Pewne zwycięstwo po dobrej grze: Barcelona- Mallorca 3:1

M_k

3 stycznia 2009, 19:41

482 komentarze
W pierwszym meczu 17 kolejki La Liga FC Barcelona pewnie pokonała Real Mallorca 3-1. Bramki dla gospodarzy zdobywali Henry (31'), Iniesta(75') oraz Yaya Toure (90'). Gola dla drużyny z Balearów zdobył A. Aduriz (15')

Mecz rozpoczął się od ataków FC Barcelony. Już w 7 minucie po podaniu Henry'ego w dogodnej sytuacji znalazł się Eidur Gudjohnsen, ale sędzia pokazał pozycję spaloną. Pierwszą szansę na bramkę mieli jednak goście. W 12 minucie, w przypadkowej sytuacji Mallorca mogła objąć prowadzenie, lecz Abidal w ostatniej chwili wybił piłkę zmierzającą do pustej bramki. W chwilę później Eto'o otrzymał doskonałe podanie z głębi boiska, ale Kameruńczyk przy uderzeniu z woleja minimalnie się pomylił.

Szok na początku i spokojna gra

Mimo pozornej mnogości sytuacji, mecz toczony był w dość jednostajnym tempie. Nieszczęściem Barcelony w pierwszej odsłonie okazał się być Yaya Toure. Nasz pomocnik chyba nie do końca wrócił do rzeczywistości po długiej przerwie świątecznej. W 15 minucie w prosty sposób stracił piłkę w środku pola. Adruiz natychmiast popędził z futbolówką w stronę bramki i nie miał problemów z pokonaniem Victora Valdésa.

Po stracie bramki nie dało się zauważyć żadnej nerwowości w poczynaniach FC Barcelony. Zawodnicy byli rozluźnieni i w miarę upływu czasu, coraz bardziej narzucali gościom swój styl gry. W 22 minucie, w wyniku długiego podania z głębi pola, w dobrej sytuacji znalazł się Thierry Henry. Francuz był jednak naciskany przez dwóch obrońców, co zaowocowało uderzeniem bitym w dziwaczny sposób- skronią. Po tym strzale Lux nie miał problemów ze złapaniem piłki. Za to na pewno nie schwyciłby jej po uderzeniu Gujohnsena z 27 minuty. Właśnie wtedy rzut rożny "krótko" wykonał Xavi. Futbolówka trafiła na 16 metr do Islandczyka. Niestety, potężny strzał wywołał tylko jęk zawodu na trybunach, piłkarz bowiem spudłował o kilka centymetrów.

Po chwili, Carles Puyol, pragnący chyba udowodnić, że jest najbardziej ofensywnie nastawionym obrońcą w Barcelonie, po raz kolejny wprowadził sporo zamieszania w szykach rywala i podał do Toure. Ten nie zdołał jednak zrehabilitować się za swój wcześniejszy błąd- z 10 metrów nie zdobył gola. Po tej sytuacji stało się jasne, że wyrównanie wisi na włosku, gdyż w tym momencie Mallorca nie czyniła żadnych zakusów na bramkę Valdésa, ograniczając jedynie się do obrony. A ta, z biegiem czasu, stawała się coraz mniej szczelna.

Wyrównanie

W 31 minucie, po rzucie wolnym wykonywanym przez Xaviego, w zamieszaniu piłka trafiła na głowę Puyola. Obrońca przedłużył podanie na "długi róg", gdzie stał osamotniony Henry. Francuz, w dość osobliwy sposób, przyjął piłkę zewnętrzną częścią stopy i z ostrego kąta pokonał Luxa. Bramka należała się temu piłkarzowi, gdyż zarówno do tej chwili, jak i w trakcie całego spotkania prezentował się naprawdę świetnie.

Barcelona do przerwy mogła jeszcze podwyższyć rezultat, bo w 35 minucie sędzia miał prawo podyktować "jedenastkę". Jeden z obrońców zasłonił się rekami po zagraniu Henry'ego pole karne. Nie zrobiło to jednak wrażenia na arbitrze. W dalszej części tej odsłony Barcelona dalej prowadziła "swoją" grę. Korzystnego wrażenia nie popsuła nawet niepewna interwencja Valdésa przy rzucie wolnym, w trakcie której piłka wyleciała naszemu bramkarzowi z rąk i potoczyła się pod nogi nadbiegających napastników. Lecz ta sytuacja zakończyła się szczęśliwie. Do gwizdka sędziego wynik już się nie zmienił.

Druga połowa

Druga odsłona rozpoczęła się od dynamicznego ataku Mallorci lewym skrzydłem. Jednak czujna obrona Barçy ukróciła te zapędy jeszcze przed polem karnym. Później nastąpiła istna nawałnica ze strony gospodarzy. Jej zwiastunem było dośrodkowanie Henrego z głębi pola, po którym Xavi minimalnie minął się z piłką w powietrzu, w odległości 5 metrów od bramki.

Następnie na boku obrony znowu uaktywnił się, niesamowity dziś, Carles Pyol. Po jego podaniu z linii końcowej, pomiędzy słupki Luxa nie zdołał niestety uderzyć Samuel Eto'o. W chwilę później następny 'wybryk' napastników Mallorci, faulem taktycznym, przerwał Márquez. Była to jego 5 żółta kartka w rozgrywkach, co oznacza wykluczenie. W 53 minucie miał miejsce kolejny, i ostatni już w tym meczu groźny atak gości. Akcja została przeprowadzona prawą stroną boiska, po czym nastąpiło zagranie do środka, lecz napastnik w białym stroju nie potrafił pokonać Valdésa.

Dalsza część meczu była już całkowitą dominacją FC Barcelony. W 55 minucie z bocznej linii zagrywał Henry, ale Eto'o nie zdołał oddać strzału. W chwilę potem Francuz znów podawał do swojego kolegi z ataku. Tym razem był to prawdziwy popis kunsztu i wyszkolenia technicznego Henry'ego. Piłkarz przyjmując piłkę podbił ją sobie do wysokości klatki piersiowej, a następnie przewrotką "uruchomił" wychodzącego Eto'o. Jednak Kameruńczyk i tym razem nie pokonał Luxa.

Udany powrót Iniesty

W międzyczasie obydwaj trenerzy przeprowadzili swoje roszady na boisku. Guardiola zdjął proszącego się o czerwoną kartkę Márqueza i wprowadził Sylvinho. Miejsce niezdarnego Victora Sancheza zajął Daniel Alves, natomiast w 66 minucie stało się to na co cała Barcelona czekała od wielu tygodni: za Alexandra Hleba na placu gry zameldował się Andres Iniesta.

Mimo upływu czasu, Barcelona nie potrafiła znaleźć drogi do siatki Luxa. W 68 minucie, po koronkowej akcji z prawej strony pola karnego, pada dośrodkowanie do biegnącego w środku Henry'ego. Francuz przedłużył je na "długi słupek", gdzie wychodził Gudjohnsen, jednak i tym razem próba oddania strzału spełzła na niczym. Po chwili miało miejsce podanie Erica Abidala z lewej, futbolówka trafiła do stojącego na 16 metrze Xaviego, ale pomocnik trafia w obrońcę.

W 76 munucie FC Barcelona wreszcie zdobyła upragnionego gola. A strzelił go, nie kto inny, tylko powracający do gry, po mozolnej rehabilitacji, Andres Iniesta. Po zagraniu Xaviego piłka odbiła się od obrońcy Mallorci i trafiła do Gudjohnsena stojącego z prawej strony pola karnego. Ten popędził z nią nieco na bok i zagrał na przeciwny słupek, gdzie wychodził Iniesta. Pomocnik nie miał problemów z trafieniem do pustej bramki.

Niesamowity Toure

Po zdobyciu prowadzenia przez gospodarzy, tempo meczu wyraźnie siadło. Zaostrzała się gra poddenerwowanych graczy RCD Mallorca. Do tego stopnia, że arbiter musiał wyrzucić z boiska Josemiego, który miał na koncie żółtą kartkę z pierwszej połowy. W doliczonym czasie, absolutnie fenomenalną rzecz uczynił Yaya Toure. Pokazał niespotykaną, jak na defensywnego pomocnika, umiejętność dryblingu. W polu karnym odważnie rzucił się z piłką w gąszcz obrońców przeciwnika. Bez najmniejszego problemu ograł trzech rywali i mocnym strzałem pokonał zaskoczonego Luxa. Reprezentant Wybrzeża Kości Słoniowej tym pięknym zagraniem ustalił wynik meczu na 3-1.

Na zakończenie trzeba dodać, iż Valencia również wygrała swój mecz 3-1 (z Atlético), w związku z tym przewaga Barcelony nad tą drużyną nie zmieni się, przynajmniej na razie. Reszta czołówki gra swoje mecze w dniu jutrzejszym.

Z pokonanym dziś w dobrym stylu przez "Nietoperze" Atlético Madryt, FC Barcelona zmierzy się już we wtorek w 1/8 Pucharu Króla. Pewne zwycięstwo w dzisiejszym meczu pozwala nam z optymizmem patrzeć na czekającą nas ciężką batalię w Copa del Rey.

FC Barcelona: Valdés; Puyol, Víctor Sánchez (Alves (55'), Márquez (Sylvinho, 70'), Abidal; Xavi, Touré, Gudjohnsen; Hleb (Iniesta, 66'), Eto'o i Henry.

Mallorca: Lux; Josemi, Nunes, Ramis, Corrales; Martí, Mario Suárez (Webo, 82'), Scaloni (Cleber Santana, 76'), Varela; Arango i Aduriz (Jurado, 82').

Arbiter:Velasco Carballo (Madrileño).

Żółte kartki: Henry (35'); Josemi (35' i 89'); Mario Suárez (42'); Márquez (49'); Aduriz (56'); Xavi (64'); Lux (68'); Alves (72'); Varela (72'); Scaloni (75'); Arango (75').

Czerwone kartki: Josemi (89')
REKLAMA

Poleć artykuł

Komentarze (482)

Aby dodawać komentarze, musisz być zalogowany.
Uwaga: Ze względu na ochronę prywatności, komentarze nie ładują się automatycznie. Kliknij przycisk poniżej, aby je wyświetlić.
Załaduj komentarze
« Powrót do wszystkich komentarzy