Finał blaugrana; Barcelona - Atlante 3:1
FC Barcelona pokonała Atlante Cancun 3:1 i choć pierwsza straciła bramkę, jej dominacja na boisku nie podlegała dyskusji i powiedzieć można, że była absolutna. Meksykanie tylko w pierwszej połowie starali się stawiać opór mistrzom Hiszpanii, którzy po przerwie z rozmachem i dziecięcą łatwością rozprawili się z przeciwnikiem jak na faworytów przystało.
Barça od początku zaatakowała i... od razu straciła bramkę. Długie podanie Velázqueza do Rojasa, niemrawo reagujący obrońcy faworytów i znajdujący się w dogodnej sytuacji piłkarz Atlante, najpierw przelobował Valdésa, a później wepchnął piłkę do siatki. Barcelona ruszyła do odrabiania strat i od razu dobre szanse mieli Pedro oraz Ibra. W 11. minucie blisko było jednak 2:0, lecz wychodzący na czystą pozycję Navarro spanikował i dał się zablokować wracającemu Puyolowi. Na szczęście.
W 24. minucie Ibra powalczył w powietrzu z bramkarzem Atlante, wyłuskał piłkę, zgubił Vilara, ale za słabo dośrodkował i obrońcy zażegnali niebezpieczeństwo. Minutę później Iniesta przypomniał sobie, że z Chelsea strzeli bramkę zza pola karnego, przymierzył, ale piłka przeleciała nad poprzeczką. W 33. minucie piekielnie mocno z rzutu wolnego uderzał Ibra, lecz i tym razem za wysoko.Co się jednak odwlecze to nie uciecze.
Z rzutu rożnego dośrodkował Xavi, podanie głową przedłużył Touré, a Sergio Busquets przymierzył mocno z kilku metrów, nie dając szans Vilarowi. Barça cały czas miała inicjatywę i grała w ataku pozycyjnym. Przed samym końcem pierwszej połowy Dani Alves powinien strzelić na 2:1, ale po wywalczeniu przez siebie piłki, a następnie podaniu od Pedro, w sytuacji sam na sam z bramkarzem, posłał piłkę obok słupka.
Po przerwie znów dominowała Barcelona, a pierwsze szanse mieli Abidal i Ibrahimović, który otrzymał świetne podanie od Iniesty. A w 53. minucie nastąpiło wejście smoka - Leo Messiego, który już minutę później zdobył bramkę. Argentyńczyk otrzymał świetne podanie od Zlatana, ograł Vilara i pewnie umieścił piłkę w siatce. W 61. minucie Ibra świetnie zgrał piłkę głową po rzucie wolnym Xaviego, ale nie znalazł się nikt mogący tylko dostawić nogę i zdobyć trzeciego gola.
Aż w końcu Pedro przeszedł do historii. Iniesta zaczarował obrońców Atlante, fantastycznie podał w tempo do Pedro, a ten nie miał problemów z umieszczeniem piłki w siatce, stając się tym samym pierwszym zawodnikiem w historii, który zdobył bramki w sześciu rozgrywkach w jednym sezonie.
Na kwadrans przed końcem znakomitym refleksem błysnął Valdés, broniąc sytuację "sam na sam" z Rafą Márquezem, tym z Cancun oczywiście. Od tamtej pory Barça cieszyła się grą, a efektowne popisy Ibry i Pedro wzbudzały "ochy i achy" na trybunach. Czwarta bramka "wisiała w powietrzu", a blisko jej zdobycia był Zlatan, który po przechwycie przymierzył z dystansu i Vilar z największym trudem obronił jego strzał. W 90. minucie szansę mieli jeszcze Bojan i Messi, ten ostatni znów po znakomitym, technicznym dograniu Ibry.
3:1 to najniższy wymiar kary jaki mógł dziś spotkać rywala Barçy, która była drużyną zdecydowanie lepszą. Kto najlepszym piłkarzem spotkania? Ciężko wyróżnić. Kto bohaterem? Zdecydowanie Pedro, który zapisał się na kartach historii klubu. Zespół Guardioli zmierza po Klubowy Puchar Świata. W sobotę okaże się, czy argentyński Estudiantes La Plata będzie w stanie go zatrzymać. I na koniec ciekawostka: wszystkie bramki dla Barcelony zdobyli dziś wychowankowie. Komentarz zbędny.
Atlante: Vilar; Miguel Martínez, Fernando Navarro, Guillermo Rojas, Luis Velásquez (Pereyra, min.63); Daniel Arreola, José González, José Guerrero, Christian Bermúdez; Santiago Solari (Carevic, min.56), Rafael Márquez.
FC Barcelona: Valdés; Alves, Puyol, Rafa Márquez (Gerard Piqué, min.54), Abidal; Xavi, Touré (Messi, min.53), Sergio Busquets; Pedro, Ibrahimović, Iniesta (Bojan, min.76).
Goles: 0:1, min.5: Guillermo Rojas. 1:1, min.35: Busquets. 1:2, min.55: Messi. 1:3, min.67: Pedro.
Sędziował: Carlos Simon (Brazylia).
Żółte kartki: Solari (min.8), José Guerrero (min.40), Luis Velasquez (min.61) - Ibrahimović (min.65).
Widzów: 45 000.
/fot. elmundodeportivo.es/
Barça od początku zaatakowała i... od razu straciła bramkę. Długie podanie Velázqueza do Rojasa, niemrawo reagujący obrońcy faworytów i znajdujący się w dogodnej sytuacji piłkarz Atlante, najpierw przelobował Valdésa, a później wepchnął piłkę do siatki. Barcelona ruszyła do odrabiania strat i od razu dobre szanse mieli Pedro oraz Ibra. W 11. minucie blisko było jednak 2:0, lecz wychodzący na czystą pozycję Navarro spanikował i dał się zablokować wracającemu Puyolowi. Na szczęście.
W 24. minucie Ibra powalczył w powietrzu z bramkarzem Atlante, wyłuskał piłkę, zgubił Vilara, ale za słabo dośrodkował i obrońcy zażegnali niebezpieczeństwo. Minutę później Iniesta przypomniał sobie, że z Chelsea strzeli bramkę zza pola karnego, przymierzył, ale piłka przeleciała nad poprzeczką. W 33. minucie piekielnie mocno z rzutu wolnego uderzał Ibra, lecz i tym razem za wysoko.Co się jednak odwlecze to nie uciecze.
Z rzutu rożnego dośrodkował Xavi, podanie głową przedłużył Touré, a Sergio Busquets przymierzył mocno z kilku metrów, nie dając szans Vilarowi. Barça cały czas miała inicjatywę i grała w ataku pozycyjnym. Przed samym końcem pierwszej połowy Dani Alves powinien strzelić na 2:1, ale po wywalczeniu przez siebie piłki, a następnie podaniu od Pedro, w sytuacji sam na sam z bramkarzem, posłał piłkę obok słupka.
Po przerwie znów dominowała Barcelona, a pierwsze szanse mieli Abidal i Ibrahimović, który otrzymał świetne podanie od Iniesty. A w 53. minucie nastąpiło wejście smoka - Leo Messiego, który już minutę później zdobył bramkę. Argentyńczyk otrzymał świetne podanie od Zlatana, ograł Vilara i pewnie umieścił piłkę w siatce. W 61. minucie Ibra świetnie zgrał piłkę głową po rzucie wolnym Xaviego, ale nie znalazł się nikt mogący tylko dostawić nogę i zdobyć trzeciego gola.
Aż w końcu Pedro przeszedł do historii. Iniesta zaczarował obrońców Atlante, fantastycznie podał w tempo do Pedro, a ten nie miał problemów z umieszczeniem piłki w siatce, stając się tym samym pierwszym zawodnikiem w historii, który zdobył bramki w sześciu rozgrywkach w jednym sezonie.
Na kwadrans przed końcem znakomitym refleksem błysnął Valdés, broniąc sytuację "sam na sam" z Rafą Márquezem, tym z Cancun oczywiście. Od tamtej pory Barça cieszyła się grą, a efektowne popisy Ibry i Pedro wzbudzały "ochy i achy" na trybunach. Czwarta bramka "wisiała w powietrzu", a blisko jej zdobycia był Zlatan, który po przechwycie przymierzył z dystansu i Vilar z największym trudem obronił jego strzał. W 90. minucie szansę mieli jeszcze Bojan i Messi, ten ostatni znów po znakomitym, technicznym dograniu Ibry.
3:1 to najniższy wymiar kary jaki mógł dziś spotkać rywala Barçy, która była drużyną zdecydowanie lepszą. Kto najlepszym piłkarzem spotkania? Ciężko wyróżnić. Kto bohaterem? Zdecydowanie Pedro, który zapisał się na kartach historii klubu. Zespół Guardioli zmierza po Klubowy Puchar Świata. W sobotę okaże się, czy argentyński Estudiantes La Plata będzie w stanie go zatrzymać. I na koniec ciekawostka: wszystkie bramki dla Barcelony zdobyli dziś wychowankowie. Komentarz zbędny.
Atlante: Vilar; Miguel Martínez, Fernando Navarro, Guillermo Rojas, Luis Velásquez (Pereyra, min.63); Daniel Arreola, José González, José Guerrero, Christian Bermúdez; Santiago Solari (Carevic, min.56), Rafael Márquez.
FC Barcelona: Valdés; Alves, Puyol, Rafa Márquez (Gerard Piqué, min.54), Abidal; Xavi, Touré (Messi, min.53), Sergio Busquets; Pedro, Ibrahimović, Iniesta (Bojan, min.76).
Goles: 0:1, min.5: Guillermo Rojas. 1:1, min.35: Busquets. 1:2, min.55: Messi. 1:3, min.67: Pedro.
Sędziował: Carlos Simon (Brazylia).
Żółte kartki: Solari (min.8), José Guerrero (min.40), Luis Velasquez (min.61) - Ibrahimović (min.65).
Widzów: 45 000.
/fot. elmundodeportivo.es/
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
Poleć artykuł
Komentarze (487)