Stoiczkow trenerem Mamelodi Sundowns

Rozwad

29 czerwca 2009, 18:15

5 komentarzy
Legenda FC Barcelony, Christo Stoiczkow, został trenerem Mamelodi Sundown, klubu z Republiki Południowej Afryki. Bułgar podpisał z nim roczny kontrakt. Właścicielem popularnych The Brazilians (przydomek nadany ze względu na podobne barwy) jest znany milioner, Patrice Motsepe.

Jak informuje bułgarska gazeta Trud, asystentem Stoiczkowa będzie Antonio López. Tego szkoleniowca większość kibiców zapewne kojarzy ze wspólnej pracy z Rafaelem Benitezem (obecnym trenerem Liverpoolu) w Valencii.

Christo Stoiczkow jako trener prowadził już reprezentację Bułgarii oraz zespół Celty Vigo. W obu przypadkach nie wiodło mu się najlepiej. Teraz obejmie stanowisko szkoleniowca Mamelodi Sundowns. Warunki umowy nie są nam znane, jednak jak informują nieoficjalne źródła Bułgar będzie zarabiał 1,5 miliona euro za sezon.

Mamelodi Sundowns to najbogatszy klub na całym afrykańskim kontynencie. Wielkie pieniądze pokrywały się z sukcesami sportowymi. Klub ma na swoim koncie pięć tytułów mistrzowskich, ostatni zdobyty w 2007 roku. Jednak zeszłe dwa sezony nie były najlepsze w jego wykonaniu. Były zawodnik FC Barcelony jako trener ma przywrócić dawną świetność drużynie.

Właściciel Mamelodi Sundowns, Patrice Motsepe, zajął 559. pozycję na liście Forbes. Jego fortuna jest oceniana na 1300 milionów dolarów.

W tym afrykańskim zespole grają głównie zawodnicy urodzeni w RPA, jednak wielu z nich nie jest już anonimowych. Barwy Mamelodi Sundowns reprezentują między innymi Katlego Mphela, zdobywca dwóch bramek przeciwko Hiszpanii w Pucharze Konfederacji, czy Matthew Booth, obrońca reprezentacji RPA.

[źródło: Sport]

Poleć artykuł

Aby dodawać komentarze, musisz być zalogowany.

Ja słyszałem tylko pieprzone trąbki ;D

powodzenia Christo

Własnie Uszaq - nawet komentatorzy wspominali ze kibice RPA są pełni podziwu ze Booth chce dla nich grac czy cos takiego. W kazdym razie na pewno nie było to wygwizdywanie.

Ja tam nie słyszałem wygwizdywania jak miał piłę tylko skandowanie jego nazwiska. Tak samo jak było kiedyś w przypadku Huta (nie wiem czy tak się piszę) jak grał w Chelsea.

Kto wie, może mu się uda.

Ale na Pucharze Konfederacji największą zwałe miałem z Booth'a, szczególnie jak miał piłkę i go kibice wygwizdywali.