu grającego od 7. minuty). Szkoda, że tylko jeden z jego strzałów wylądował w siatce. Nie tracił już tak wielu piłek, jak to miało miejsce w kilku poprzednich spotkaniach. W 32. minucie rewelacyjnie zerwał się spod opieki Perei, jednak mocny strzał wybronił będący tego dnia w rewelacyjnej dyspozycji młody bramkarz Atlético, De Gea. Dużo walczył. Jeden nieźle dysponowany napastnik to było jednak za mało na dobrze grających gospodarzy.

Messi - 5 - Argentyńczyk był niezwykle aktywny, ale w jego grze było zbyt dużo egoizmu. Dryblingi bardzo często kończyły się stratami, których w całym meczu zanotował aż 15. Oddał sześć strzałów na bramkę i był dwukrotnie blisko zdobycia gola. Zwłaszcza zabolało, iż piłka nie ugrzęzła w siatce w akcji z 89. minuty. Niewidoczny za wyjątkiem kilku charakterystycznych dla siebie akcji.

Rezerwowi:

Pedro -4 - Wszedł za kontuzjowanego Keitę i widać było, że ma dużą ochotę do gry. Na chęciach się jednak skończyło i kilka akcji, które młody Hiszpan przeprowadził lewą stroną, to zdecydowanie za mało. Grając na skrzydle trzeba wygrywać pojedynki jeden na jeden. Pedro tak na dobrą sprawę nawet nie próbował tego dokonać. Jego dośrodkowania były zwykle blokowane. Po raz kolejny nie zadał kłamu tezie, iż słabo spisuje się w spotkaniach, które rozgrywa w pełnym wymiarze czasowym (oprócz kilku pierwszych minut, gdy na boisku był Keita).

Bartra - 5 - Wszedł na pół godziny i nieźle się spisał. Zaliczył trzy odbiory i stracił tylko jedną piłkę. Widać było jednak, że ciągnie go do środka, a pozycja prawego obrońcy nie jest dla niego naturalna. Mimo to chyba lepiej by było, gdyby zagrał od początku zamiast Jeffrena. Warto pamiętać, iż Atlético w tym fragmencie meczu nie atakowało już z taką werwą jak na początku spotkania, przez co Bartra ograniczał się raczej do rozgrywania piłki czy to do Puyola, czy do Xaviego. Szkoda, że jego ligowy debiut przypadł akurat na porażkę Barçy.

Bojan - bez oceny - Nie zwykliśmy oceniać piłkarzy, którzy zagrali mniej niż 15 minut. Mimo to aż korci, by wystawić młodzianowi naganę za fatalne zagranie, które z pewnością utkwiło w pamięci widzów. Biegnący z piłką Krkić zupełnie nieoczekiwanie zagrał wprost pod nogi rywala, w okolicy którego nie było żadnego z piłkarzy Barçy. Po raz kolejny świadczy to o braku ograniu młodziana na boisku.

REKLAMA

Poleć artykuł

Komentarze (76)

Aby dodawać komentarze, musisz być zalogowany.
Uwaga: Ze względu na ochronę prywatności, komentarze nie ładują się automatycznie. Kliknij przycisk poniżej, aby je wyświetlić.
Załaduj komentarze
« Powrót do wszystkich komentarzy