Od 0:5 do 2:6
Wczorajsze zwycięstwo było nie tylko niezwykle ważne, ale i obfitujące w bramki. Był to pięknie wygrany, decydujący "set" w stylu Rafaela Nadala (2:6), upokarzający Real tak jak tylko raz w historii. Każdy kibic ma w pamięci 17 luty, 1974 roku kiedy liderem i duszą ówczesnej Barcelony był Johan Cruyff. Zwycięstwo 0-5 złotymi zgłoskami wpisało się na kartach historii FC Barcelona. Tak wysoką wygraną Barçy zapewniły gole Asensiego (2), Cruyffa, Juan Carlosa i Sotila. Wczoraj znacznie ważniejsze zwycięstwo odniosła drużyna prowadzona przez Pepa Guardiolę. Bernabeu zostało uciszone tak jak w 1974 roku. Duma Katalonii wygrała mecz 2:6, do wczoraj żaden zespół Blaugrany nie zdołał tego osiągnąć. FC Barcelona po raz pierwszy strzeliła Realowi sześć bramek w rozgrywkach ligowych. Poza tym drugi raz w całej historii Barça zdołała sześciokrotnie pokonać bramkarza Królewskich. Ostatni raz taka sytuacja miała miejsce w 1916 roku, kiedy mecz Pucharu Króla zakończył się remisem 6:6.
Sukces odniesiony na Bernabeu w 1974 roku był najskuteczniejszy (pod względem strzelonych przez Barcelonę bramek) przez 35 lat, do wczoraj. Ostatnie zwycięstwo więcej niż jednym golem odnieśli podopieczni Franka Rijkaarda w sezonie 2005/2006. Wtedy gwiazda Ronaldinho zaświeciła pełnym blaskiem, a Barça zwyciężyła 0:3. Była to ostatnia porażka Realu w pojedynku z odwiecznym rywalem w meczu na własnym boisku. Musiały minąć prawie cztery lata, aby piłkarze grający w granatowo-bordowych koszulkach dali koncert, którego nie zapomni żaden culé. Koszmarna Barcelona powróciła na Bernabeu aplikując rywalowi historyczne 6 goli.
[źródło: Sport]
Sukces odniesiony na Bernabeu w 1974 roku był najskuteczniejszy (pod względem strzelonych przez Barcelonę bramek) przez 35 lat, do wczoraj. Ostatnie zwycięstwo więcej niż jednym golem odnieśli podopieczni Franka Rijkaarda w sezonie 2005/2006. Wtedy gwiazda Ronaldinho zaświeciła pełnym blaskiem, a Barça zwyciężyła 0:3. Była to ostatnia porażka Realu w pojedynku z odwiecznym rywalem w meczu na własnym boisku. Musiały minąć prawie cztery lata, aby piłkarze grający w granatowo-bordowych koszulkach dali koncert, którego nie zapomni żaden culé. Koszmarna Barcelona powróciła na Bernabeu aplikując rywalowi historyczne 6 goli.
[źródło: Sport]
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
Poleć artykuł
Komentarze (13)