Barça - Espanyol 1:0
Barcelona wygrała z Espanyolem 1:0. Jedyną bramkę meczu zdobył Zlatan Ibrahimović.
W 2. minucie po dośrodkowaniu Xaviego z rzutu rożnego, głową strzelał Piqué. Sześć minut później Kameni wyłapał groźne podanie Iniesty w polu karnym. Po kwadransie powinno być 1:0, ale Pedro, po wywalczeniu sytuacji "sam na sam", fatalnie spudłował. Po chwili tylko świetna interwencja Valdésa po znakomitym uderzeniu Verdú uchroniła Barçę przed stratą gola. W 17. minucie fenomenalnym podaniem do Henry'ego popisał się Ibra, Francuz wpadł w pole karne, lecz jego strzał wybronił Kameni. W 36. minucie dwójkowa akcja Maxwella z Ibrahimoviciem mogła zakończyć się bramką, ale Brazylijczyk nie zrobił użytku ze świetnego odegrania Szweda i strzelił tyle mocno, co niecelnie.
Po chwili Barça wreszcie dopięła swego. Zdaniem sędziego w polu karnym faulowany był Xavi, a rzut karny świetnym, silnym strzałem na gola zamienił widowiskowo grający tego wieczoru Ibrahimović. Pierwsza połowa zakończyła się skromnym prowadzeniem gospodarzy.
Pep nie zaskoczył, a jedyną niespodzianką może być obecność Maxwella w wyjściowym składzie. Podstawowego lewego obrońcy, Erica Abidala, nie ma nawet na ławce rezerwowych.
Drugą połowę Espanyol rozpoczął od zdecydowanego pressingu na połowie Barçy. Jednak pierwszą groźną sytuację stworzył Ibrahimović zagrywając do Henry'ego. Chwilę później po pięknej akcji Alvesa z Pedro, ten pierwszy znalazł się w dobrej pozycji do oddania centry, nikt jednak nie zamknął akcji. W 57. minucie miało miejsce kolejne dośrodkowanie Henry'ego, niestety niecelne.
W 62. minucie Daniel Alves fatalnie wyrzucił piłkę z autu. Sytuację natychmiast wykorzystali piłkarze Espanyolu, ale Javi Márquez oddał chybiony strzał z dystansu. Przewagę Espanyolu w tym okresie gry mógł przypieczętować w 63. minucie Ivan Alonso, lecz w nieco przypadkowej sytuacji, znalazłszy się sam na 11 metrze od bramki, uderzył nieczysto.
W ostatnim kwadransie meczu działo się niewiele. Barcelona miała kilka akcji, lecz ani Henry, ani Piqué nie potrafili wstrzelić się między słupki Kamieniego. Po 93 minutach sędzia zakończył widowisko.
Dzisiejsze spotkanie był nudne i pozbawione polotu. Obydwie jedenastki, mimo iż miały swoje sytuacje, nie potrafiły przekuć ich na trafienia. Jedyny gol padł po mocno problematycznym rzucie karnym, i chyba tylko ten fakt pozostanie kibicom w pamięci po 50. derbach Barcelony rozgrywanych na Camp Nou
Bramki:
1-0: Ibrahimović 39' (k)
Barcelona: Valdés, Alves, Piqué, Puyol, Maxwell, Touré (Sergio B.), Xavi, Iniesta, Henry, Pedro (Keita), Ibrahimović (Bojan).
Rezerwowi: Pinto, Milito, Márquez, Czyhrynski, Busquets, Keita, Bojan.
Espanyol: Kameni, Ruiz, Roncaglia, Pareja, Chica, Baena, Forlín, Luis García, Verdú, Coro, Ivan Alonso.
Żółte kartki:
Forlán, Chica, Ibrahimović, Raul Baena, Piqué, Puyol
Widzów: 84759
W 2. minucie po dośrodkowaniu Xaviego z rzutu rożnego, głową strzelał Piqué. Sześć minut później Kameni wyłapał groźne podanie Iniesty w polu karnym. Po kwadransie powinno być 1:0, ale Pedro, po wywalczeniu sytuacji "sam na sam", fatalnie spudłował. Po chwili tylko świetna interwencja Valdésa po znakomitym uderzeniu Verdú uchroniła Barçę przed stratą gola. W 17. minucie fenomenalnym podaniem do Henry'ego popisał się Ibra, Francuz wpadł w pole karne, lecz jego strzał wybronił Kameni. W 36. minucie dwójkowa akcja Maxwella z Ibrahimoviciem mogła zakończyć się bramką, ale Brazylijczyk nie zrobił użytku ze świetnego odegrania Szweda i strzelił tyle mocno, co niecelnie.
Po chwili Barça wreszcie dopięła swego. Zdaniem sędziego w polu karnym faulowany był Xavi, a rzut karny świetnym, silnym strzałem na gola zamienił widowiskowo grający tego wieczoru Ibrahimović. Pierwsza połowa zakończyła się skromnym prowadzeniem gospodarzy.
Pep nie zaskoczył, a jedyną niespodzianką może być obecność Maxwella w wyjściowym składzie. Podstawowego lewego obrońcy, Erica Abidala, nie ma nawet na ławce rezerwowych.
Drugą połowę Espanyol rozpoczął od zdecydowanego pressingu na połowie Barçy. Jednak pierwszą groźną sytuację stworzył Ibrahimović zagrywając do Henry'ego. Chwilę później po pięknej akcji Alvesa z Pedro, ten pierwszy znalazł się w dobrej pozycji do oddania centry, nikt jednak nie zamknął akcji. W 57. minucie miało miejsce kolejne dośrodkowanie Henry'ego, niestety niecelne.
W 62. minucie Daniel Alves fatalnie wyrzucił piłkę z autu. Sytuację natychmiast wykorzystali piłkarze Espanyolu, ale Javi Márquez oddał chybiony strzał z dystansu. Przewagę Espanyolu w tym okresie gry mógł przypieczętować w 63. minucie Ivan Alonso, lecz w nieco przypadkowej sytuacji, znalazłszy się sam na 11 metrze od bramki, uderzył nieczysto.
W ostatnim kwadransie meczu działo się niewiele. Barcelona miała kilka akcji, lecz ani Henry, ani Piqué nie potrafili wstrzelić się między słupki Kamieniego. Po 93 minutach sędzia zakończył widowisko.
Dzisiejsze spotkanie był nudne i pozbawione polotu. Obydwie jedenastki, mimo iż miały swoje sytuacje, nie potrafiły przekuć ich na trafienia. Jedyny gol padł po mocno problematycznym rzucie karnym, i chyba tylko ten fakt pozostanie kibicom w pamięci po 50. derbach Barcelony rozgrywanych na Camp Nou
Bramki:
1-0: Ibrahimović 39' (k)
Barcelona: Valdés, Alves, Piqué, Puyol, Maxwell, Touré (Sergio B.), Xavi, Iniesta, Henry, Pedro (Keita), Ibrahimović (Bojan).
Rezerwowi: Pinto, Milito, Márquez, Czyhrynski, Busquets, Keita, Bojan.
Espanyol: Kameni, Ruiz, Roncaglia, Pareja, Chica, Baena, Forlín, Luis García, Verdú, Coro, Ivan Alonso.
Żółte kartki:
Forlán, Chica, Ibrahimović, Raul Baena, Piqué, Puyol
Widzów: 84759
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
Poleć artykuł
Komentarze (700)