Eto'o: Moja przyszłość należy do Barçy
Wczoraj wieczorem Samuel Eto'o wystąpił w programie Hora Q emitowanym przez stację TV3. Jak donosi Sport, Kameruńczyk był zrelaksowany, uśmiechnięty i "jak zawsze ambitny". Zestaw poruszanych tematów oscylował wokół La Liga, Champions League, Davida Villi i nowego trenera. Nie mogło zabraknąć również pytań o dalszą karierę zawodnika.
"Moja przyszłość należy do Barcelony" - mówił piłkarz - "Wygrać cokolwiek jest bardzo trudno, ale być w Barcelonie to przywilej. Po dwóch trudnych latach, teraz odczuwam samą radość".
Eto'o wierzy, że sobotnia wizyta w Madrycie zakończy się sukcesem: "Jedziemy na Bernabeu z 4 punktami przewagi, a możemy wyjechać tylko z jednym lub z remisem. Myślę, że 0-1 dla nas byłoby dobrym wynikiem. Liga to nie tylko Bernabeu, choć, jeśli wygramy, odskoczymy im. Dla Realu to jest już ostatni dzwonek. Mamy dwa spotkania u siebie i z pomocą fanów będzie nam ciężko przegrać".
Zapytany o dwumecz z Chelsea, Samuel Eto'o był umiarkowanym optymistą. "Jestem zadowolony z wyniku. Nie straciliśmy gola i teraz wcale nie musimy wygrać w Londynie. Wystarczy bramkowy remis i finał jest nasz". Kameruńczyk nie dokończył spotkania na Camp Nou, gdyż Guardiola zdecydował się wprowadzić Bojana. Zagadnięty o ten temat, Eto'o jak zwykle był szczery. "Zawsze jestem zły, kiedy mnie się zmienia albo nie gram, ale to jest piłka i Pep to wie. Taka jest moja osobowość. Wszyscy piłkarze to egoiści, lecz ja zawsze szanuję decyzje trenera".
Eto'o przyznał, że jego stosunki z obecnym szkoleniowcem są prawie idealne. "Pep znał mnie jako piłkarza, lecz nie jako osobę" - mówił Samu - "Guardiola kiedy przyszedł do nas, powiedział: a więc? Wygraliście tyle, a gdzie jesteście teraz? Zastanowiłem się nad tym i zdecydowałem się zostać. Podałem mu rękę, nie tylko na ten rok. Ten projekt (obecna Barcelona - przyp. red) nie kończy się teraz". Kameruńczyk zadeklarował chęć pozostania na Camp Nou. "Moja przyszłość to Barca. Jeśli nie będą zadowoleni, sami powiedzą. Jednak na razie nie czas na rozpoczynanie zamieszania na ten temat. Jeżeli wszystko pójdzie nam dobrze, to Pep sam podejdzie do mnie i powie: "Dobra, Czarnuchu, jestem zadowolony. Teraz idź, pogadaj z Laportą".
"W Walencji, mówiłem do Davida Villi, że zamieniłbym tytuł Pichichi na zwycięstwo w lidze. Oddać wszystko, byle wyrwać ten tytuł. Ani Złota Piłka, ani Złoty But nie są moją obsesją. Gdyby tak było, grałbym przeciwko moim kompanom z zespołu" - mówił Eto'o - "To mój najlepszy rok ze wszystkich pięciu spędzonych tutaj. Wszystko cieszy mnie jeszcze bardziej. Po dwóch kontuzjach nadal strzelałem gole, ale teraz znów czuję, że to jest ważne". Piłkarz zapytany o wydarzenia sprzed dwóch lat, kiedy na konferencji w Vilafranca del Penedés otwarcie skrytykował klub, odparł: "Może nie za ładnie się wyraziłem, ale miałem rację. Zespół nie wygrywał, ponieważ coś było nie tak. Wiedzieliśmy o tym i musieliśmy to powiedzieć. W końcu dotarło do nas, że musimy być pokorni".
[źródło: Sport]
"Moja przyszłość należy do Barcelony" - mówił piłkarz - "Wygrać cokolwiek jest bardzo trudno, ale być w Barcelonie to przywilej. Po dwóch trudnych latach, teraz odczuwam samą radość".
Eto'o wierzy, że sobotnia wizyta w Madrycie zakończy się sukcesem: "Jedziemy na Bernabeu z 4 punktami przewagi, a możemy wyjechać tylko z jednym lub z remisem. Myślę, że 0-1 dla nas byłoby dobrym wynikiem. Liga to nie tylko Bernabeu, choć, jeśli wygramy, odskoczymy im. Dla Realu to jest już ostatni dzwonek. Mamy dwa spotkania u siebie i z pomocą fanów będzie nam ciężko przegrać".
Zapytany o dwumecz z Chelsea, Samuel Eto'o był umiarkowanym optymistą. "Jestem zadowolony z wyniku. Nie straciliśmy gola i teraz wcale nie musimy wygrać w Londynie. Wystarczy bramkowy remis i finał jest nasz". Kameruńczyk nie dokończył spotkania na Camp Nou, gdyż Guardiola zdecydował się wprowadzić Bojana. Zagadnięty o ten temat, Eto'o jak zwykle był szczery. "Zawsze jestem zły, kiedy mnie się zmienia albo nie gram, ale to jest piłka i Pep to wie. Taka jest moja osobowość. Wszyscy piłkarze to egoiści, lecz ja zawsze szanuję decyzje trenera".
Eto'o przyznał, że jego stosunki z obecnym szkoleniowcem są prawie idealne. "Pep znał mnie jako piłkarza, lecz nie jako osobę" - mówił Samu - "Guardiola kiedy przyszedł do nas, powiedział: a więc? Wygraliście tyle, a gdzie jesteście teraz? Zastanowiłem się nad tym i zdecydowałem się zostać. Podałem mu rękę, nie tylko na ten rok. Ten projekt (obecna Barcelona - przyp. red) nie kończy się teraz". Kameruńczyk zadeklarował chęć pozostania na Camp Nou. "Moja przyszłość to Barca. Jeśli nie będą zadowoleni, sami powiedzą. Jednak na razie nie czas na rozpoczynanie zamieszania na ten temat. Jeżeli wszystko pójdzie nam dobrze, to Pep sam podejdzie do mnie i powie: "Dobra, Czarnuchu, jestem zadowolony. Teraz idź, pogadaj z Laportą".
"W Walencji, mówiłem do Davida Villi, że zamieniłbym tytuł Pichichi na zwycięstwo w lidze. Oddać wszystko, byle wyrwać ten tytuł. Ani Złota Piłka, ani Złoty But nie są moją obsesją. Gdyby tak było, grałbym przeciwko moim kompanom z zespołu" - mówił Eto'o - "To mój najlepszy rok ze wszystkich pięciu spędzonych tutaj. Wszystko cieszy mnie jeszcze bardziej. Po dwóch kontuzjach nadal strzelałem gole, ale teraz znów czuję, że to jest ważne". Piłkarz zapytany o wydarzenia sprzed dwóch lat, kiedy na konferencji w Vilafranca del Penedés otwarcie skrytykował klub, odparł: "Może nie za ładnie się wyraziłem, ale miałem rację. Zespół nie wygrywał, ponieważ coś było nie tak. Wiedzieliśmy o tym i musieliśmy to powiedzieć. W końcu dotarło do nas, że musimy być pokorni".
[źródło: Sport]
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
Poleć artykuł
Komentarze (12)