Un año increíble - niezapomniane chwile 2009 roku

Gołąbka,Robertinho

12 stycznia 2010, 16:32

37 komentarzy

Historyczny, fantastyczny, niewiarygodny... Żadne przymiotniki nie są w stanie oddać tego, jaki był miniony rok. W ciągu dwunastu miesięcy całe barcelonismo trafiło do piłkarskiego raju, a drużyna, która nie tak dawno przeżyła "szpaler wstydu" na Santiago Bernabéu, zapisała się złotymi literami w historii światowego futbolu, wygrywając wszystko, co było do wygrania. Rok 2009 obfitował w wydarzenia, czasem śmieszne, czasem wzruszające, których culés szybko nie zapomną.

Przeprowadzka do Ciutat Esportiva

19 stycznia pierwsza drużyna Barcelony przeniosła się do Ciutat Esportiva Joan Gamper, kompleksu sportowego, którego powstanie planowano już w połowie XX wieku. Koszt budowy wyniósł 68 milionów euro, ale słowa piłkarzy potwierdzają, że była to udana inwestycja. "To tak, jakbyśmy byli we własnym miasteczku, gdzie masz wszystkie wygody i możesz cieszyć się większym spokojem", mówił Andrés Iniesta. Wtórował mu Dani Alves, twierdząc, że "Kiedy pierwszy raz przybyliśmy do Ciutat Esportiva, uświadomiliśmy sobie jakie to cudowne miejsce", a Sergio Busquets zapewniał, iż w Sant Joan Despí "pracujesz lepiej, jest tam więcej miejsca, szczęśliwsza i bardziej otwarta atmosfera". Jak pokazały ubiegłoroczne sukcesy, treningi w "piłkarskim Disneylandzie" wyszły zawodnikom Barçy na dobre.

Messi 5000

Przed lutowym meczem z Racingiem Santander zastanawiano się, kto strzeli dla Barcelony 5000. gola w rozgrywkach ligowych. Choć wydarzenie to zaprzątało głowy kibiców i dziennikarzy, Pep Guardiola nie przywiązywał do niego wagi. "Może lepiej by było, gdyby któryś z naszych strzelców go zdobył, ale to dla mnie nieistotne. Chociaż czemu nie Abidal, który nigdy nie strzelił bramki?", żartował. Autorem

target="_blank">historycznego trafienia został jednak Argentyńczyk Leo Messi, który wchodząc na boisko w drugiej połowie odmienił losy meczu i sprawił, że Katalończycy mogli dopisać do swojego konta kolejne trzy punkty. Kilka dni później Leo spotkał się na Camp Nou z Quinim i Amorem, czyli zdobywcami goli numer 3000. i 4000.

"Te lo he dicho!"

Kilkanaście dni później punkty dla Barcelony ratował Samuel Eto\'o. Po 45. minutach gry Katalończycy przegrywali z Betisem 0:2. Tuż przed przerwą, w doliczonym czasie gry, po faulu na Inieście arbiter odgwizdał rzut karny. Po strzale Kameruńczyka piłka trafiła w Ricardo, jednak przy dobitce bramkarz nie miał szans. Jak powiedziałby to pan Szpakowski, "wróciliśmy z dalekiej podróży". W drugiej połowie na boisku pojawił się Leo Messi. Guardiola chciał, by Argentyńczyk zagrał na szpicy, a jego pozycję na prawym skrzydle zajął Eto\'o. Plan ten nie spodobał się Czarnej Perle. Eto\'o przekonał Pepa, że gra na środku ataku zwiększy jego szanse na zdobycie gola. Po strzeleniu drugiej bramki, dającej Katalończykom jeden punkt, podbiegł do Guardioli i krzyknął "A nie mówiłem?!"

"Jeśli przeniósłbym się na prawą stronę, to Lionel miałby ‘na sobie\' mnóstwo obrońców, dlatego pozostałem w środku", tłumaczył po spotkaniu kameruński snajper, dla którego gol w meczu z Betisem był 23. trafieniem w sezonie.

Madryt na kolanach

Któż nie pamięta napiętej atmosfery jaka towarzyszyła majowym Gran Derbi. Na półmetku rozgrywek Barcelona miała 12 punktów przewagi nad Realem, którą później roztrwoniła do czterech. Bezpośredni pojedynek na Santiago Bernabéu miał dać ostateczną odpowiedź, kto jest najlepszy w rozgrywkach i znacznie przybliżyć jedną z drużyn do końcowego triumfu. Wszyscy Cules liczyli na zwycięstwo, ale to czego dokonała Barça przeszło najśmielsze oczekiwania. "Królewscy" zostali upokorzeni na własnym terenie, a Blaugrana zapisała kolejną złotą kartę w historii. Ten mecz przypominany będzie przez dekady i nieprędko uda się powtórzyć taki wynik...

Gooolllaaazzzooooo!!!

Cytując katalońskiego komentatora radia RAC1 - Joaquima Marię Puyal - "Gol del lo puto crack" nie da się chyba lepiej określić tego, co stało się 6 maja na Stamford Bridge. Gol Andrésa Iniesty w 92. minucie był czymś, co zostanie w pamięci culés do końca życia z trzech powodów. Po pierwsze dał awans do finału Ligi Mistrzów. Po drugie było to uderzenie po prostu genialne i piękne. Ale po trzecie i najważniejsze, gdyby nie ten gol, nie byłoby finału LM, nie byłoby potrójnej korony, nie byłoby najlepszego roku w historii Barcelony. Do tej pory dramatycznie wygrane końcówki meczów kojarzyły się automatycznie z golem José Maria Bakero w meczu przeciwko Kaiserslautern w 1991 roku. Dzięki tej bramce, Barça awansowała do kolejnej rundy Pucharu Europy, który ostatecznie potem wygrała. Mimo wszystko bramka Iniesty po prostu przyćmiewa gola Bakero. Bo to dzięki niemu przeszła do historii, a my mogliśmy być tego świadkami...

Campions de Copa del Rei

Puchar Króla był pierwszym trofeum Barcelony w 2009 roku. Zanim na ławce trenerskiej pojawił się Pep Guardiola, rozgrywki te traktowane były z lekkim przymrużeniem oka, przez co ostatni raz Barça wygrywała Copa del Rey w 1998 roku. Jednakże szkoleniowiec z Santpedor cały czas podkreślał, że zespół będzie walczył na wszystkich frontach i słowa dotrzymał. Sam finał, w którym Barcelona zmierzyła się z Athletic Bilbao był chyba najpiękniejszy ze wszystkich. Dlaczego? Bo pomimo tego, że spotkanie zakończyło się wysokim zwycięstwem Blaugrana (4:1), to na stadionie panowała fenomenalna atmosfera. Kibice obu drużyn dopingowali swoich podopiecznych do ostatnich minut. Wszyscy przyszli obejrzeć wspaniałe widowisko i takie otrzymali.

Campions d\'Espanya

Po świetnym sezonie i fenomenalnym zwycięstwie na Santiago Bernabéu, końcowy triumf był już jedynie kwestią czasu. Wygranie rozgrywek La Liga było drugim w roku 2009. Na drużynę Pepa Guardioli czekał już jedynie finał Ligi Mistrzów, by móc wpisać się w annały historii...

Campions d\'Europa

Po podbiciu dwóch wielkich europejskich stolic - Madrytu i Londynu - ostatni na drodze do bram historii stał Rzym. W finale Ligi Mistrzów Barcelona zmierzyła się obrońcą trofeum - Manchesterem United. Stadion Olimpijski w Rzymie, 70. minuta finału Ligi Mistrzów. Barcelona wygrywa z Manchesterem United 1:0. Xavi otrzymuje piłkę na prawej stronie i fenomenalnie podaje ją do Messiego. Mierzący 1,69m Leo wyskakuje w górę i uderza futbolówkę głową. O\'Shea (1,90m), Ferdinand (1,8 m) i Van der Sar (1,97 ) bezradnie obserwują, jak piłka wpada do bramki, a piłkarze i kibice Barçy cieszą się z drugiego gola Kiedy kilkanaście minut przed godziną 23 zabrzmiał ostatni gwizdek sędziego wiadomym było, że patrzymy na jedną z najlepszych drużyn wszech czasów. Potrójną koronę w Hiszpanii nie zdobył wcześniej nikt, a na całym kontynencie dokonały tego raptem cztery zespoły. Wygranie Ligi Mistrzów otworzyło bramę, która zaprowadziła zespół Guardioli na sam szczyt szczytów, którego nie sięgnęła żadna drużyna. Po meczu zapytano go, czy można już nazywać Argentyńczyka najlepszym graczem świata. "W mojej opinii on się nigdy nie zmienił. Dla mnie zawsze będzie najlepszy na świecie i wydaje mi się, że już powoli grawerują jego imię na Złotej Piłce".

"Alee ooo oschho chossii?"

Gdy na Stadionie Olimpijskim zabrzmiał ostatni gwizdek arbitra, na ulicach Barcelony, Madrytu, Katalonii i całego świata rozpoczęła się prawdziwa fiesta. Jej drugą część zaplanowano na czwartek, kiedy zdobywcy trypletu mieli powrócić do miasta Gaudiego. Po wylądowaniu na El Prat, drużyna rozpoczęła triumfalny przejazd ulicami Barcelony. Tysiące kibiców w bordowo-granatowych koszulkach wiwatowało na cześć drużyny Guardioli. Po godzinie 21:30 świętowanie przeniosło się na Camp Nou. Na wypełnionym po brzegi stadionie zaprezentowano fanom puchary i wspólnie celebrowano historyczny sukces. Członkowie drużyny po kolei chwytali za mikrofon, dziękowali kibicom, wspominali wydarzenia wyjątkowego sezonu i krzyczeli \'visca el Barça y visca Catalunya\'.

target="_blank">Furorę zrobił Leo Messi, który najwidoczniej uczcił sukces kilkoma kieliszkami szampana (?). Widok szczęśliwego Leo w czapeczce noszonej a la krasnoludek stał się jednym z symboli tej fiesty i na długo pozostanie w pamięci kibiców.

Välkommen Zlatan!

27 lipca był dniem Zlatana Ibrahimovicia. Po kilkudziesięciu dniach oczekiwania, kilku tajemniczych wypowiedziach Massimo Morattiego i zakończeniu telenoweli z Davidem Villą w roli głównej, szwedzki napastnik dołączył do drużyny Barcelony. Po podpisaniu kontraktu wiążącego go z klubem na pięć lat, Zlatan pojawił się w Sali Paryskiej na konferencji prasowej. "Gra w Barcelonie to zaszczyt. Istnieje wiele dobrych klubów, ale tylko jeden jest wyjątkowy. Dla mnie tym wyjątkowym klubem jest Barca", mówił napastnik, który zastąpił w zespole Samuela Eto\'o. "Jestem wdzięczny Eto\'o, który na stałe zapisał się w historii Barçy, ale nie przychodzę tutaj jako jego zastępca. Jestem kimś innym. Chcę wnieść coś nowego do drużyny", oznajmił, dodając, że jest "najszczęśliwszą osobą na sali".

Godzinę później nieco onieśmielony Zlatan ubrany w trykot Barçy wkroczył na stadion, gdzie z euforią powitało go 50-60 tysięcy culés. Ibra trzykrotnie pocałował herb klubu i przywitał się z kibicami w języku katalońskim. Wracając do szatni, Zlatan udzielił krótkiego wywiadu dziennikarce Barça TV. "Kibice są wspaniali. Widziałaś, wszyscy mnie świetnie przywitali. Gdy tu wrócę zrobię wszystko, co w mojej mocy, by się im odwzajemnić. Ten dzień jest dla mnie wyjątkowy".

Najpierw (Super)Walencja...

Wraz z rozpoczęciem się nowego sezonu, nadeszła perspektywa zdobycia kolejnych trzech trofeów w 2009 roku. Pierwszym z nich był Superpuchar Hiszpanii, w którym w dwumeczu Barça zmierzyła się z Athletic Bilbao. Po zwycięstwie w dwumeczu 5:1 (2:1, 3:0), Blaugrana cieszyła się z czwartego pucharu w 2009 roku i dała wyraźny sygnał, że jest w stanie dokonać wyczynu historycznego.

... potem (Super)Monako

Dwa tygodnie po wygraniu Superpuchar Hiszpanii, przyszła pora na Superpuchar Europy. Trzy lata wcześniej, Barcelona poległa z Sewillą 0-3 i z pewnością chciała tym razem sięgnąć po to trofeum. Rywalem był ostatni zwycięzca nieistniejącego już Pucharu UEFA - Szachtar Donieck. Po długim i ciężkim meczu, upragnione zwycięstwo dał Pedro Rodríguez. Tym samym Barcelona zrównała się z historyczną "drużyną pięciu pucharów", w której grał Ladislao Kubala. Do złotej karty historii pozostał już tylko Puchar Interkontynentalny.

Cantera contra cartera

Po majowej klęsce na Santiago Bernabéu, w nowym sezonie Real Madryt przyjechał na Camp Nou kompletnie odmieniony. Na stanowisko prezesa klubu powrócił "galaktyczny" Florentino Pérez i po wydaniu przeszło 250 milionów euro, sprowadził do Madrytu takie gwiazdy jak Cristiano Ronaldo, Kaká, Benzema czy Xabiego Alonso. W Barcelonie jedyną znaczącą zmianą była wymiana Eto\'o na Zlatana Ibrahimovicia i jak się okazało to Szwed był kluczem do sukcesu. Pięć minut po wejściu na boisko z ławki rezerwowych zdobył zwycięską bramkę i Barcelona udowodniła, że nawet ćwierć miliarda euro nie jest w stanie jej pokonać.

Złoty Leo

Rok 2009 należał do Leo Messiego. Argentyńczyk był jednym z autorów historycznych sukcesów, co zaowocowało nominacją do prestiżowej nagrody France Football, Złotej Piłki. Na początku grudnia ogłoszono, że trofeum trafi w ręce Lionela. Zawodnik wygrał plebiscyt z najwyższym wynikiem w historii, wyprzedzając Cristiano Ronaldo, Xaviego, Iniestę i Eto\'o. Messi był pierwszym wychowankiem Barçy i pierwszym Argentyńczykiem, który otrzymał Złotą Piłkę.

"Czuję się bardzo szczęśliwy. To specjalny dzień. Jestem jednak świadomy, że to zasługa wielkiego sezonu Barcelony i moich kolegów. Chcę im za to podziękować", mówił Lionel po odebraniu nagrody z rąk Denisa Chaumiera, redaktora naczelnego France Football.

Historyczny Pedro

Historyczny sezon, historyczne rekordy. W 67. minucie półfinałowego meczu Klubowych Mistrzostw Świata z Atlante Pedro otrzymał fantastyczne podanie od Iniesty. Piłkarz z Teneryfy nie miał problemu z umieszczeniem futbolówki w siatce. Dzięki temu stał się pierwszym zawodnikiem, który w ciągu roku zdobył bramki w sześciu rozgrywkach. "Strzeliłem bramkę i jestem tym bardzo podekscytowany, lecz najważniejsze jest zdobycie tytułu w sobotę. To było moje indywidualne wyzwanie. Wiedziałem, że nikomu do tej pory się to nie udało i cieszę się, że jestem pierwszy. Chciałbym podziękować moim kolegom z zespołu za nieocenioną pomoc", jak zawsze skromnie powiedział po spotkaniu.

Campions del Món!

Ubiegły rok dostarczył wielu charakterystycznych obrazków z trenerem Barçy w roli głównej. Czasem przedstawiały one

target="_blank">chwile pełne pasji i emocji, czasem były to
target="_blank">sytuacje zabawne, a czasem wzruszające. Do ostatniej grupy z pewnością należy wydarzenie, które miało miejsce na stadionie Zayed Sports City w Abu Zabi. Po zakończeniu finałowego meczu Klubowych Mistrzostw Świata przebywający na środku murawy Pep nie mógł ukryć swoich emocji. Zwycięstwo z Estudiantes było zwieńczeniem niesamowitego roku i sprawiło, że z oczu Guardioli