Przed meczem Barcelona - Recreativo
Po kilkudniowej przerwie wracamy na Camp Nou, aby emocjonować się meczem 30. kolejki La Liga pomiędzy Barceloną a Recreativo. Trwa Triduum Paschalne, w związku z tym oszczędzimy sobie wszystkich wzdychań nad wspaniałością Barçy jakich, po meczu z Bayernem, w nadmiarze dostarczają nam dziennikarze hiszpańskich gazet. Napiszemy tylko, że Duma Katalonii nawiązuje do chlubnej tradycji walki o równość i demokrację, która zajmuje poczesne miejsce w historii klubu. Nie ważne, czy na Camp Nou przyjeżdża Lyon, Bayern, Almeria czy też Malaga. W tym sezonie, zarówno gigantom, jak i maluczkim, FC Barcelona "demokratycznie" aplikuje po 4-5 goli, nie oglądając się na markę rywala. "Każdemu po równo, a Blaugranie według potrzeb" - można by sparafrazować słynną myśl pewnego XIX-wiecznego niemieckiego polityka. Tym optymistycznym akcentem zacznijmy rozważania na temat jutrzejszego pojedynku.
Goście
Recreativo zajmuje obecnie 18. miejsce w tabeli La Liga. Zespół Lucasa Alcaraza dzieli od lidera aż 42 punkty. Jednak, w tej chwili, ekipę z Huelvy bardziej interesuje strata do ostatniej, "bezpiecznej" lokaty. Teraz różnica ta wynosi tylko 1 punkt. Od Racingu Santander, sklasyfikowanego na 10. miejscu, Recreativo odgradza tylko 6 "oczek". Pokazuje to, jak wielki ścisk panuje w dolnych rejonach tabeli. W tej sytuacji 17. miejsce ekipy z Nuevo Colombino nie oznacza tak naprawdę nic. Zespół ten może postawić tak samo ciężkie warunki jak niedawno Betis Sevilla, czy choćby Osasuna Pampeluna.
Wobec niespotykanego tłoku w niższych partiach ligi hiszpańskiej, słaba pozycja Recreativo musi wskazywać, że drużynie tej ostatnio się nie wiedzie. I tak też jest w istocie; podopieczni Alcatraza ostatnie zwycięstwo zanotowali 1 marca z Malagą na wyjeździe. Później nastąpiły kolejno: porażka z Valladolid, remis z Valencią i dwie przegrane - z Getafe oraz z Sevillą. 1 punkt zdobyty w ciągu miesiąca na pewno nie cieszy piłkarzy i kibiców. A przecież będzie coraz ciężej, bo Huelvę czeka teraz tzw. "Everest", tj. spotkania z Barceloną, Realem Madryt i Villarreal.
Gospodarze
Czy zespół Recreativo stać na dobre występ w meczu z Barceloną? Teoretycznie tak, tym bardziej, iż Pep Guardiola da zapewne odpocząć kilku podstawowym zawodnikom. Na ławce rezerwowych może zasiąść ktoś z dwójki Xavi/Iniesta, przypuszczalnie też Thierry Henry. Wielce możliwe jest pojawienie się od pierwszych minut Sergio Busquetsa. Yaya Toure, który rozegrał świetne spotkanie z Bayernem Monachium, może dostać urlop. To samo dotyczy Leo Messiego. Z kolei na boku obrony powinniśmy ujrzeć Sylvinho.
Pep Guardiola może rozegrać ten mecz na dwa sposoby. W pierwszym wariancie Barcelona rzuciłaby na szalę wszystkie siły, aby już w ciągu pierwszej połowy rozstrzygnąć kwestię wyniku i później, już "spacerkiem", dotrwać do końca. Opcja druga, bardziej prawdopodobna, zakłada, iż Duma Katalonii zacznie spokojnie, aby w miarę rozwoju wydarzeń na boisku, metodycznie punktować rywala za pomocą zaskakujących, prostopadłych podań. Ponieważ Recreativo, niemal na pewno ustawi się bardzo defensywnie, może się okazać, że zmęczona Barça nie da rady zdobyć zwycięskiej bramki przed upływem 60 minuty. W takim wypadku trener zastosuje sprawdzoną już w tych rozgrywkach zasadę. "Jak trwoga to do Messiego" - wprowadzenie Argentyńczyka dwa kwadranse przed końcem, plus jakieś wzmocnienie środka pola w postaci np. Xaviego raczej na pewno przesądzi o korzystnym wyniku.
Na koniec
W związku z tym, iż Barça jest przemęczona i ma w perspektywie jeszcze rewanż w Monachium, nie spodziewajmy się raczej kolejnego wysokiego zwycięstwa. Guardiola będzie chciał wygrać ten mecz najmniejszym nakładem sił. Tryumf musi być nasz, bo głodny sukcesów Real Madryt na pewno nie odpuści na własnym boisku słabiutkiemu Valladolid. Wszyscy propagatorzy tak zwanej "remontady" gdzieś ostatnio poznikali... I dobrze. Oby tak dalej, do końca rozgrywek.
Goście
Recreativo zajmuje obecnie 18. miejsce w tabeli La Liga. Zespół Lucasa Alcaraza dzieli od lidera aż 42 punkty. Jednak, w tej chwili, ekipę z Huelvy bardziej interesuje strata do ostatniej, "bezpiecznej" lokaty. Teraz różnica ta wynosi tylko 1 punkt. Od Racingu Santander, sklasyfikowanego na 10. miejscu, Recreativo odgradza tylko 6 "oczek". Pokazuje to, jak wielki ścisk panuje w dolnych rejonach tabeli. W tej sytuacji 17. miejsce ekipy z Nuevo Colombino nie oznacza tak naprawdę nic. Zespół ten może postawić tak samo ciężkie warunki jak niedawno Betis Sevilla, czy choćby Osasuna Pampeluna.
Wobec niespotykanego tłoku w niższych partiach ligi hiszpańskiej, słaba pozycja Recreativo musi wskazywać, że drużynie tej ostatnio się nie wiedzie. I tak też jest w istocie; podopieczni Alcatraza ostatnie zwycięstwo zanotowali 1 marca z Malagą na wyjeździe. Później nastąpiły kolejno: porażka z Valladolid, remis z Valencią i dwie przegrane - z Getafe oraz z Sevillą. 1 punkt zdobyty w ciągu miesiąca na pewno nie cieszy piłkarzy i kibiców. A przecież będzie coraz ciężej, bo Huelvę czeka teraz tzw. "Everest", tj. spotkania z Barceloną, Realem Madryt i Villarreal.
Gospodarze
Czy zespół Recreativo stać na dobre występ w meczu z Barceloną? Teoretycznie tak, tym bardziej, iż Pep Guardiola da zapewne odpocząć kilku podstawowym zawodnikom. Na ławce rezerwowych może zasiąść ktoś z dwójki Xavi/Iniesta, przypuszczalnie też Thierry Henry. Wielce możliwe jest pojawienie się od pierwszych minut Sergio Busquetsa. Yaya Toure, który rozegrał świetne spotkanie z Bayernem Monachium, może dostać urlop. To samo dotyczy Leo Messiego. Z kolei na boku obrony powinniśmy ujrzeć Sylvinho.
Pep Guardiola może rozegrać ten mecz na dwa sposoby. W pierwszym wariancie Barcelona rzuciłaby na szalę wszystkie siły, aby już w ciągu pierwszej połowy rozstrzygnąć kwestię wyniku i później, już "spacerkiem", dotrwać do końca. Opcja druga, bardziej prawdopodobna, zakłada, iż Duma Katalonii zacznie spokojnie, aby w miarę rozwoju wydarzeń na boisku, metodycznie punktować rywala za pomocą zaskakujących, prostopadłych podań. Ponieważ Recreativo, niemal na pewno ustawi się bardzo defensywnie, może się okazać, że zmęczona Barça nie da rady zdobyć zwycięskiej bramki przed upływem 60 minuty. W takim wypadku trener zastosuje sprawdzoną już w tych rozgrywkach zasadę. "Jak trwoga to do Messiego" - wprowadzenie Argentyńczyka dwa kwadranse przed końcem, plus jakieś wzmocnienie środka pola w postaci np. Xaviego raczej na pewno przesądzi o korzystnym wyniku.
Na koniec
W związku z tym, iż Barça jest przemęczona i ma w perspektywie jeszcze rewanż w Monachium, nie spodziewajmy się raczej kolejnego wysokiego zwycięstwa. Guardiola będzie chciał wygrać ten mecz najmniejszym nakładem sił. Tryumf musi być nasz, bo głodny sukcesów Real Madryt na pewno nie odpuści na własnym boisku słabiutkiemu Valladolid. Wszyscy propagatorzy tak zwanej "remontady" gdzieś ostatnio poznikali... I dobrze. Oby tak dalej, do końca rozgrywek.
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
Poleć artykuł
Komentarze (77)