Osasuna - Barça 1:1

Rozwad

31 października 2009, 19:42

506 komentarzy
Mecz był hucznie zapowiadany jako walka Katalończyków z nawarskim bykiem. Boisko pokazało nam jednak zupełnie odmienne oblicze spotkania. Jeżeli można którąś z drużyn nazwać bykiem to z pewnością była nim Barça, jednak był to byk aż nadto łagodny, a w dodatku ze stępionymi rogami. Za to Osasuna dobrze sprawdziła się w roli zwinnego matadora, który do 70. minuty meczu wodził za nos katalońskiego byka-ciamajdę.

Barça zaczęła spotkanie bardzo dobrze. Już w pierwszej minucie meczu po płynnej akcji do sytuacji strzeleckiej doszedł Lionel Messi, jednak uderzenie było nieprecyzyjne i nie sprawiło ono problemów Toño. Wszystko wskazywało na to, że Barça zamknie Nawarczyków we własnym polu karnym, a bramki w ich wykonaniu będą tylko kwestią czasu. Nic bardziej mylnego. Im więcej czasu mijało od strzału Messiego tym częściej do głosu dochodzili gospodarze, lecz nie stworzyli oni żadnej sytuacji, która w realny sposób mogła zagrozić bramce Victora Valdésa.

Barça nie mogła opanować środkowej strefy boiska, gdzie toczyła się ostra walka. Gdy nie można było zagrozić rywalowi grając w ataku pozycyjnym, Katalończycy starali się zaskoczyć gospodarzy ze stałych fragmentów gry. Był to pomysł dobry, bo po jednym z ciekawie rozegranych rzutów rożnych do czystej sytuacji strzeleckiej doszedł Zlatan Ibrahimović. Uderzona przez Szweda piłka trafiła w rękę (tak rękę!) jednego z obrońców Osasuny, jednak gwizdek madryckiego arbitra milczał. W końcówce pierwszej połowy Barcelona zaczynała łapać odpowiedni rytm i zdominowała grę, wymieniała dużo podań, ale podopiecznym Guardioli nie udało się stworzyć sytuacji bramkowych.

W drugiej połowie grająca wysoko pressingiem Osasuna słabła fizycznie, przez co obrońcy i pomocnicy katalońskiej drużyny mieli więcej miejsca na rozgrywanie piłki. Z minuty na minutę dominacja Barçy wzrastała, a zapach wiszącej w powietrzu bramki dla Katalończyków był coraz ostrzejszy. Wtedy w obronie fatalnie pomylił się - nie po raz pierwszy - Miguel Flaño. Do piłki dopadł Zlatan Ibrahimović, ale chwilę po dotknięciu futbolówki został on wycięty równo z trawą przez feralnego obrońcę Osasuny. Obowiązkiem madryckiego sędziego było wyjęcie czerwonego kartonika i wysłanie Miguela Flaño pod prysznic, ale pan Rubinos Pérez zadecydował, że faulu nie było i gra powinna być kontynuowana. To podrażniło Barcelonę i wreszcie jedyna (!) koronkowa, grana na jeden kontakt akcja Barcelony w tym meczu zakończyła się bramką. W 72. minucie meczu Xavi podał do Messiego, ten do wbiegającego Puyola, który wyłożył piłkę jak na tacy na piąty metr Keicie. Malijczyk bez najmniejszych problemów wpakował ją do siatki.

Od tej pory Barcelonie grało się łatwiej. Osasuna się nieco otworzyła mając nadzieję na doprowadzenie do remisu, jednak akcje Nawarczyków były nieudolne, a Barça mająca więcej miejsca przed polem karnym dochodziła do klarownych sytuacji strzeleckich. Próbowali Zlatan Ibrahimović (82 m.) oraz Carles Puyol (85. m), ale oba strzały były nieprecyzyjne. W samej końcówce (90 i 91 m.) meczu dwie sytuacje sam na sam z Toño zmarnował Lionel Messi.

Culés na te niepowodzenia swoich pupili przymknęli oko, ponieważ wygrana 1:0 i komplet trzech punktów całkowicie ich zadowalał. Ich pogląd na zaistniałe "niepowodzenia pupili" diametralnie się zmienił po zdarzeniach z 93. minuty. Dwadzieścia sekund przed zakończeniem meczu w defensywie pomylił się Rafael Márquez, który dopuścił do dośrodkowania Pandianiego. Po owym płaskim zagraniu w pole karne wślizgiem niefortunnie piłkę zagrał Gerard Piqué. Futbolówka była na tyle złośliwa, że po zagraniu Katalończyka trafiła prosto w głowę zdezorientowanego Victora Valdésa, a następnie wpadła do siatki. Chwilę po bramce madrycki sędzia zakończył zawody.

Zdziwienie, zamurowanie, śmiech czy rozgoryczenie? Jak zareagowali kibice Barçy na samobójczą bramkę Piqué? Zapewne każdy odebrał to na swój sposób, ale z pewnością każdemu w tym miejscu na myśl przyszło popularne piłkarskie przysłowie: Niewykorzystane sytuacje się mszczą. Tak więc mogę ogłosić wszem i wobec, że Barça zremisowała ten mecz na własne życzenie, ponieważ w końcówce widoczny był brak koncentracji w obronie i nadmierna nonszalancja w ataku.

Osasuna: Ricardo; Azpilicueta, Miguel Flaño, Josetxo, Monreal; Juanfran (Galán, m.82), Puñal (Rúper, m.77), Nekounam, Camuñas; Pandiani, Aranda (Masoud, m.70).

Barcelona: Valdés; Puyol, Piqué, Chygrynskiy (Márquez, m.61), Abidal; Xavi, Busquets, Keita; Messi, Ibrahimović, Iniesta (Pedro, m.90).

Gole: 0:1, m.72: Keita. 1:1, m.93: Piqué (sam.).

Sędziował: Rubinos Pérez (okręg madrycki).

: Aranda (m.18), Czyhrynski (m.50), Keita (m.55), Ibrahimović (m.63).

Widzów: 18 891.
REKLAMA

Poleć artykuł

Komentarze (506)

Aby dodawać komentarze, musisz być zalogowany.
Uwaga: Ze względu na ochronę prywatności, komentarze nie ładują się automatycznie. Kliknij przycisk poniżej, aby je wyświetlić.
Załaduj komentarze