Oceny za mecz z Espanyolem
Przypominamy zasady, jakimi kierujemy się podczas wystawiania not: kryterium oceny graczy.
Pamiętajcie, że przekonująca argumentacja może wpłynąć na zmianę ocen. Jednocześnie pragniemy zaznaczyć, że słowa "przekonująca" i "argumentacja" nie jest równoznaczne z "dla mnie Piqué 7, a Iniesta 5.5".
Valdés - 8 - Wbrew obawom fanów i nadziejom krytyków, Victor przez całe spotkanie prezentował się bardzo pewnie, kilkakrotnie ratując drużynę przed stratą punktów. To chyba udowadnia prawdziwość tezy o tym, że Victor wpuszcza "szmaty", które nie mają bezpośredniego wpływu na dorobek punktowy. Natomiast gdy od niego zależy zwycięstwo, to staje na wysokości zadania. Do najważniejszych interwencji należą ta z 14. minuty, kiedy obronił trudny i mocny strzał Verdú, przecięcie niebezpiecznego dośrodkowania w 50. minucie oraz fenomenalny start do piłki z 76. minuty. Valdés był bez wątpienia jednym z głównych aktorów wczorajszego spektaklu, a szczęśliwe zakończenie było możliwe właśnie dzięki jego świetnej grze.
Alves - 7 - Jak zawsze dużo biegał, starał się, dośrodkowywał, rozgrywał i odbierał. Dwukrotnie pokusił się o bardzo ciekawe kombinacje z Pedro, jednakże po jednej z nich fatalnie dogrywał w polu karnym do wbiegających Ibrahimovicia oraz Henry'ego. W końcówce meczu rewelacyjnie minął jednego z zawodników gości, ale w pamięci trzeba również mieć jego niefrasobliwy wrzut z autu z okolic własnego pola karnego, zakończony najgroźniejszym strzałem Espanyolu w przeciągu całego spotkania. Niemniej jednak Brazylijczyk pozostawił po sobie dobre wrażenie.
Piqué - 6 - Zdecydowanie Gerard był wczoraj rozkojarzony. To jest największym mankament młodego stopera Barcelony, który potrafi czasem w zupełnie niegroźnej sytuacji podarować przeciwnikom piłkę, a kolegom z obrony poważne kłopoty. Takie sytuacje miały miejsce w minucie 47. oraz 58. Zwłaszcza pierwszy błąd mógł być brzemienny w skutkach. Obrońcy Barcelony za punkt honoru stawiają sobie nie wybicie "po prostu" piłki na aut, w wypadku zagrożenia pod własna bramką, ale jej rozgrywanie, co często skutkuje stratą i groźną sytuacją dla przeciwników. Zwłaszcza Gerard lubi stosować się do tej zasady. Należy jeszcze dodać, że młody obrońca został ukarany żółtą kartką, a pod koniec meczu był bliski zdobycia bramki. To jednak błędy w defensywie decydują o takiej a nie innej ocenie, pomimo zanotowania aż 8 odbiorów.
Puyol - 6 - Obaj stoperzy dali się wczoraj sprowokować do twardej gry i zakończyli spotkanie z żółtymi kartkami na koncie. W 50. minucie przytrafił mu się poważny błąd przy wyprowadzaniu piłki z własnej strefy obronnej, który jednak szybko naprawił. Raz mieliśmy okazje zobaczyć niespodziewanie kapitana w szarży lewym skrzydłem. Podobnie, jak w przypadku Gerarda, decydować muszą jednak błędy w defensywie, a tych Carles popełnił sporo. Stracił on aż 7 piłek, co tylko udowadnia, że mimo zakończenia meczu bez straconej bramki, obrona Barcelony nie funkcjonowała tak jak należy. A kto ma odpowiadać za tę formację, jeśli nie kapitan zespołu?
Maxwell - 6 - Do 87. minuty bardzo dobry występ, jednak w końcówce meczu dwukrotnie omal nie doprowadził złymi zagraniami (do Puyola i Valdésa) do straty bramki. Przez prawie całe spotkanie imponował walorami ofensywnymi, często rozgrywając piłkę z Henrym lub Ibrahimoviciem, dwa razy oddał dobre strzały. W obronie też pewny, aż do ostatnich minut. Kiedy jednak zaczął się mylić, to już na całego i w kilka minut mógł zaprzepaścić wysiłek swój i kolegów. Dlatego ocena musi zostać odpowiednio obniżona.
Yaya Touré - 7 - Wydawało się, że brakuje mu werwy, jednak spokój defensywnego pomocnika Barcelony we wczorajszym pojedynku okazał się kluczowy. Nie poszedł na wymianę ciosów z ostro grającymi rywalami, ale umiejętnie powstrzymywał konstruowane przez nich akcje. Odebrał pięć piłek, tracąc zaledwie dwie. Zszedł z boiska trochę poturbowany, ale ze swoich zadań wywiązał się bardzo dobrze. Był jednym z najlepszych zawodników Barcelony we wczorajszym pojedynku.
Xavi - 7 - Podobnie jak Yaya, imponował spokojem. Grał bardzo pewnie i umiejętnie rozdzielał piłki w środku pola. Nie popełniał błędów i rzadko tracił piłkę. Co najważniejsze, w dość kontrowersyjnych okolicznościach wywalczył dla Barcelony rzut karny, który na bramkę zamienił Zlatan Ibrahimović. Bardzo dobry mecz w wykonaniu Xaviego.
Iniesta - 7 - Andrés był wczoraj najaktywniejszym pomocnikiem. Stale nękał rywali prostopadłymi piłkami i dryblingami. Bardzo trudno było mu zabrać piłkę. Wciąż jednak jego gra nie przynosiła takich efektów, jak to miało miejsce w zeszłym sezonie. Ponadto stracił aż 13 piłek, co jest wynikiem wręcz fatalnym, biorąc pod uwagę jego regularność z ubiegłego roku. Tym razem na taki stan rzeczy wpłynęła znacząco bardzo agresywna gra rywali, a straty nie kończyły się wielkim zagrożeniem pod bramką Barcelony.
Henry - 6 - Dobrze, choć bez rewelacji. Francuz wreszcie przyspieszył, przestał dreptać po boisku, uciekał z pozycji spalonych. Miał dwie dobre sytuacje, w tym jedną po fenomenalnym dograniu od Ibry. Nareszcie widać kierunek, w którym powinien podążać. To już nie jest jednak początek sezonu i Francuz powinien dawać z siebie znacznie więcej, zwłaszcza że zbliża się okienko transferowe.
Pedro - 7 - W 13. minucie mógł ułatwić to spotkanie, jednak fatalnie przestrzelił po własnym przechwycie. Zaliczył wiele dobrych rajdów, choć ostatecznie nie przeniosły się one na zdobycie bramki. Dwa razy szukał Daniego Alvesa na skrzydle po dobrze rozegranej akcji, jednakże akurat wtedy Brazylijczyk został z tyłu. W innej akcji rozegrali najładniejszą kombinację spotkania, jednak prawy obrońca Barcelony źle dogrywał w polu karnym. Pedro był bardzo aktywny, starał się i w 60. minucie, kiedy schodził z boiska wcale nie wyglądał na zmęczonego. Można powiedzieć, że godnie zastąpił Messiego.
Ibrahimović - 7 - Szwed rozstrzygnął losy spotkania, strzelając jedyną bramkę z rzutu karnego. Sam zresztą do wypracowania jedenastki znacząco się przyczynił. Najpierw z przedziwnej dla siebie pozycji (tuż przed własnym polem karnym) zagrał długi cross do Henry'ego, następnie gdy piłka wróciła do niego już kilkadziesiąt metrów dalej, posłał ją do Xaviego, który został "sfaulowany". Jedno z jego fenomenalnych zagrań powinno skończyć się strzeleniem bramki przez Henry'ego. Wszystko byłoby dobrze, jest jedno "ale". Szwed w pewnym momencie zrobił się bardzo nerwowy. Chwilę później otrzymał żółtą kartkę za dyskusje z sędzią, a w trakcie spotkania jeszcze kilkukrotnie dawał mu powody do drugiego upomnienia. Bardzo przypominało to jego zachowania z meczów w Interze, które kończył z czerwoną kartką. Oby nie był to symptom rozrastającego się ego Szweda. Warto jeszcze zauważyć, iż w drugiej połowie miał bardzo klarowaną sytuację strzelecką po błędzie obrońcy, kiedy to miał przed sobą tylko pusta bramkę, ale będąc zaskoczony takim obrotem spraw, nie zdążył ułożyć dobrze nogi. Jeśli dodamy do tego aż 13 strat, czyli obok Iniesty najwięcej w zespole, to wyjdzie nam dość wierny obraz gry Ibrahimovicia we wczorajszych derbach.
Rezerwowi:
Keita - 6 - W 30. minut nie pokazał za wiele na boisku, ale nie to było jego rolą. Dostał wyraźne zalecenie wraz z Yaya Touré wznieść czarną zaporę w środku boiska i z tego zadania obaj wywiązali się bardzo dobrze.
Bojan - 5 - 15 minut i znów nic po stronie pozytywów. Ewentualnie jedno dogranie z 87. minuty.
Sergio Busquets - bez oceny - wszedł za lekko kontuzjowanego Touré na ostanie minuty i nie zdążył się niczym wyróżnić.
Pamiętajcie, że przekonująca argumentacja może wpłynąć na zmianę ocen. Jednocześnie pragniemy zaznaczyć, że słowa "przekonująca" i "argumentacja" nie jest równoznaczne z "dla mnie Piqué 7, a Iniesta 5.5".
Valdés - 8 - Wbrew obawom fanów i nadziejom krytyków, Victor przez całe spotkanie prezentował się bardzo pewnie, kilkakrotnie ratując drużynę przed stratą punktów. To chyba udowadnia prawdziwość tezy o tym, że Victor wpuszcza "szmaty", które nie mają bezpośredniego wpływu na dorobek punktowy. Natomiast gdy od niego zależy zwycięstwo, to staje na wysokości zadania. Do najważniejszych interwencji należą ta z 14. minuty, kiedy obronił trudny i mocny strzał Verdú, przecięcie niebezpiecznego dośrodkowania w 50. minucie oraz fenomenalny start do piłki z 76. minuty. Valdés był bez wątpienia jednym z głównych aktorów wczorajszego spektaklu, a szczęśliwe zakończenie było możliwe właśnie dzięki jego świetnej grze.
Alves - 7 - Jak zawsze dużo biegał, starał się, dośrodkowywał, rozgrywał i odbierał. Dwukrotnie pokusił się o bardzo ciekawe kombinacje z Pedro, jednakże po jednej z nich fatalnie dogrywał w polu karnym do wbiegających Ibrahimovicia oraz Henry'ego. W końcówce meczu rewelacyjnie minął jednego z zawodników gości, ale w pamięci trzeba również mieć jego niefrasobliwy wrzut z autu z okolic własnego pola karnego, zakończony najgroźniejszym strzałem Espanyolu w przeciągu całego spotkania. Niemniej jednak Brazylijczyk pozostawił po sobie dobre wrażenie.
Piqué - 6 - Zdecydowanie Gerard był wczoraj rozkojarzony. To jest największym mankament młodego stopera Barcelony, który potrafi czasem w zupełnie niegroźnej sytuacji podarować przeciwnikom piłkę, a kolegom z obrony poważne kłopoty. Takie sytuacje miały miejsce w minucie 47. oraz 58. Zwłaszcza pierwszy błąd mógł być brzemienny w skutkach. Obrońcy Barcelony za punkt honoru stawiają sobie nie wybicie "po prostu" piłki na aut, w wypadku zagrożenia pod własna bramką, ale jej rozgrywanie, co często skutkuje stratą i groźną sytuacją dla przeciwników. Zwłaszcza Gerard lubi stosować się do tej zasady. Należy jeszcze dodać, że młody obrońca został ukarany żółtą kartką, a pod koniec meczu był bliski zdobycia bramki. To jednak błędy w defensywie decydują o takiej a nie innej ocenie, pomimo zanotowania aż 8 odbiorów.
Puyol - 6 - Obaj stoperzy dali się wczoraj sprowokować do twardej gry i zakończyli spotkanie z żółtymi kartkami na koncie. W 50. minucie przytrafił mu się poważny błąd przy wyprowadzaniu piłki z własnej strefy obronnej, który jednak szybko naprawił. Raz mieliśmy okazje zobaczyć niespodziewanie kapitana w szarży lewym skrzydłem. Podobnie, jak w przypadku Gerarda, decydować muszą jednak błędy w defensywie, a tych Carles popełnił sporo. Stracił on aż 7 piłek, co tylko udowadnia, że mimo zakończenia meczu bez straconej bramki, obrona Barcelony nie funkcjonowała tak jak należy. A kto ma odpowiadać za tę formację, jeśli nie kapitan zespołu?
Maxwell - 6 - Do 87. minuty bardzo dobry występ, jednak w końcówce meczu dwukrotnie omal nie doprowadził złymi zagraniami (do Puyola i Valdésa) do straty bramki. Przez prawie całe spotkanie imponował walorami ofensywnymi, często rozgrywając piłkę z Henrym lub Ibrahimoviciem, dwa razy oddał dobre strzały. W obronie też pewny, aż do ostatnich minut. Kiedy jednak zaczął się mylić, to już na całego i w kilka minut mógł zaprzepaścić wysiłek swój i kolegów. Dlatego ocena musi zostać odpowiednio obniżona.
Yaya Touré - 7 - Wydawało się, że brakuje mu werwy, jednak spokój defensywnego pomocnika Barcelony we wczorajszym pojedynku okazał się kluczowy. Nie poszedł na wymianę ciosów z ostro grającymi rywalami, ale umiejętnie powstrzymywał konstruowane przez nich akcje. Odebrał pięć piłek, tracąc zaledwie dwie. Zszedł z boiska trochę poturbowany, ale ze swoich zadań wywiązał się bardzo dobrze. Był jednym z najlepszych zawodników Barcelony we wczorajszym pojedynku.
Xavi - 7 - Podobnie jak Yaya, imponował spokojem. Grał bardzo pewnie i umiejętnie rozdzielał piłki w środku pola. Nie popełniał błędów i rzadko tracił piłkę. Co najważniejsze, w dość kontrowersyjnych okolicznościach wywalczył dla Barcelony rzut karny, który na bramkę zamienił Zlatan Ibrahimović. Bardzo dobry mecz w wykonaniu Xaviego.
Iniesta - 7 - Andrés był wczoraj najaktywniejszym pomocnikiem. Stale nękał rywali prostopadłymi piłkami i dryblingami. Bardzo trudno było mu zabrać piłkę. Wciąż jednak jego gra nie przynosiła takich efektów, jak to miało miejsce w zeszłym sezonie. Ponadto stracił aż 13 piłek, co jest wynikiem wręcz fatalnym, biorąc pod uwagę jego regularność z ubiegłego roku. Tym razem na taki stan rzeczy wpłynęła znacząco bardzo agresywna gra rywali, a straty nie kończyły się wielkim zagrożeniem pod bramką Barcelony.
Henry - 6 - Dobrze, choć bez rewelacji. Francuz wreszcie przyspieszył, przestał dreptać po boisku, uciekał z pozycji spalonych. Miał dwie dobre sytuacje, w tym jedną po fenomenalnym dograniu od Ibry. Nareszcie widać kierunek, w którym powinien podążać. To już nie jest jednak początek sezonu i Francuz powinien dawać z siebie znacznie więcej, zwłaszcza że zbliża się okienko transferowe.
Pedro - 7 - W 13. minucie mógł ułatwić to spotkanie, jednak fatalnie przestrzelił po własnym przechwycie. Zaliczył wiele dobrych rajdów, choć ostatecznie nie przeniosły się one na zdobycie bramki. Dwa razy szukał Daniego Alvesa na skrzydle po dobrze rozegranej akcji, jednakże akurat wtedy Brazylijczyk został z tyłu. W innej akcji rozegrali najładniejszą kombinację spotkania, jednak prawy obrońca Barcelony źle dogrywał w polu karnym. Pedro był bardzo aktywny, starał się i w 60. minucie, kiedy schodził z boiska wcale nie wyglądał na zmęczonego. Można powiedzieć, że godnie zastąpił Messiego.
Ibrahimović - 7 - Szwed rozstrzygnął losy spotkania, strzelając jedyną bramkę z rzutu karnego. Sam zresztą do wypracowania jedenastki znacząco się przyczynił. Najpierw z przedziwnej dla siebie pozycji (tuż przed własnym polem karnym) zagrał długi cross do Henry'ego, następnie gdy piłka wróciła do niego już kilkadziesiąt metrów dalej, posłał ją do Xaviego, który został "sfaulowany". Jedno z jego fenomenalnych zagrań powinno skończyć się strzeleniem bramki przez Henry'ego. Wszystko byłoby dobrze, jest jedno "ale". Szwed w pewnym momencie zrobił się bardzo nerwowy. Chwilę później otrzymał żółtą kartkę za dyskusje z sędzią, a w trakcie spotkania jeszcze kilkukrotnie dawał mu powody do drugiego upomnienia. Bardzo przypominało to jego zachowania z meczów w Interze, które kończył z czerwoną kartką. Oby nie był to symptom rozrastającego się ego Szweda. Warto jeszcze zauważyć, iż w drugiej połowie miał bardzo klarowaną sytuację strzelecką po błędzie obrońcy, kiedy to miał przed sobą tylko pusta bramkę, ale będąc zaskoczony takim obrotem spraw, nie zdążył ułożyć dobrze nogi. Jeśli dodamy do tego aż 13 strat, czyli obok Iniesty najwięcej w zespole, to wyjdzie nam dość wierny obraz gry Ibrahimovicia we wczorajszych derbach.
Rezerwowi:
Keita - 6 - W 30. minut nie pokazał za wiele na boisku, ale nie to było jego rolą. Dostał wyraźne zalecenie wraz z Yaya Touré wznieść czarną zaporę w środku boiska i z tego zadania obaj wywiązali się bardzo dobrze.
Bojan - 5 - 15 minut i znów nic po stronie pozytywów. Ewentualnie jedno dogranie z 87. minuty.
Sergio Busquets - bez oceny - wszedł za lekko kontuzjowanego Touré na ostanie minuty i nie zdążył się niczym wyróżnić.
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
Poleć artykuł
Komentarze (69)