Przed meczem Tottenham - Barcelona
Turniej towarzyski Wembley Cup nie będzie może rozgrzewał głów kibiców tak jak rozgrywki w pełni sezonu, ale stanowi dla nas jakby przystawkę przed daniem głównym. Po wakacyjnej przerwie niektórzy zapomnieli już pewnie jak ustawić transmisję w internecie. Kibice muszą więc szybko odkurzyć na swoich dyskach wszelkie TVU Playery, Sopcasty i tego typu wynalazki, które pozwalają bez ograniczeń paść się na zielonych łąkach internetu i korzystać z jego nieprzebranych bogactw.
Kukuryku
Na pierwszy ogień pójdzie Tottenham. Popularne Koguty, pomimo wkładania weń rokrocznie olbrzymiej forsy, spisują się grubo poniżej oczekiwań. W zeszłym sezonie zajęli dopiero 8 lokatę w tabeli, co nie wystarczyło do wywalczenia miejsca nawet w marnej Lidze Europejskiej. W następnych rozgrywkach sytuacja może jeszcze się pogorszyć, bo do gry o czołowe miejsca będzie chciał dołączyć Manchester City. Właściciele The Citizens zbyt wielkiego pojęcia o piłce nie mają, ale już samo to, że łożą na swój klub ogromne sumy z pewnością sprawi sporo zamieszania w sektorze od 5 do 9 miejsca Premiership. W tej sytuacji ekipie Harry'ego Redknappa może być jeszcze trudniej powalczyć o puchary w przyszłym roku.
Środkiem uśmierzającym te obawy mają być transfery. Ostatnio do Londynu trafiło dwóch piłkarzy z Sheffield United: Kyle Naughton oraz Kyle Walke. Są to wzmocnienia defensywy. Jeśli chodzi o przednie formacje, Tottenham ma chrapkę na kogoś ze światowej czołówki. Co rusz media donoszą o zainteresowaniu Kogutów takimi piłkarzami jak Toni, Huntelaar czy też Peter Crouch.
Wszyscy jesteśmy Laportami
Kierownictwo FC Barcelona nie ma w tym oknie transferowym łatwego życia. Powrót Péreza za stery Realu Madryt spowodował małe trzęsienie w biznesowych kręgach piłkarskiej Europy. O ile na przykład taki David Villa byłby jeszcze rok temu do wyciągnięcia za 35 - 40 mln Euro, to teraz trzeba wyłożyć na stół grubo ponad 50 "baniek" i jeszcze liczyć na dobry humor Llorente. A Franck Ribéry? Bayern żąda za tego zawodnika 80 mln, choć Francuz wart jest co najwyżej połowę tej kwoty. Gdyby stolica Katalonii miała swojego Tomaszewskiego, ktoś na pewno powiedziałby Beckenbauerowi, że uderzył się w głowę.
Laporta nie ma więc wyjścia i ze łzami w oczach musi sięgnąć głębiej do kieszeni. Z początku zarzekał się, że Barça nie ma na transfery więcej niż 35 mln Euro, jednak postępowanie zarówno Valencii (sprawa Davida Villi) jak i Interu (negocjacje w sprawie Ibry zaczynające się od 30 mln) zmusiły go do porzucenia taktyki "fiskalnego blefu". Do FC Barcelona dołączył jak na razie Maxwell, a lada moment powinien pojawić się tu Ibrahimovic. W sprawie Keirrisona zdecydowano, że Guardiola będzie miał z niego pociechę dopiero za rok. Młody gracz zostanie bowiem wypożyczony.
Z sięganiem do kieszeni nie ma problemu Florentino Pérez. O ile kiedyś szalony Hiszpan ściągał po jednym galaktycznym każdego lata, to teraz w jedne wakacje postanowił ściągnąć wszystkie dostępne cracki nie licząc się z pieniędzmi. Zachowanie piłkarzy pokazuje zresztą jak silny jest wśród piłkarzy mit "Galacticos", etos drużyny pełnej gwiazd, czegoś w rodzaju zamkniętego ekskluzywnego klubu, znajdującego się w blasku fleszy zarówno na boisku jak i poza nim. Wspomniany już Franck Ribéry jeszcze parę miesięcy temu paradował po Alianz Arena w koszulce Barçy, a teraz podobno chce już tylko do Realu Madryt. I jak w takich warunkach Joan Laporta ma prowadzić rozsądne transfery?
Na Wembley o 20:00 (21 czasu polskiego)
Na słynnym Wembley zmierzą się zespoły mające całkowicie inne priorytety na nadchodzący sezon. Tottenham, który na gwałt będzie starał się włączyć do europejskiej czołówki oraz FC Barcelona, walcząca o to aby tej czołówce jak najdłużej przewodzić. Na angielsko - katalońską rywalizację zapraszamy już dziś o 20:00 (21 czasu polskiego).
ZAGADKA DLA KIBICÓW
Kogo przedstawia zdjęcie na górze artykułu? Jakiej drużynie pan ze zdjęcia strzela właśnie bramkę? I, wreszcie, na jakim stadionie to było?
Kukuryku
Na pierwszy ogień pójdzie Tottenham. Popularne Koguty, pomimo wkładania weń rokrocznie olbrzymiej forsy, spisują się grubo poniżej oczekiwań. W zeszłym sezonie zajęli dopiero 8 lokatę w tabeli, co nie wystarczyło do wywalczenia miejsca nawet w marnej Lidze Europejskiej. W następnych rozgrywkach sytuacja może jeszcze się pogorszyć, bo do gry o czołowe miejsca będzie chciał dołączyć Manchester City. Właściciele The Citizens zbyt wielkiego pojęcia o piłce nie mają, ale już samo to, że łożą na swój klub ogromne sumy z pewnością sprawi sporo zamieszania w sektorze od 5 do 9 miejsca Premiership. W tej sytuacji ekipie Harry'ego Redknappa może być jeszcze trudniej powalczyć o puchary w przyszłym roku.
Środkiem uśmierzającym te obawy mają być transfery. Ostatnio do Londynu trafiło dwóch piłkarzy z Sheffield United: Kyle Naughton oraz Kyle Walke. Są to wzmocnienia defensywy. Jeśli chodzi o przednie formacje, Tottenham ma chrapkę na kogoś ze światowej czołówki. Co rusz media donoszą o zainteresowaniu Kogutów takimi piłkarzami jak Toni, Huntelaar czy też Peter Crouch.
Wszyscy jesteśmy Laportami
Kierownictwo FC Barcelona nie ma w tym oknie transferowym łatwego życia. Powrót Péreza za stery Realu Madryt spowodował małe trzęsienie w biznesowych kręgach piłkarskiej Europy. O ile na przykład taki David Villa byłby jeszcze rok temu do wyciągnięcia za 35 - 40 mln Euro, to teraz trzeba wyłożyć na stół grubo ponad 50 "baniek" i jeszcze liczyć na dobry humor Llorente. A Franck Ribéry? Bayern żąda za tego zawodnika 80 mln, choć Francuz wart jest co najwyżej połowę tej kwoty. Gdyby stolica Katalonii miała swojego Tomaszewskiego, ktoś na pewno powiedziałby Beckenbauerowi, że uderzył się w głowę.
Laporta nie ma więc wyjścia i ze łzami w oczach musi sięgnąć głębiej do kieszeni. Z początku zarzekał się, że Barça nie ma na transfery więcej niż 35 mln Euro, jednak postępowanie zarówno Valencii (sprawa Davida Villi) jak i Interu (negocjacje w sprawie Ibry zaczynające się od 30 mln) zmusiły go do porzucenia taktyki "fiskalnego blefu". Do FC Barcelona dołączył jak na razie Maxwell, a lada moment powinien pojawić się tu Ibrahimovic. W sprawie Keirrisona zdecydowano, że Guardiola będzie miał z niego pociechę dopiero za rok. Młody gracz zostanie bowiem wypożyczony.
Z sięganiem do kieszeni nie ma problemu Florentino Pérez. O ile kiedyś szalony Hiszpan ściągał po jednym galaktycznym każdego lata, to teraz w jedne wakacje postanowił ściągnąć wszystkie dostępne cracki nie licząc się z pieniędzmi. Zachowanie piłkarzy pokazuje zresztą jak silny jest wśród piłkarzy mit "Galacticos", etos drużyny pełnej gwiazd, czegoś w rodzaju zamkniętego ekskluzywnego klubu, znajdującego się w blasku fleszy zarówno na boisku jak i poza nim. Wspomniany już Franck Ribéry jeszcze parę miesięcy temu paradował po Alianz Arena w koszulce Barçy, a teraz podobno chce już tylko do Realu Madryt. I jak w takich warunkach Joan Laporta ma prowadzić rozsądne transfery?
Na Wembley o 20:00 (21 czasu polskiego)
Na słynnym Wembley zmierzą się zespoły mające całkowicie inne priorytety na nadchodzący sezon. Tottenham, który na gwałt będzie starał się włączyć do europejskiej czołówki oraz FC Barcelona, walcząca o to aby tej czołówce jak najdłużej przewodzić. Na angielsko - katalońską rywalizację zapraszamy już dziś o 20:00 (21 czasu polskiego).
ZAGADKA DLA KIBICÓW
Kogo przedstawia zdjęcie na górze artykułu? Jakiej drużynie pan ze zdjęcia strzela właśnie bramkę? I, wreszcie, na jakim stadionie to było?
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
Poleć artykuł
Komentarze (103)