Szanse 'Mou' rosną
Szansa na objęcie funkcji trenera przez Jose Mourinho rośnie w Barcelonie z dnia na dzień. Większość członków zarządu katalońskiego klubu jest zdania, iż to właśnie jemu należy powierzyć drużynę w sezonie 2008/09. Portugalczyk wie o zainteresowaniu swoją osobą i czeka na odważny krok ze strony działaczy Barçy. Każdy kolejny dzień może nadać sprawie rozpędu, co spowoduje, że powrót 'Mou' na Camp Nou, urodzonego zwycięzcy, stanie się jeszcze bardziej realny. Niewiele możnych europejskiej piłki nie ma byłego szkoleniowca Chelsea na liście życzeń. Wśród klubów chcących go zatrudnić wymieniane są m.in. Inter i Real Madryt. Dla władz Barcelony tymczasem liczy się poprawa wyników, zwłaszcza jeśli chodzi o ligowe rozgrywki.
Wiele wskazuje na to, że kariera Franka Rijkaarda dobiega na Camp Nou końca. Wiele, ale nie wszystko, bowiem są ludzie wciąż wierzący w to, że pod wodzą Holendra Barça odzyska dawny blask. Joan Laporta, człowiek postawiony w Barcelonie najwyżej, słuchający swych współpracowników, lecz podejmujący ostateczne decyzje to wielki orędownik myśli szkoleniowej Mistera. Prezydent darzy go szacunkiem i wciąż ma nadzieję, że do końca kadencji (2010 rok) uda się mu zatrzymać trenera, którego zatrudnił wraz ze swoim przyjściem do klubu w 2003 roku. Jest to możliwe, ale tylko w przypadku majowego triumfu w Lidze Mistrzów bądź wywalczenia mistrzowskiego tytułu La Liga.
Po porażce z Villarreal, która zresztą bardzo dotknęła Laportę, to ostatnie będzie jednak bardzo trudne. Po zakończeniu niedzielnego meczu sternik Dumy Katalonii nie krył rozczarowania w słowach dla "Barça TV" żądając wręcz reakcji zespołu i Rijkaarda. Zmiana tonu w jakim wypowiada się o drużynie była bardzo widoczna, nastąpiła po raz pierwszy. Głos Laporty nie brzmiał tak entuzjastycznie jak do tej pory.
Pewne jest, że dopóki Mourinho będzie "wolny", dopóty pojawiać się będą spekulacje na jego temat. "Mundo Deportivo" informowało już jednak w styczniu, że Portugalczyk gotów jest czekać na ofertę z Barcelony, którą przedkłada nad inne propozycje. Jak sam powiedział, chce iść tam gdzie bardzo chcą, aby pracował. A w stolicy Katalonii jego zwolenników nie brakuje.
[źródło: Mundo Deportivo]
Wiele wskazuje na to, że kariera Franka Rijkaarda dobiega na Camp Nou końca. Wiele, ale nie wszystko, bowiem są ludzie wciąż wierzący w to, że pod wodzą Holendra Barça odzyska dawny blask. Joan Laporta, człowiek postawiony w Barcelonie najwyżej, słuchający swych współpracowników, lecz podejmujący ostateczne decyzje to wielki orędownik myśli szkoleniowej Mistera. Prezydent darzy go szacunkiem i wciąż ma nadzieję, że do końca kadencji (2010 rok) uda się mu zatrzymać trenera, którego zatrudnił wraz ze swoim przyjściem do klubu w 2003 roku. Jest to możliwe, ale tylko w przypadku majowego triumfu w Lidze Mistrzów bądź wywalczenia mistrzowskiego tytułu La Liga.
Po porażce z Villarreal, która zresztą bardzo dotknęła Laportę, to ostatnie będzie jednak bardzo trudne. Po zakończeniu niedzielnego meczu sternik Dumy Katalonii nie krył rozczarowania w słowach dla "Barça TV" żądając wręcz reakcji zespołu i Rijkaarda. Zmiana tonu w jakim wypowiada się o drużynie była bardzo widoczna, nastąpiła po raz pierwszy. Głos Laporty nie brzmiał tak entuzjastycznie jak do tej pory.
Pewne jest, że dopóki Mourinho będzie "wolny", dopóty pojawiać się będą spekulacje na jego temat. "Mundo Deportivo" informowało już jednak w styczniu, że Portugalczyk gotów jest czekać na ofertę z Barcelony, którą przedkłada nad inne propozycje. Jak sam powiedział, chce iść tam gdzie bardzo chcą, aby pracował. A w stolicy Katalonii jego zwolenników nie brakuje.
[źródło: Mundo Deportivo]
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
Poleć artykuł
Komentarze (0)