Witamy w Chicago
Po ponad 9-godzinnym locie, ekspedycja Barçy opuściła renesansowe Miasto Dantego i wylądowała w mekce nowoczesnej architektury, Chicago.
Przeszłość i tradycja Florencji ustąpiły miejsca takiemu miastu jak Chicago, gdzie drapacze chmur, szkło i beton dominują nad linią horyzontu. Żeby to zrozumieć, tłumacząc graficznie zamieniliśmy XIV-wieczną "Il Duomo de Santa Maria dei Fiore" (florencka katedra - dop.red) na 443-metrowy Sears Tower, wybudowany w 1973 roku. Ten architektoniczny kontrast to ponad 9 godzin lotu samolotem, po których ekipa Blaugrany wylądowała na O'Hare International Airport.
Kontrola paszportowa
Po przetrwaniu rygorystycznej, jak zawsze w Ameryce Północnej, kontroli paszportowej przy wjeździe do kraju, zespół zatrzymał się w "W Hotel Lakeshore". Tam też do jutrzejszej, pierwszej sesji treningowej na Uniwersytecie Illinois, drużyna będzie próbowała przezwyciężyć efekt ‘jet lag'.
Powrót po dwuletniej przerwie
Dwa lata od ostatniej wizyty w USA, Barça ponownie stawia stopę w amerykańskim mieście. Przy tamtej okazji, Los Angeles, Houston i New York witały zespół z otwartymi ramionami. Teraz czas na Chicago, nowe miasto na amerykańskim szlaku Blaugrany, jaki obrała sobie w ostatnich latach.
Pierwsze tournee Guardioli
Nowy trener, Pep Guardiola po raz pierwszy wybiera się w taką podróż w roli szefa odnowionej drużyny, która oprócz meczów pokazowych musi dojść do formy przed zbliżającymi się eliminacjami Champions League. Jak dotąd udaje mu się to wystarczająco dobrze.
Chivas - stary znajomy
Chivas de Guadalajara, najbardziej utytułowany klub ligi meksykańskiej, będzie najbliższym rywalem Barçy, z którą zmierzy się na Soldier Field w Chicago. Będzie to drugi mecz w tak krótkim okresie czasu, gdzie Blaugrana zagra przeciwko ‘rojiblanco'. Dwa lata temu w sierpniu na stadionie Coliseum w Los Angeles, oba zespoły spotkały się ze sobą, a konfrontacja zakończyła się remisem 1-1.
[źródło: FCBarcelona.com]
Przeszłość i tradycja Florencji ustąpiły miejsca takiemu miastu jak Chicago, gdzie drapacze chmur, szkło i beton dominują nad linią horyzontu. Żeby to zrozumieć, tłumacząc graficznie zamieniliśmy XIV-wieczną "Il Duomo de Santa Maria dei Fiore" (florencka katedra - dop.red) na 443-metrowy Sears Tower, wybudowany w 1973 roku. Ten architektoniczny kontrast to ponad 9 godzin lotu samolotem, po których ekipa Blaugrany wylądowała na O'Hare International Airport.
Kontrola paszportowa
Po przetrwaniu rygorystycznej, jak zawsze w Ameryce Północnej, kontroli paszportowej przy wjeździe do kraju, zespół zatrzymał się w "W Hotel Lakeshore". Tam też do jutrzejszej, pierwszej sesji treningowej na Uniwersytecie Illinois, drużyna będzie próbowała przezwyciężyć efekt ‘jet lag'.
Powrót po dwuletniej przerwie
Dwa lata od ostatniej wizyty w USA, Barça ponownie stawia stopę w amerykańskim mieście. Przy tamtej okazji, Los Angeles, Houston i New York witały zespół z otwartymi ramionami. Teraz czas na Chicago, nowe miasto na amerykańskim szlaku Blaugrany, jaki obrała sobie w ostatnich latach.
Pierwsze tournee Guardioli
Nowy trener, Pep Guardiola po raz pierwszy wybiera się w taką podróż w roli szefa odnowionej drużyny, która oprócz meczów pokazowych musi dojść do formy przed zbliżającymi się eliminacjami Champions League. Jak dotąd udaje mu się to wystarczająco dobrze.
Chivas - stary znajomy
Chivas de Guadalajara, najbardziej utytułowany klub ligi meksykańskiej, będzie najbliższym rywalem Barçy, z którą zmierzy się na Soldier Field w Chicago. Będzie to drugi mecz w tak krótkim okresie czasu, gdzie Blaugrana zagra przeciwko ‘rojiblanco'. Dwa lata temu w sierpniu na stadionie Coliseum w Los Angeles, oba zespoły spotkały się ze sobą, a konfrontacja zakończyła się remisem 1-1.
[źródło: FCBarcelona.com]
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
Poleć artykuł
Komentarze (11)