Czy będzie kolorowo?

Kuba

22 marca 2009, 22:56

16 komentarzy
Zdaje się, że forma ekipy prowadzonej przez Pepa Guardiolę znów ustabilizowała się na wysokim poziomie. Gra granatowo-bordowej armii przypomina tę, którą podopieczni Guardioli prezentowali w ostatnich miesiącach minionego roku. Wtedy też Barça wygrywała wszystko, co było możliwe. Owszem, zdarzały się słabsze mecze (za przykład posłużyć może porażka na Camp Nou 2:3 z Szachtarem), jednak wtedy zazwyczaj Barça grała w swoim 'drugim garniturze'.

Po sielance i wielkich triumfach nad Realem Madryt czy Valencią, w drugim miesiącu bieżącego roku, w stolicy Katalonii coś się zmieniło, coś się załamało... Wszystko zaczęło się od remisu z Betisem Sewilla (2:2), później przyszła pora na porażkę w pojedynku derbowym z Espanyolem (1:2). Po przegranym meczu z rywalem zza miedzy, nie najlepszy występ podopieczni Guardioli zaliczyli w pierwszym meczu 1/8 finału Ligi Mistrzów. Blaugrana tylko zremisowała w wyjazdowym spotkaniu. Kolejnym pojedynkiem, którego wynik w żaden sposób nie mógł satysfakcjonować nas - culés - była potyczka z Atletico Madryt. W stolicy, Barcelona przegrała 3:4, a potem doszedł jeszcze remis w pojedynku pucharowym z Mallorcą.

Od tego momentu w mediach aż grzmiało od natłoku spekulacji na temat "wielkiego kryzysu" jaki rzekomo zawitał do Barcelony. Było to jednak błędne myślenie, gdyż granatowo-bordowi zaczęli się powoli, lecz skutecznie odradzać. Metamorfozę zauważyć można było już w wygranym 2:0 meczu z Atheltic, by później Messi i spółka rozłożyli Lyon (5:2), zapewniając sobie awans do 1/4 finału Ligi Mistrzów. W 27. kolejce La Liga Katalończycy spokojnie poradzili sobie z Almerią, odnosząc zwycięstwo 2:0. W kolejnej potyczce gracze Barçy dali popis swoich umiejętności, miażdżąc Malagę, aplikując jej sześć goli, nie tracąc przy tym żadnego.

Odpowiednia forma w odpowiednim czasie

Wszystkim kibicom pozostaje mieć nadzieję, że forma jaką piłkarze Barcelony prezentują na przestrzeni ostatnich tygodni utrzyma się do końca sezonu, gdy rozstrzygną się wszystkie rozgrywki. Za dwa tygodnie Katalończycy zagrają pierwszy mecz ćwierćfinałowy Ligi Mistrzów. Na Camp Nou przyjedzie najbardziej utytułowana niemiecka drużyna - Bayern Monachium (w dwumeczu ze Sportingiem Lizbona wygrali 12:1). Z pewnością znaczący spadek formy na przestrzeni najbliższych tygodni może okazać się zgubny dla Barcelony, dla której najmniejszy błąd może okazać się katastrofą, której skutków będzie dało się już naprawić.

Wirus FIFA znów zaatakuje?

W tym sezonie wirus FIFA znacząco przyczynił się do postawy Barcelony. Gdy piłkarze wracali ze zgrupowań reprezentacji, wtedy też liderowi Liga BBVA się nie wiodło. Po raz pierwszy taka sytuacja zaistniała podczas pierwszej potyczki w tym sezonie z Racingiem Santander. Mecz - który zakończył się remisem - odbył się zaraz po spotkaniach eliminacyjnych do Mistrzostw Świata 2010 (we wrześniu ubiegłego roku). Później przyszła pora na podział punktów w pojedynku z Getafe (1:1), wtedy także piłkarze grali w meczach reprezentacyjnych w środku tygodnia. Jedynym przypadkiem, gdy po reprezentacyjnych podróżach piłkarze wygrali spotkanie był mecz z Athletic Bilbao na San Mames - po golu Eto'o, Barça wygrała 1:0. Pozostaje mieć nadzieję, że i tym razem (w najbliższym tygodniu również rozegrane zostaną mecze reprezentacji) piłkarze będą w pełni sił i najpierw wspólnymi siłami pokonają Valladolid, by później poradzić sobie z Bayernem i wpaść w trans, który pozwoli im zwyciężać na każdym kroku.
REKLAMA

Poleć artykuł

Komentarze (16)

Aby dodawać komentarze, musisz być zalogowany.
Uwaga: Ze względu na ochronę prywatności, komentarze nie ładują się automatycznie. Kliknij przycisk poniżej, aby je wyświetlić.
Załaduj komentarze