Przed meczem Barcelona- Sevilla

M_k

21 kwietnia 2009, 23:53

161 komentarzy
Mamy końcówkę kwietnia, wypada więc odtrąbić radosną nowinę. FC Barcelona bez strat w ludziach dobrnęła do wiosennego przesilenia ligowego. Poprzedni, jesienny "Everest" zespół zakończył z kompletem punktów i wspaniałym bilansem bramkowym (11:1). Jak będzie teraz? Pierwszy mecz już w środę. Na Camp Nou przybędzie trzecia w tabeli Sevilla FC.

Wyniki osiągane przez Dumę Katalonii na własnym boisku nie wróżą gościom nic dobrego. Z 16 meczów u siebie Barça wygrała 13, zremisowała 2, a przegrała zaledwie jeden. W tych spotkaniach zdobyła aż 54 bramki, co daje średnią 3,37 gola na mecz. Z obliczeń wychodzi, iż Barcelona strzela co 21 minut. Z kolei przeciwnicy na Camp Nou popisali się tylko 10 trafieniami. Na tym boisku napastnicy gości rzadko cieszą się z wykonania swojej pracy. Jak podaje serwis Soccerstats.com, zdarza się to dokładnie co 144 minuty.

Spotkań, w których Blaugrana strzeliła ponad 3 gole było w tegorocznych rozgrywkach dziewięć, z czego siedem z nich miało miejsce na jej stadionie. Co ciekawe, rywale, jakich Barça gromiła u siebie, rekrutują głównie z obecnej pierwszej dziesiątki La Liga. Są to: Valencia, Atletico, Malaga, Deportivo, Valladolid. Poza górną połówką tabeli jest Almeria, zajmująca teraz... 11 miejsce. Jedyny słabeusz w tym gronie to Numancia, sklasyfikowana na ostatniej, 20. pozycji.

W tej chwili (wtorkowy wieczór) lista powołań Guardioli nie jest jeszcze znana. Wiemy jedynie, że Messi cierpi na nieżyt żołądka. Ból brzucha Leo może wyjść bokiem całej Katalonii. W przypadku jeśli Argentyńczyk pozostanie na ławce, na tę pozycję nie ma godnych zastępców. No chyba, że Aleksandr Hleb dostanie nagłego olśnienia i wreszcie pokaże wszystkim na co go stać.

Manolo Jimenez przyznał ostatnio, iż Barça to najlepszy klub na świecie. Trener Sevilli byłby niespełna rozumu, gdyby przypuszczał, że jego komplementy uśpią rywala takiego jak Guardiola. W związku z tym należy sądzić, że te pochwały były szczere. Zresztą, komu Jimenez miałby mydlić oczy? Sevilla, choć trzecia w tabeli, ma na koncie o 21 punktów mniej niż FC Barcelona. Jutro Andaluzyjczycy będą bić się o to, by nie stracić przewagi nad Valencią. Ich sytuację pogarsza fakt, iż z niedawnego starcia tych drużyn zwycięsko wyszli Los Ches. Mimo tego, przewaga Sevilli nad 4. lokatą wciąż wynosi 5 "oczek".

Jimenez przed wylotem do Katalonii musiał podać listę zawodników powołanych na pojedynek z Barçą. Już wiadomo, iż z tego grona wykluczeni będą Adriano i Palop. Pierwszy z powodu wyrzucenia z boiska w meczu z "Nietoperzami", a drugi - z nadmiaru żółtych kartek. Obydwa odwołania zostały odrzucone w związku z tym w bramce Sevilli zobaczymy najprawdopodobniej Javiego Varasa.

Kilka minut temu zakończyły się Derby Madrytu. Dzielne Getafe sprawiło Królewskim niemały kłopot. Dwukrotnie prowadziło, lecz bohaterem Realu Madryt okazał się Hiquain. Nawet remis w tym meczu dałby Blaugranie pewien margines błędu. Niestety, tak się nie stało. Jak trafnie ujął to jeden z użytkowników naszego serwisu, Real Madryt nie robi nic nowego. Kroczy po prostu utartymi ścieżkami, które w sezonie 2006/2007 doprowadziły go do mistrzostwa. Wtedy to w ostatniej chwili wyskoczył zza pleców lidera, aby zgarnąć tryumf.

Na nieszczęście "Królewskich" teraźniejsza Barcelona jest zupełnie inna niż tamta, sprzed dwóch lat. Barça ery późnego Rijkaarda przypominała rozdęty do granic możliwości balon, w którym, niczym w próżni, obijały się o siebie przereklamowane gwiazdy. Obecnie jest zupełnie inaczej. Dyscyplina, skromność ale presja na trenerze - żadna. Bo czy ktokolwiek będzie miał za złe Guardioli, jeśli mimo wszystko "utopi" ten sezon? Z jego doświadczeniem i wiekiem kibice wybaczą mu to, a i tak będą wdzięczni za piękny futbol jaki prezentowała drużyna.

Tak więc nie ma się czym przejmować. Z Messim czy bez, musimy po prostu rozbić Sevillę. Niech Madryt sobie strzela w ostatnich minutach na 3:2. Skoro tak lubią - ich sprawa. A my jutro? Trzy "szybkie" na początek, jeden do szatni i na drugą połowę wychodzimy z myślami krążącymi już w okolicach Mestalla. Scenariusz dla nas najlepszy i, co pokazały te rozgrywki, jak najbardziej możliwy do zrealizowania.

Początek spotkania Barcelona - Sevilla w środę o godz. 22:00.
REKLAMA

Poleć artykuł

Komentarze (161)

Aby dodawać komentarze, musisz być zalogowany.
Uwaga: Ze względu na ochronę prywatności, komentarze nie ładują się automatycznie. Kliknij przycisk poniżej, aby je wyświetlić.
Załaduj komentarze