Barcelona najnowszej generacji

robertinho

14 grudnia 2008, 21:28

61 komentarzy
Spóźnisz się na posiłek z drużyną, płacisz 500 euro grzywny. Spóźnisz się na trening, płacisz 6 tys. Nie wrócisz do domu przed północą, płacisz 2 tys. Kontrolę przeprowadza sam trener, który po prostu wykręca domowy numer, żeby życzyć ci dobrej nocy.

Josep Guardiola zmian w Barcelonie zaordynował mnóstwo - codzienne wspólne śniadania i obiady, dietę bez pieczywa, wyłączanie komórek oraz iPodów w szatni i autokarze wiozącym na stadion etc. Wszystko po to, by zintegrować piłkarzy, scalić ich w jeden wielonożny organizm, zapomnieć o mrocznych czasach swawoli pewnej świętej krowy, która pasła się jak chciała, a do swojej luksusowej rezydencji wracała bladym świtem i podchmielona.

Ronaldinho poszedł precz, wróciła magiczna Barcelona. Wróciła i pobudza zmysły zbyt mocno, by lud żądał od niej prostego wygrywania. Przed sobotnim szlagierem nad szlagierami oczekiwał, że sławy Realu Madryt otumanią Katalończycy serią podań zakrętasów i otumanieni przestaną się kręcić wokół własnych osi gdzieś przed Wielkanocą.

Nie powiem, że wszyscy, ale na pewno sporo entuzjastów futbolu przeczuwa, iż jesteśmy świadkami eksplozji drużyny zjawiskowej, spotykanej nie częściej niż raz na dekadę. A może wręcz rzadziej. Katalończycy każdego przeciwnika - naprawdę dowolnego, klasowych traktują wręcz surowiej - błyskawicznie zaklinają w paradę pajaców bezradnie przyglądających się ich popisom. Wyniki 6:0, 6:1, 5:0 czy 5:2 wyczarowują z lekkością nakazującą przypuszczać, że do zwycięstw dwucyfrowych nie dobijają tylko dzięki łaskawej naturze geniuszy, którzy pogardzają nadmiernym efekciarstwem, doskonale wiedząc, że w kwadrans spłodzili skończone arcydzieło.

Celowo piszę, że Barça wróciła. Ani myślę obwieszczać narodzin fenomenu całkiem nowego, moim zdaniem swój prapoczątek miał on przed kilku laty, kiedy katalońskie spotkało się z nowoczesnym. Frank Rijkaard uszanował lokalną tradycję (wyrzec się barcelońskiej tożsamości znaczy zginąć, tego po doświadczeniach z niejakim van Gaalem jestem pewien) i pozwolił piłkarzom bawić się - nie zawsze efektywnie - piłką, lecz zarazem wpoił im agresywny pressing krępujący przeciwnika już na jego połowie. Klub natomiast uszanował tradycję promowania wychowanków, lecz zarazem wdrożył głęboko przemyślaną, inteligentną politykę transferową, czyli wydawanie pieniędzy przede wszystkim na graczy defensywnych, niespektakularnych, na pierwszy rzut oka wręcz nudnych.

Barcelona w nowej wersji najpierw zdobyła mistrzostwo kraju, by następnie wygrać Ligę Mistrzów. Wygrać w wybornym stylu, po popisach na dystansie całego sezonu pyszniejszych niż popisy innych zwycięzców z ostatnich lat, od Milanu, przez Porto oraz Liverpool, po Manchester United. I katalońska defilada pewnie by trwała, gdyby nie krzywy krok Ronaldinho. Taki już urok futbolu, że jeden piłkarz może rozbić całą drużynę. A piłkarz dla niej fundamentalny, w dodatku bezcenny marketingowo megagwiazdor, może ją unicestwić.

Ekscesy i konflikty Ronaldinho wpuściły do szatni jad, na który trener Rijkaard nie znalazł antidotum. Trucizna zrujnowała atmosferę oraz spowodowała rozprzężenie. Inaczej trwającej kilkanaście miesięcy zapaści Barcelony wyjaśnić nie sposób - wciąż przeprowadzała niemal perfekcyjne kampanie transferowe, wciąż zdawała się personalnie rosnąć w siłę. Ofensywę pozostawili szefowie klubu absolwentom szkółki La Masia inspirowanym przez pięknie dorastającego Leo Messiego, w defensywę inwestowali niemal cały budżet na zakupy. Nie poprawiali doskonałego, nie szukali artystów lepszych od wychowanych na swoich włościach Messiego, Iniesty, Xaviego czy Krkicia. Wyjąwszy Thierry'ego Henry'ego i Aleksandra Hleba, znaczące sumy przeznaczali na obrońców (zawsze już uznanych, w żadnym razie "dobrze rokujących": Abidala, Gabriela Milito, Daniego Alvesa) bądź pomocników skupionych na odbieraniu piłki (Yaya Toure, Seydou Keita).

Dzięki temu zebrali grupę wręcz kompletną, zachowującą niesłychaną równowagę między atakiem i obroną. Najwięcej goli strzelonych, najmniej straconych - do sugestywnej ligowej statystyki nie warto już nic dodawać.

Guardiola nie budował od gołej ziemi i nie wzniósł pałacu jednym machnięciem czarodziejską różdżką. Samo egzekwowanie godziny policyjnej nie tworzy drużyny marzeń, w końcu Bernd Schuster też słynie z mentalności kaprala i w Realu Madryt zaprowadził koszarowy dryl. Guardiola przywrócił rozlazłej hałastrze dyscyplinę, ale potem kontynuował - w sensie już czysto piłkarskim - dzieło poprzednika.

Dlatego efekty przyszły z dnia na dzień. To miniony sezon był anomalią. Bieżący - olśniewający i wydajny zarazem - wynika wprost z potencjału barcelońskiej kadry, bezwzględnie najbogatszej w talent w Europie. Najbogatszej od dawna, lecz dławionej wcześniej przez notoryczną niesubordynację rozbestwionego Ronaldinho, niesnaski między nim i Samuelem Eto'o, mniej nagłaśniane fochy Deco, a także depresję przeżywającego kłopoty osobiste Henry'ego. (Jego życie po rozwodzie właśnie się ustabilizowało. Może wróci jeszcze do dawnej dyspozycji?). Pamiętajmy, że tamta Barça - zespół w głębokim kryzysie - przegrała rywalizację o finał Ligi Mistrzów minimalnie, po rozstrzygniętym jednym golem klinczu z Manchesterem Utd.

Czy teraz wytrwa do samego końca, do podniesienia Pucharu Europy? Pewności nie ma z tych samych względów, dla których od tygodni wstrzymywałem się ze spisaniem niniejszego felietonu. Barcelona od triumfu nad Arsenalem z maja 2006 roku nie pobiła żadnego europejskiego supermocarstwa. W Lidze Mistrzów przez dwa i pół roku albo napotykała przeciętniaków (Lewski, Werder, Celtic, Lyon, Rangers, Stuttgart, Schalke, Sporting, Basel, Szachtar), albo przegrywała (Chelsea, Liverpool, Manchester). W Primera Division ani razu nie zdołała pobić Realu, czyli drużyny, która jako jedyna - niezależnie od jej aktualnej formy - nie pęka na Camp Nou.

W sobotni wieczór - rozpalający, choć skażony rzeźniczymi zamiarami "Królewskich" depczących po ścięgnach Achillesa Messiego - też nie pękła, ale Barcelona ze starcia wagi superciężkiej wreszcie wyszła zwycięsko. Po, przypomnijmy raz jeszcze, 30 miesiącach bez prestiżowych triumfów. Nie zdołała wjechać do madryckiej bramki po czerwonym dywanie utkanym z 30 miękkich podań, więc wykorzystała rzut rożny.

To być może jeszcze jeden, obok codziennej musztry, istotny wkład Guardioli w unowocześnianie Barcelony - po stałych fragmentach gry strzeliła ona kończącej się jesieni więcej goli niż w dwóch poprzednich sezonach razem wziętych. Katalończycy zeszli z chmur, popracowali nad robótkami przyziemnymi, wypolerowali na połysk proste kopnięcia nieruchomej piłki. Nie po każdym golu fanom muszą opadać szczęki. Czasem wystarczy, by rywalom opadły ręce.

Realowi nie opadły. Przeciwnie, ekipie z wątłą defensywą, porównywaną do tych broniących się przed spadkiem z ligi hiszpańskiej, zabrakło zaledwie kwadransa, by przetrwać na Camp Nou. Tymczasem w porównaniu z nią tercet Liverpool - Chelsea - Manchester chronią bramkę zasiekami nie do przejścia - traci gola średnio co dwie i pół godziny gry. Dlatego właśnie Barça - nawet Barça najnowszej generacji - nie nabyła prawa do aroganckiego przeświadczenia, że wynosi futbol na wyższy poziom, dla konkurencji absolutnie niedostępny. Nawet jeśli niemal wszyscy przeczuwamy, że wynosi.

Felieton Rafała Steca

[źródło: Sport.pl]

Poleć artykuł

Aby dodawać komentarze, musisz być zalogowany.

szafarz - Właściwie to każdy wyczyta co chce. Ja nie widzę tu ani słowa na temat tego, że Ronaldinho to "samo zło". Wyraźnie jest powiedziane, że to on wywołał lawinę, tyle.

Swoją drogą... Jednak mało jest ludzi, którzy nie wiedzą, kim jest Ronaldinho Gaucho. :P

Oczywiscie ze ujmuje jego zasługi. Powiedzmy ze przecytalaby ten artykul osoba ktora nie wie kim jest Ronaldinho Gaucho --> od razu pomyslalaby ze jest winien wszystkiemu, ze sie kiwal na Gran Derbi i tylko zło robił.

Hering, oczywiscie ze umniejsza... Czasami trzeba czytac miedzy wierszami

Pan Stec chyba używa zbyt trudnego języka.

Fajnym, giętkim językiem Rafał napisał ten felieton. Nie zgadzam się

natomiast z gnojeniem niemal w każdym zdaniu Ronaldinho. Bo to

właśnie jego nazwisko jako pierwsze pojawia się na ustach, gdy

mówimy, kiedy Barcelona odżyła. To właśnie dzięki Ronaldinho Barca

znów zaczęła grać magicznie, finezyjnie. Trzy lata genialnej gry

Brazylijczyk gdzieś zgubił potem w dwóch następnych sezonach. Jakby

uszło z niego powietrze. Gadki typu, że był/jest imprezowiczem, są

na poziomie Faktu, więc nawet nie wchodzę w te dywagacje. Po prostu

uważam, że gdy piłkarz tej klasy w pewnym momencie potrzebował nowej

motywacji. Zdobył dwa razy mistrzostwo Hiszpanii, Ligę Mistrzów. Cóż

można więcej?! Bez motywacji trzymanie zawodnika w klubie o takiej

klasie było bezsensem. Odnalazł się w Milanie, choć do dzisiaj nie

mogę tego transferu przeboleć. Tam zaczyna się odradzać. W jego

życiu piłkarskim pojawiło się po prostu coś nowego - kibice,

stadion, koledzy z drużyny, miasto, etc. Ronaldinho nie zgasł jako

piłkarz. Był i jest dowodem na to, że w pewnym momencie trzeba zmieć

otoczenie, szukać nowych wyzwań.

A co do obecnej gry Barcelony. Rzeczywiście gra fenomenalnie, z

polotem. Nikt tak dzisiaj nie gra na świecie. Sporo się naczytałem

na forach fanów klubów angielskich w Polsce i za granicą, że Barca

tej formy nie utrzyma. Że nie trafiła tak naprawdę na godnego

przeciwnika. Że jak trafi na MU, Chelsea, czy Liverpool to dopiero

wtedy będziemy mogli mówić, w jakiej naprawdę jest formie. Brzmi to

śmiesznie, a raczej żałośnie. To próba deprecjonowania tego co

Barcelona dokonuje. Oni w lidze hiszpańskiej biją wszystkich i

biliby w niej nawet MU czy Chelsea gdyby w niej grały. Barcelona

doskonale zachowuje proporcje między defensywą a ofensywą. Wszystko

jest poukładane, naoliwione, a zespół jest głodny sukcesów, których

nie osiągnął od dwóch lat. I to jest główny dowód na to, że

Barcelona się nie zatrzyma. Będzie rozbijała każdego, kto trafi na

jej drodze. W Lidze Mistrzów radzić sobie będzie jeszcze łatwiej, bo

przynajmniej tam trafi na zespoły, które będzie prowadzić otwartą

piłkę. A lidze hiszpańskiej zespoły, które grają z Barcą raczej

murują bramkę. Barcelona tego nie cierpi a i tak potrafi im strzelać

po 5-6 bramek. Kluby angielskie słyną z tego, że grają ostro,

brutalnie, szybko. Barca kocha tylko to ostatnie. I całe szczęście,

bo przynajmniej mówi do kibiców: Gra nam sprawia przede wszystkim

przyjemność!

Czy ktoś zna jeszcze taką drużynę? Hę?

Podejrzewam ze Guardiola takimi metodami przywróciłby Ronaldinho dawna forme. Momenami brakuje mi dawnego R10 :/

Reportaż Rafała Steca z Gazety Wyborczej :P Czytałem wczoraj

Odnośnie pierwszego akapitu: Pep na przebudowę stadionu zbiera ;)

To jasne, że w trakcie ost. 2 sezonów pod wodzą Franka nikt nie zapomniał ja się gra w piłkę, a drużynę rozbiły wewnętrzne kłótnie. Reguły ustalone przez Guardiolę nie są wcale takie straszne, a rezultaty widać na boisku. Poukładał piłkarzy, a przecież niektórzy są od niego niewiele młodsi.

Normalnie jak na jakiś szkoleniach Marines :PP

Hering - nareszcie ktoś to zauważył :) Chłopaki anwet nie wiedzą, że komentują nie na temat. Stec ani troche nie zbagatelizował jego zasług.

Ronaldinho, który zawsze pozostawał w dobrych stosunkach z kolegami z drużyny wprowadził jad psujący atmosferę w drużynie?

rozdmuchana afera dotycząca częstych wizyt gaucho na dyskotekach naprawdę niektórym poprzewracała w główkach. naprawdę słyszałem wiele argumentów oskarżających Brazylijczyka, wiele pomogło mi nabrać przekonania, że jego odejście było nieuniknione, ale zdanie "Ronaldinho poszedł precz, wróciła magiczna Barcelona" jest dla mnie największym nonsensem jaki na fcbarca.com udało mi się przeczytać.

kompletny rozłam w drużynie nastąpił kiedy Franklin stracił absolutnie władzę nad swoimi gwiazdkami. nastąpił kryzys drużyna straciła poparcie kibiców. najlepiej wszystko zrzucić na tego, który był w dużej mierze autorem sukcesów drużyny Rijkaarda. przyszedł, zrobił swoje to niech spieprza. mamy przecież Messiego i wielkiego Henrego. hehe. szkoda, że profesjonalizm Francuza nic nie pomógł.

drużyna odzyskała blask, bo na fotelu trenera usiadł człowiek, który potrafił sprowadzić na ziemię bujających w obłokach. szanowałem jego decyzje, bo wiedziałem, że ma swoją wizję i chce jak najlepiej. R80 odszedł i słusznie. sam piłkarz i władze klubu podjęli dobrą decyzję. jednak nigdy nie zgodzę się z tym, że Ronaldinho swoim krzywym krokiem rozbił całą drużynę. bzdura.

Bardzo dobry felieton z jednym ale. Za duzo jadu w kierunku do Gaucho, pamietajmy, ze to ten czlowiek byl bezapelacyjnym liderem armii Rijkaarda, ktora zachwycal sie caly swiat, pilkarzem, ktory swoimi zagraniami wzbudzal niesamowite emocje, bylem dumny, ze mamy w zespole takiego poete futbolu. Byl fenomenalny i zasluzyl na to by takiego go pamietac. Dobra robota Steca, ale jeszcze raz podkreslam, za duzo winy zwalonej na Brazylijczyka. Gdyby nie on, tej wielkiej Barcy by wogole nie bylo.

Azglahal:) hehe, z tym mistrzostwem europy zdobytym przez r10 to zes lekko przesadzil:p ale domyslam sie ze o LM chodzilo:)

tamta druzyna istniala dzieki ronaldihno, wystarczylo ze nie mogl grac, a roznice w jakosci efektownosci i efektywnosci bylo widac od razu...

w pewnej chwili klimat po prostu sie wypalil i tyle, zwykle zmeczenie materialu...

ronni jest jednym z najlepszych pilkarzy ktorzy kiedykolwiek graci w fcb, jesli nie najlepszym!! nawet nie wypada zwalac 'upadku barcy' na jego karb:/

Stec jest radykałem odkąd pamiętam. Nie często się z nim zgadzam, ale szanuję za cięty język i odwagę wypowiedzi w każdej sytuacji. Czy to stojąc twarzą w twarz z działaczami PZPN, czy strzelając słowem z kart swoich felietonów. Tym razem znowu przesadził. Faktem jest, że Ronnie i Deco przyczynili się do rozbicia ducha drużyny, ale przecież nie róbmy z nich jedynych kozłów ofiarnych. Brak konsekwencji Rijkarda w posunięciach kadrowych i ta leniwa atmosfera nażartego sukcesami giganta zdusiła w drużynie jakiekolwiek ambicje. Pep trzyma wszystkich krótko, reaguje natychmiast, jest słowny i ma w głowie plan, od początku sezonu. Jest zabójczo konsekwentny a przez to wiarygodny. Ciekawe jak poradzi sobie On i drużyna, gdy dopadnie nas kryzys, bo nie łudźmy się, w końcu przyjdzie, nie da się tak grać przez kolejne pół roku.

"Nie po każdym golu fanom muszą opadać szczęki. Czasem wystarczy, by rywalom opadły ręce." genialne

Czy ktoś z was widzi tu przepraszam negację zasług Ronaldinho dla Barcy? Bo ja jakoś nie mogę się dopatrzyć, za cholerę.

Eto nie biegł się cieszyć niewiadomo z kim, ale z piłkarzami i trenerami-tam była cała drużyna...

a co do Ronaldinho...on zachwycał i prowadził drużynę, za to mu dzięki na zawsze! ps. nigdy nie zapomnę jego bramki na SB, jak slalomem mijaj kolejnych piłkarzy realu...;)

Panowie R10 rozpoczął etap świetności Barcelony. Za to należy mu się dozgonna wdzięczność i uwielbienie. NIGDY nie zapomnimy mu tych niezapomnianych zwycięstw nad wieloma drużynami Europy - z Realem na SB, z Chelsea na Stamford, z Milanem i wieloma innymi, których tak okręcał wokół palca. Podejrzewam, że nigdy nie będziemy mieć również tak genialnego i błyskotliwego piłkarza jak R10 - Messi jest świetny, ale... gdybym miał wybierać spośród nich lepszego piłkarza gdyby obaj byli w optymalnej formie - wolałbym R10.

Inna sprawa to dyscyplina i to, czy trener potrafi ją utrzymać po stracie formy przez najlepszego piłkarza w drużynie... Ponadto nikt nigdy nie był i nie będzie w fenomenalnej formie przez całe życie.

miałem na mysli ze mozna było oddac 2 nastepne sezony po zdobyciu LM i Ligi, bo oplacalo sie, jesli mielibysmy nie wygrać tamtych trofeów.

Bez r10 nie mielibysmy ich.Nie pokonalibysmy Realu 0-3.

i co najwazniejsze koledzy z BARCY nie nauczyliby sie od niego WIELU, WIELU rzeczy --> sam Messi mówi ze on jest najlepszy, ze duzo mu pokazal, otworzyl swiat na wielka pilke. Czemu mu nie wierzycie?

do Azglahala i innych:

To jest felieton Rafała Steca, redaktora Sport.pl, zamieszczony tutaj przez robertinho.

Ogólnie to Cię popieram Azglahal, Stec pieknie pisał, ale za dużo niewdzięczności --> pamietacie bramke z Chelsea kiedy się przepchnął przed 16m r10? ^^ wszyscy mówli "geniusz" a teraz "śmieć"... LUDZIE!

tak nie można! Ronni dał nam zwyięstwa i bramki i Puchar Europy!!! z nikim innym nie mielibysmy tego i jesli mialbym oddac te 2 nastepne sezony za tamten 1, to proszę, oddałem =] nie żałuję, a R10 jest tez człowiekiem, ale jest GENIUSZEM

moim zdaniem ocena R10 wychodzi na plus...bo to co robil to robil chyba najlepiej w druzynie...jak czarowal to czarowal na maksa ale jak balowal to tez balowal na maksa...co wychodzi niby na zero...jednak jest cos co chyba liczy sie bardziej...za czasow Rijkarda i R10 zdobylismy Puchar Europy...i tego nam nikt nie odbierze...rozni ludzie przychodza rozni odchodza roznie sie dzieje...ale na podsumowanie zawsze mozemy siegnac w rubryke ''osiagniecia'' a tam bedzie: 2005/ 2006- Puchar Europy

Musze z przykrością stwierdzić że ten felieton to wytwór chorego umysłu. Kibicuje Barcy od pamiętnego 3:2 z Valencią i hattricku Rivaldo ale takiego bełkotu dawno na tej stronie nie widziałem. Ronie był jaki był ale komuś kto zrobił tyle dla drużyny należy się respekt. Ale po niektórych kibicach widać że ich pamięć jest krótka i ulotna a od miłości do nienawiści jak to mówią...jeden krok, gorzej że ktoś na stronce w felietonie to napisał. Ciekawe co ta osoba mówiła jak rypnął bramkę z przewrotki w meczu z Villareal? Wchodziła mu z tekstem w pupe? Proszę mi więcej takich tekstów niezapodawać. Był, jest i będzie tylko jeden El Crack Total. A Barca z Ronim w składzie była dream teamem dla milionów fanów. Tą Barcę nazawsze zapamiętam jako team Joga Bonito. Gdyby nie grał dla nas Roni nigdy by tego nie było. Messi uczył się od niego (i nie tylko imprezowania i gry na Pesie!!!). Pozdro dla tego pana który to wypocił... po dojściu do "defilada pewnie by trwała, gdyby nie krzywy krok Ronaldinho" przestałem czytać dalej. Popatrz lepiej na Eto który po golu z realem zamiast podziękować Puyolowi za bramkę na tacy biegł i cieszył się nie wiadomo z czego... Przy tym golu były dwie grupki cieszących się piłkarzy Barcy. Mówisz że Roni podzielił drużyne??? Co to ma być z kąd wyciągnąłeś to info? Eto denerwuje wszystkich dookoła, wiecznie niezadowolony, jak go Pep zdjął to zaś był wściekły. Prawda jest taka że nieda się wszystkich kochać i niema sensu próbować na siłę. Ludzie są jacy są. Ty od Roniego oczekiwałeś poświęcenia a może on osiągnąwszy już wszystko Mistrzostwo: Świata, Europy, Hiszpanii niemiał już motywacji żeby wkółko zadowalać hieny które śmią nazywać się kibicami. Człowiek też ma prawo chcieć czegoś od życia, a że barcelona jest miejscem gdzie się żyje... to z tego korzystał. Koniec końców odszedł nie do ligi katarskiej tylko do jednego z napotężniejszych zespołów na całym globie. Musi mieć niezły ten krzywy krok że go tam chcieli...

i tak poza tematem czemu robi sie choinke z koszulek Barcy ?!!??! unicef i do tego te nowe MES to poprostu profanacja nie moge patrzec na to... boje sie ze w koncu zamiast tego pojawi sie AUDI czy Cocacola a to bedzie okropne... na kołnierzykach jest "mes que un club " i hymn od srodka koszulki to akurat cos pieknego ale afiszowanie sie z wspieraniem fundacji humanitarnych wg mnie jest niepotrzebne pomagaja ? chwała im za to ale czy to trzeba "zapisywac" na koszulkach?

PS. byl juz o tym news ? bo jesli tak to go chyba przeoczyłem

wszystko fajnie... szkoda tylko ze z poczatku mowi z taka pogarda o R10... ktory jakby nie kopnac walnie przysluzyl sie do zdobycia dopiero drugiego w historii tego klubu Pucharu Mistrzow i dwoch tytulow mistrza Hiszpanii, byc moze racja jest ze to w glownej mierze przez niego dwa ostatnie lata byly takie jakie byly, ale za to co zrobil 3 i 4 lata temu, nalezy mu sie dozywotni szacunek ze strony cules.

Ten artykuł to majstersztyk.

Generalnie dobry felietonik strzelił. Niestety i tym razem - jak zawsze w pracach Steca - za rogiem czai się ale. Tylko na jedną rzecz zwracam uwagę, która osobiście mnie bardzo denerwuje.

Stec ma tendencje do bezsensownego gloryfikowania Premiership i angielskich drużyn, co bardzo drażni obiektywnych obserwatorów. Niech mi nie mówi, że tam taka ściana w polu karnym Manu-Chelsea-Liverpoolu bo tam też drużyny tracą bramki i to jakoś wcale nie mniej niż Barca - wyjątek Chelsea. Różnica polega na stylu gry. Real zagrał bardzo podobnie do angielskiego stylu w derbach i oprócz nieprzyjemnych fauli i anty futbolu tyle z tego było.

Pzdr

Pep po prostu robi tak, jak za swoich czasów, kiedy piłkarze nie byli jeszcze tak rozkapryszeni.

Bane 100% poparcia! I tyle na dziś bo mi się chce spać ;) Może jutro coś napisze. Felieton generalnie fajnie napisany, miło się czyta.

pojazd po Ronaldinho faktycznie duzy...jak dla mnie lekko przesadzony.

w 100% forma barcelona jest dobre
konto usunięte

Stec uwaza ze tylko dzieki odejsciu Ronaldinho i przyjsciu Pepa wszystko zminiło sie na lepsze a moze to jednak pewna prawidłowosc i jakies zrzadzenie losu ze gdy odchodzi jakas megagwiazda dany zespoł zaczyna lepiej grac?

Uwazam ze to wszystko co zostalo powiedziane w tym felietonie o Ronnim jest niesluszne. To on nakrecal caly zespol, wtedy gdy innym nie szlo bral cala robote na siebie, gral football taki jaki kazdy chcial ogladac, strzelil mase bramek bez ktorych byloby o wiele ciezej. Nie mowie tu o tym, ze jeden Ronnie rozwalil wszystkich bo tez caly zespol na to pracowal, ALE to ze po kilku sezonach gry przestal byc takim jak wczesniej NIE znaczy ze mam sie do niego dupa odwrocic. Chwala mu za to ze swoja obecnoscia wspomogl Barce. Niestety tak to bywa "raz na wozie, raz pod wozem". Przyjdzie tez kolej na innych - terazniejszych graczy Barcy i na pewno nie bede tak o nich mowil.

Morief - 100% poparcia.

Do ciężkiego szału doprowadzają mnie komnety typu: "jak wygrywaliśmy LM to R10 też balował i nikomu nie przeszkadzało" czy "pamiętajcie ile dla nas zrobił".

OCZYWIŚCIE ze nikomu nie przeszkadzało jak R!) balował i dobrze grał. Zaden pracodawca nie powinien ingerować w życie prywatne pracownika, ale tak długo jak długo to nie ma negatywnego wpływu na jego prace - w przypadku R10 gre.

Pamietam też ile Ronni dla nas zrobił, ale pamietam tez, że w końcówce poprzedniego sezonu, jak drużyna byla w największym dołku to miał głeboko gdzieś kolegów i Barce...

Stec to pajac,ale nie idiota.Ma trochę racji.Na pewno ferment w drużynie rozpoczął Ronaldinho.

To na ile stać nas w tym sezonie pokaże czas.

ps:Wynosimy na wyższy poziom:)hehe

Można by nie zgodzić się ze słowami autora felietonu o Ronaldinho, bo 'pamiętajmy o tym, co dla nas zrobił'.

Ale... czy Stec nie ma racji? Kto wie, ja było w środku? Rijkaard był miękki i niektórzy to wykorzystali, co zemściło się na zespole.

Moim zdaniem felieton oddaje rewelacyjnie sytuację Barcelony. Może z mniejszymi lub większymi poślizgami, ale jest rewelacyjny.

a czy człowiek który zarabia 1200 zł je z rodziną o 10 rano śniadanie i o 14 obiad? NIE! zapierdziela od 8 do 16 albo dłużej za marne 1200 zł! a też maja własne rodziny!

Barcelona to klub ale także coś za co żyją zarabiają po 100 tysięcy euro na tydzień to chyba nie powinni narzekać.

Wiele trafnych uwag pana Rafała ale zrzucenie całej odpowiedzialnosci na Ronaldinho za 2 nieudane sezony to gruba przesada.Dla mnie to nigdy nie był dream team Rijkaarda ale team Ronaldinho- maga, geniusza, czarodzieja futbolu człowieka który odrodził Barce i tak te druzyne bede pamietal. Pan Rafał chyba zapomniał ile kontuzji sie nazbierało, jak zawodnicy człapali po boisku zamiast biegac i walczyc ile błedów popełnił Frank Rijkaard przez te 2 sezony. Respect i jeszcze raz respect dla Ronaldinho.

miejmy nadzieję, że z czasem Pep lekko przystopuje z tymi śniadaniami i obiadami ;) ale tylko lekko ;) w końcu jak już ktoś zauważył wszyscy mają swą rodzinę :]

a Wy nie rozróżniacie co było, a co jest!

a jakbyś całe życie był porządny, kochał ludzi.. a w wieku 60 lat zabijesz człowieka to co? nie jesteś mordercą??

Proszę ludzi zacznijcie myśleć!

Kocham R10 ale z powodu jego odejścia byłem szczęśliwy! Barcelona to jest maszyna, która teraz wygrywa ponieważ największa gwiazda Barcy (według mnie w tej chwili największa na świecie) Leo Messi jest tak skromną osobą że jego zachowaniem powinien się kierować każdy. Jest bardziej skromny niż średniej klasy piłkarze. Dlatego teraz Barca gra tak pięknie, ta drużyna jest równa pomimo gwiazd jakie w sobie ma. nikt się nie wywyższa. Guardiola wprowadził wszystko, o skład teraz nie może być pewny nikt (oprócz Messiego, i Xaviego) każdy walczy o skład, każdy jest zżyty. To jest drużyna inna niż wszystkie. TO COŚ WIĘCEJ NIŻ KLUB!

V e B..

Ja nie sadze ze wrocila magiczna Barcelona, owszem Barca gra ładnie i skutecznie, natomiast nie ma porownania z sezonem 2004-05 i 05-06. kiedy motorem napedowym byl Deco Ronaldinho. to wlasnie wtedy Barca grala pieknie i magicznie, aczkolwiek teraz tez nie narzekam.

szydlorus44

każdemu zdarza się brak formy. Jednak godność, kulturę i szacunek trzeba mieć. Nie po to cały sztab ludzi pomagał Ronaldinho dochodzić do formy i leczyć kontuzje, żeby on olewał wszystkich, z kolegami z drużyny na czele, szlajając sie po imprezach. Wcześniej to był skromny człowiek, lecz pieniądze uderzyły mu do głowy. Messi jest inny. Przygotowywał się do El Clasico w spokoju, nie grał w żadnych reklamach, myślał tylko o jednym meczu...

żal*

al mi tych wszystkich którzy tak piszą o Ronaldinho że to wszystko przez niego, a nie pamiętają już jak to poprowadził drużynę do tych wszystkich zwycięstw

czytanie takich felietonów to czysta przyjemność :))

najlepszy jest leszek orłowski. to najlpeszy fachowiec ! cenie go przede wszystkim za to co pisze w piłce nożnej ;]

w takim razie Rafał Stec to idiota...

do wczesniejszych wypowiedzi: to nie robertingho pojechal R80 tylko Rafał Stec- to jego felieton.

Poza zwalaniem wiekszosci zla na legende, ikone Barcy to tekst mi sie podoba, Stec to jeden z nielicznych ktory cos wie o pilce z tych wszytskich redaktorow,...

zal jak ronaldihno byl w formie i strzelal gole asystowal ladnie gral tego juz nie pamietacie tylko wypominacie o dyskotekach itp a nie pamietacie czego dla was dokonal ale tacy sa kibice barcelony...... pilkarz nie zawsze bedzie w formie jaka byscie chcieli ... z messim tez tak bedzie i tez bedziecie pisac rozne przygody....

Felieton super ale po R10 pojechałeś za ostro jak dla mnie. Mimo wszystko szacunek się należy za te wszystkie lata, które cieszył nas swoją grą. Pozdrawiam.

no nie zawsze mi sie podobały teksty tego Pana ale ten który wlasnie przeczytalem jest całkiem całkiem jednakze wg mnie troche za bardzo chyba sie zrzuca wine na Roniego za nieudane 2 sezony nie wierze aby prowadził zywot ascety gdy siegalismy po LaLige i LM wtedy tez balował ale sie o tym nie mowilo a to ze Pep wprowadził pewien rygor to jest rzeczywiscie jeden z głownych aspektow powstania 'tej' Barcelony przyznam sie bez bicia nie wierzylem i wrecz bylem przeciwny aby to Guardiola przejął wodze na tym klubem ... teraz jak Laskowski we wczorajszej relacji "to ja teraz wchodzę pod nasz pulpit i odszczekuje to co powiedziałem... "

Fajny felieton, super napisany ale to co piszesz o Ronaldinho to jest masakra... Ludzie wy naprawdę już zapomnieliście co dla nas zrobił?? Przykro mi czytać coś takiego na temat piłkarza "ikony", "legendy" Barcelony... nie boje się tego napisać... Nigdy nie zapomnę co zrobił i nigdy się nie zgodzę, że zepsuł drużynę... To zwyczajne szukanie kozła ofiarnego i wytłumaczenia dlaczego Barca 2 sezony nie wygrała nic... Tyle mam do powiedzenia... Visca el Barca!

Widać że Pep stosuje bardzo duży rygor. I bardzo dobrze, teraz widzimy jak Barca gra. Najlepszy ligowy start w historii.Guardiola postawił Barcę na nogi. Pep jest wielki !!!

co do tego ze dawno nie wygralismy z klasą druzyna to 100% racji (Lewski, Werder, Celtic, Lyon, Rangers, Stuttgart, Schalke, Sporting, Basel, Szachtar), albo przegrywała (Chelsea, Liverpool, Manchester).

teraz przyszlo zwyciestwo z wielkim ? realem ... ;]

testem bedzie 1/8 LM. bedzie mocna chelsea lub jescze silniejszy inter. lyon osłabł... arsenal jest CHOLERNIE nie obliczalny.... ale na szczescie bedzie mecz i rewanz wiec o awans z dwoma ostatnimi wymienionymi druzynami bylbym spokojny ;]

Dyscyplina musi być.BRAVO

Za duzo zwalania na Ronaldinho, za dużo na Pepa pochwał, a kto lepszy - Anglia czy Hiszpania - jeszcze sie przekonamy ;)

Co do ostatniego akapitu

Tu nie chodzi akurat tylko o real. Ale o całą hiszpańską czołówkę, która ciągle liczy się również w europie. Nie zapominajmy, że atletico o mało nie ograło liverpoolu, villarreal wyszedł z MU na remis (choć z nimi nie graliśmy). Sevilla to też dobra drużyna. Mamy już solidne podstawy do tego by wierzyć w końcowy sukces w CL.

Co więcej w odróżnieniu od Barcy Ryjka gramy równie dobrze na wyjazdach, więc fakt że przyjezdni z anglii przyjadą i będą się murować na CN i nawet jesli im sie to uda nie bedzie oznaczal ze wynik 0-0 bedzie dobry. u sibie i tak beda musieli sie otworzyc, a gra z kontry i stale fragmenty zaczely nam sie kleic wiec te podstawy sa naprawde solidne... ;]

Stec jest po prostu dobry w tym co robi, szacunek dla tego pana. ;]

Hehe Pep pewnie duzo kasy na telefon wydaje ;D

Bardzo ale to bardzo trafny tekst ciężko się nie zgodzić w 100%

Codzienne sniadania i obiady to lekka przesada.... Pilkarze tez maja rodziny!