Przed meczem Osasuna - Barcelona
Lot naszych piłkarzy na mecz z Osasuną będzie krótki. Z Barcelony do Pampeluny nie jest daleko, dlatego zapewne sztab szkoleniowy zdecydował zawitać do stolicy Nawarry dopiero w dniu meczu. Mimo iż ta urocza miejscowość leży stosunkowo blisko granic Katalonii, to można powiedzieć, że drużynę z tego miasta od FC Barcelony dzielą całe lata świetlne. Niedzielne spotkanie pomiędzy obydwiema jedenastkami będzie bowiem starciem pomiędzy liderem La Liga a zespołem zajmującym ostatnią lokatę w tabeli.
Gospodarze
Osasuna na pewno nie zaliczy minionej jesieni do udanych. Niezbyt imponujące wyniki na samym początku zaowocowały tym, że Jose Angel Ziganda już po sześciu kolejkach pożegnał się z posadą szkoleniowca. Trenera, pracującego w Pampelunie od 2006 roku, zastąpił Jose Antonio Camacho. Były selekcjoner reprezentacji Hiszpanii w założeniach miał chyba być panaceum na fatalną dyspozycję ekipy z Estadio Reyno de Navarra. Ktokolwiek z kierownictwa klubu żywił podobne nadzieje, doznał srogiego zawodu. W trakcie wymiany menadżerów, zespół, z czterema punktami, zajmował 16. pozycję w lidze. Natomiast w tym momencie okupuje 20. miejsce i jest murowanym kandydatem do spadku.
Jednak w ostatnim czasie "coś" drgnęło. 21 grudnia podopieczni Camacho zdeklasowali na własnym boisku Getafe, strzelając aż pięć goli. Z kolei po przerwie świątecznej niespodziewanie wywieźli punkt z Ramón Sánchez Pizjuán, zdobywając wyrównującą bramkę w drugiej minucie doliczonego czasu gry. W miniony czwartek Osasuna podejmowała u siebie Athletic Bilbao w ramach Pucharu Króla, lecz nie zdołała zwyciężyć. Mimo iż objęła prowadzenie, w samej końcówce Llorente uratował gościom remis.
Przebieg meczu
Przybliżając czytelnikom obraz gry Nawarczyków, od początku meczu pewny punkt w zespole z Pampeluny stanowił dobrze nam znany Santiago Ezquerro. Były gracz FC Barcelona zanotował kilka bardzo udanych zagrań, a parę razy był nawet bliski zdobycia bramki. Oprócz Santiego, na słowa uznania zasługiwała prawa flanka, gdzie szalał Juanfran wspomagany z tyłu przez Miguela Flanio. Widać było, że Ci dwaj piłkarze dobrze rozumieją się na boisku i często udawało im się stworzyć zagrożenie w okolicach pola karnego rywala. Jeśli chodzi o defensywę Osasuny, zdecydowanym liderem jest tutaj doświadczony Sergio, który stara się kierować całą formacją.
Na osobny akapit zasługuje Walter Pandiani. Piłkarz ten, dobrze znany kibicom z występów w Deportivo La Coruna, pojawił się na placu gry dopiero w drugiej połowie. To wystarczyło mu, aby w cudowny sposób przełamać indolencję strzelecką swoich kolegów. Niedługo potem znalazł się na linii pola bramkowego Athletic. Przyjmując piłkę, niejako "przykleił" ją sobie do nogi, obrócił się i wtoczył ją między słupki rywala. Wszystko to uczynił jednym, płynnym ruchem, wywołując niemałe zaskoczenie na twarzach obrońców Bilbao.
Wyczyn Pandianiego nie jest jednak w stanie zatrzeć niezbyt dobrego wrażenia, jakie pozostawiła po sobie Osasuna. Zespół grał schematycznie, bez polotu, pomysłu i, poza nielicznymi wyjątkami, nie potrafił przedostać sie w pole karne przeciwnika.
Przyjezdni
Tym razem Pep Guardiola powołał w zasadzie najmocniejszy skład jaki miał do dyspozycji. Gwiazdy powróciły do zespołu. Pożegnał się z nim natomiast Pedro, który został wezwany do Barçy Atletic przez Luisa Enrique. Również Hleb nie wystąpi w tym meczu z powodu lekkiego urazu.
Oto lista powołanych piłkarzy: Valdés, Pinto, Alves, Sylvinho, Martín Cáceres, Puyol, Piqué, Abidal, Touré, Keita, Sergio Busquets, Xavi, Iniesta, Gudjohsen, Messi, Henry, Eto'o i Bojan. Obszerny artykuł na ten temat znajduje się tu.
FC Barcelona w ostatnim tygodniu rozegrała w zasadzie trzy spotkania. Dwa oficjalne (Mallorca, Atletico) oraz mecz treningowy z FC Bunyodkor. Ten ostatni nie warty byłby nawet krótkiej wzmianki, gdyby nie kwota, jaką Uzbecy zapłacili za tę przyjemność (5 mln Euro). Zdania co do słuszności takiego postępowania Barçy w samym środku sezonu są wśród kibiców podzielone. Jedno trzeba przyznać - patrząc na poczynania klubu z Taszkientu wielu fanów żałuje, że Laporta nie ma choćby małego pola naftowego za domem...
Ważną informacją z minionego tygodnia jest fakt oddania do użytku centrum treningowego Ciutat Esportiva 'Joan Gamper'. Oznacza to, że zespół opuści Miniestadi i przeniesie się do nowoczesnego kompleksu, którego budowę zapoczątkował jeszcze Joan Gaspart. Gotowość obiektu do przyjęcia piłkarzy osobiście zatwierdził sam trener. Miejmy nadzieję, że nowe miejsce ćwiczeń przysłuży się FC Barcelonie i stanie się symbolem sukcesów ery Guardioli. Do których, miejmy nadzieję, przyczyni się jutrzejsze zwycięstwo nad Osasuną... Bo chyba nikt nie wierzy, że inny scenariusz jest możliwy w Pampelunie.
Statystyki ze spotkań pomiędzy obiema drużynami dostępne są tu.
Gospodarze
Osasuna na pewno nie zaliczy minionej jesieni do udanych. Niezbyt imponujące wyniki na samym początku zaowocowały tym, że Jose Angel Ziganda już po sześciu kolejkach pożegnał się z posadą szkoleniowca. Trenera, pracującego w Pampelunie od 2006 roku, zastąpił Jose Antonio Camacho. Były selekcjoner reprezentacji Hiszpanii w założeniach miał chyba być panaceum na fatalną dyspozycję ekipy z Estadio Reyno de Navarra. Ktokolwiek z kierownictwa klubu żywił podobne nadzieje, doznał srogiego zawodu. W trakcie wymiany menadżerów, zespół, z czterema punktami, zajmował 16. pozycję w lidze. Natomiast w tym momencie okupuje 20. miejsce i jest murowanym kandydatem do spadku.
Jednak w ostatnim czasie "coś" drgnęło. 21 grudnia podopieczni Camacho zdeklasowali na własnym boisku Getafe, strzelając aż pięć goli. Z kolei po przerwie świątecznej niespodziewanie wywieźli punkt z Ramón Sánchez Pizjuán, zdobywając wyrównującą bramkę w drugiej minucie doliczonego czasu gry. W miniony czwartek Osasuna podejmowała u siebie Athletic Bilbao w ramach Pucharu Króla, lecz nie zdołała zwyciężyć. Mimo iż objęła prowadzenie, w samej końcówce Llorente uratował gościom remis.
Przebieg meczu
Przybliżając czytelnikom obraz gry Nawarczyków, od początku meczu pewny punkt w zespole z Pampeluny stanowił dobrze nam znany Santiago Ezquerro. Były gracz FC Barcelona zanotował kilka bardzo udanych zagrań, a parę razy był nawet bliski zdobycia bramki. Oprócz Santiego, na słowa uznania zasługiwała prawa flanka, gdzie szalał Juanfran wspomagany z tyłu przez Miguela Flanio. Widać było, że Ci dwaj piłkarze dobrze rozumieją się na boisku i często udawało im się stworzyć zagrożenie w okolicach pola karnego rywala. Jeśli chodzi o defensywę Osasuny, zdecydowanym liderem jest tutaj doświadczony Sergio, który stara się kierować całą formacją.
Na osobny akapit zasługuje Walter Pandiani. Piłkarz ten, dobrze znany kibicom z występów w Deportivo La Coruna, pojawił się na placu gry dopiero w drugiej połowie. To wystarczyło mu, aby w cudowny sposób przełamać indolencję strzelecką swoich kolegów. Niedługo potem znalazł się na linii pola bramkowego Athletic. Przyjmując piłkę, niejako "przykleił" ją sobie do nogi, obrócił się i wtoczył ją między słupki rywala. Wszystko to uczynił jednym, płynnym ruchem, wywołując niemałe zaskoczenie na twarzach obrońców Bilbao.
Wyczyn Pandianiego nie jest jednak w stanie zatrzeć niezbyt dobrego wrażenia, jakie pozostawiła po sobie Osasuna. Zespół grał schematycznie, bez polotu, pomysłu i, poza nielicznymi wyjątkami, nie potrafił przedostać sie w pole karne przeciwnika.
Przyjezdni
Tym razem Pep Guardiola powołał w zasadzie najmocniejszy skład jaki miał do dyspozycji. Gwiazdy powróciły do zespołu. Pożegnał się z nim natomiast Pedro, który został wezwany do Barçy Atletic przez Luisa Enrique. Również Hleb nie wystąpi w tym meczu z powodu lekkiego urazu.
Oto lista powołanych piłkarzy: Valdés, Pinto, Alves, Sylvinho, Martín Cáceres, Puyol, Piqué, Abidal, Touré, Keita, Sergio Busquets, Xavi, Iniesta, Gudjohsen, Messi, Henry, Eto'o i Bojan. Obszerny artykuł na ten temat znajduje się tu.
FC Barcelona w ostatnim tygodniu rozegrała w zasadzie trzy spotkania. Dwa oficjalne (Mallorca, Atletico) oraz mecz treningowy z FC Bunyodkor. Ten ostatni nie warty byłby nawet krótkiej wzmianki, gdyby nie kwota, jaką Uzbecy zapłacili za tę przyjemność (5 mln Euro). Zdania co do słuszności takiego postępowania Barçy w samym środku sezonu są wśród kibiców podzielone. Jedno trzeba przyznać - patrząc na poczynania klubu z Taszkientu wielu fanów żałuje, że Laporta nie ma choćby małego pola naftowego za domem...
Ważną informacją z minionego tygodnia jest fakt oddania do użytku centrum treningowego Ciutat Esportiva 'Joan Gamper'. Oznacza to, że zespół opuści Miniestadi i przeniesie się do nowoczesnego kompleksu, którego budowę zapoczątkował jeszcze Joan Gaspart. Gotowość obiektu do przyjęcia piłkarzy osobiście zatwierdził sam trener. Miejmy nadzieję, że nowe miejsce ćwiczeń przysłuży się FC Barcelonie i stanie się symbolem sukcesów ery Guardioli. Do których, miejmy nadzieję, przyczyni się jutrzejsze zwycięstwo nad Osasuną... Bo chyba nikt nie wierzy, że inny scenariusz jest możliwy w Pampelunie.
Statystyki ze spotkań pomiędzy obiema drużynami dostępne są tu.
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
Poleć artykuł
Komentarze (59)