Przed meczem Osasuna - Barcelona

M_k

10 stycznia 2009, 21:33

59 komentarzy
Lot naszych piłkarzy na mecz z Osasuną będzie krótki. Z Barcelony do Pampeluny nie jest daleko, dlatego zapewne sztab szkoleniowy zdecydował zawitać do stolicy Nawarry dopiero w dniu meczu. Mimo iż ta urocza miejscowość leży stosunkowo blisko granic Katalonii, to można powiedzieć, że drużynę z tego miasta od FC Barcelony dzielą całe lata świetlne. Niedzielne spotkanie pomiędzy obydwiema jedenastkami będzie bowiem starciem pomiędzy liderem La Liga a zespołem zajmującym ostatnią lokatę w tabeli.

Gospodarze

Osasuna na pewno nie zaliczy minionej jesieni do udanych. Niezbyt imponujące wyniki na samym początku zaowocowały tym, że Jose Angel Ziganda już po sześciu kolejkach pożegnał się z posadą szkoleniowca. Trenera, pracującego w Pampelunie od 2006 roku, zastąpił Jose Antonio Camacho. Były selekcjoner reprezentacji Hiszpanii w założeniach miał chyba być panaceum na fatalną dyspozycję ekipy z Estadio Reyno de Navarra. Ktokolwiek z kierownictwa klubu żywił podobne nadzieje, doznał srogiego zawodu. W trakcie wymiany menadżerów, zespół, z czterema punktami, zajmował 16. pozycję w lidze. Natomiast w tym momencie okupuje 20. miejsce i jest murowanym kandydatem do spadku.

Jednak w ostatnim czasie "coś" drgnęło. 21 grudnia podopieczni Camacho zdeklasowali na własnym boisku Getafe, strzelając aż pięć goli. Z kolei po przerwie świątecznej niespodziewanie wywieźli punkt z Ramón Sánchez Pizjuán, zdobywając wyrównującą bramkę w drugiej minucie doliczonego czasu gry. W miniony czwartek Osasuna podejmowała u siebie Athletic Bilbao w ramach Pucharu Króla, lecz nie zdołała zwyciężyć. Mimo iż objęła prowadzenie, w samej końcówce Llorente uratował gościom remis.

Przebieg meczu

Przybliżając czytelnikom obraz gry Nawarczyków, od początku meczu pewny punkt w zespole z Pampeluny stanowił dobrze nam znany Santiago Ezquerro. Były gracz FC Barcelona zanotował kilka bardzo udanych zagrań, a parę razy był nawet bliski zdobycia bramki. Oprócz Santiego, na słowa uznania zasługiwała prawa flanka, gdzie szalał Juanfran wspomagany z tyłu przez Miguela Flanio. Widać było, że Ci dwaj piłkarze dobrze rozumieją się na boisku i często udawało im się stworzyć zagrożenie w okolicach pola karnego rywala. Jeśli chodzi o defensywę Osasuny, zdecydowanym liderem jest tutaj doświadczony Sergio, który stara się kierować całą formacją.

Na osobny akapit zasługuje Walter Pandiani. Piłkarz ten, dobrze znany kibicom z występów w Deportivo La Coruna, pojawił się na placu gry dopiero w drugiej połowie. To wystarczyło mu, aby w cudowny sposób przełamać indolencję strzelecką swoich kolegów. Niedługo potem znalazł się na linii pola bramkowego Athletic. Przyjmując piłkę, niejako "przykleił" ją sobie do nogi, obrócił się i wtoczył ją między słupki rywala. Wszystko to uczynił jednym, płynnym ruchem, wywołując niemałe zaskoczenie na twarzach obrońców Bilbao.

Wyczyn Pandianiego nie jest jednak w stanie zatrzeć niezbyt dobrego wrażenia, jakie pozostawiła po sobie Osasuna. Zespół grał schematycznie, bez polotu, pomysłu i, poza nielicznymi wyjątkami, nie potrafił przedostać sie w pole karne przeciwnika.

Przyjezdni

Tym razem Pep Guardiola powołał w zasadzie najmocniejszy skład jaki miał do dyspozycji. Gwiazdy powróciły do zespołu. Pożegnał się z nim natomiast Pedro, który został wezwany do Barçy Atletic przez Luisa Enrique. Również Hleb nie wystąpi w tym meczu z powodu lekkiego urazu.

Oto lista powołanych piłkarzy: Valdés, Pinto, Alves, Sylvinho, Martín Cáceres, Puyol, Piqué, Abidal, Touré, Keita, Sergio Busquets, Xavi, Iniesta, Gudjohsen, Messi, Henry, Eto'o i Bojan. Obszerny artykuł na ten temat znajduje się tu.

FC Barcelona w ostatnim tygodniu rozegrała w zasadzie trzy spotkania. Dwa oficjalne (Mallorca, Atletico) oraz mecz treningowy z FC Bunyodkor. Ten ostatni nie warty byłby nawet krótkiej wzmianki, gdyby nie kwota, jaką Uzbecy zapłacili za tę przyjemność (5 mln Euro). Zdania co do słuszności takiego postępowania Barçy w samym środku sezonu są wśród kibiców podzielone. Jedno trzeba przyznać - patrząc na poczynania klubu z Taszkientu wielu fanów żałuje, że Laporta nie ma choćby małego pola naftowego za domem...

Ważną informacją z minionego tygodnia jest fakt oddania do użytku centrum treningowego Ciutat Esportiva 'Joan Gamper'. Oznacza to, że zespół opuści Miniestadi i przeniesie się do nowoczesnego kompleksu, którego budowę zapoczątkował jeszcze Joan Gaspart. Gotowość obiektu do przyjęcia piłkarzy osobiście zatwierdził sam trener. Miejmy nadzieję, że nowe miejsce ćwiczeń przysłuży się FC Barcelonie i stanie się symbolem sukcesów ery Guardioli. Do których, miejmy nadzieję, przyczyni się jutrzejsze zwycięstwo nad Osasuną... Bo chyba nikt nie wierzy, że inny scenariusz jest możliwy w Pampelunie.

Statystyki ze spotkań pomiędzy obiema drużynami dostępne są tu.
REKLAMA

Poleć artykuł

Komentarze (59)

Aby dodawać komentarze, musisz być zalogowany.
Uwaga: Ze względu na ochronę prywatności, komentarze nie ładują się automatycznie. Kliknij przycisk poniżej, aby je wyświetlić.
Załaduj komentarze
« Powrót do wszystkich komentarzy