Jimenez: Nie mogę się doczekać
Trener Sevilli, Manolo Jimenez ma nadzieję, że jego drużynie uda się dziś podtrzymać dobrą passę w starciach z silnymi przeciwnikami. "Uwielbiam odnosić przekonujące zwycięstwa, czyli takie jakich doświadczamy na własnym stadionie przeciwko silnym rywalom" - powiedział dla oficjalnej strony internetowej klubu.
"W meczu z Racingiem strzeliliśmy 4 gole, w starciu z Arsenalem 3, w spotkaniach z Realem i Valencią po dwa. W konfrontacji z Barceloną trzeba będzie ciężko pracować, aby odnieść zwycięstwo. Jeśli jednak tego dokonamy, będzie to niezwykle istotna rzecz".
"Naprzeciw siebie staną dwie drużyny, które zdają sobie sprawę z wagi tego meczu. To niezwykle nas motywuje. Nie mogę się doczekać tego wielkiego pojedynku, w którym wystąpi 22 świetnych piłkarzy. Kanoute i Keita? Bardzo się cieszę, że z powrotem mam ich do dyspozycji, choć wciąż mam powody do zmartwień. Niektórzy nie są w pełni sił. Fazio nie powrócił do zdrowia, a sen z powiek spędzają nam Dragutinovic i Fabiano".
W ostatnich tygodniach Sevilli udało się awansować o kilka pozycji w tabeli La Liga, jednak Jimenez nie chce snuć dalekosiężnych planów. "To odpowiedni moment, aby przyjrzeć się temu co jest teraz. Należy skoncentrować się na Barcelonie, zanim będziemy myśleć o Espanyolu. Mimo że to nasz bezpośredni rywal, ale nie jest powiedziane, że z nim będziemy walczyć o pozycje premiowane awansem do el. Ligi Mistrzów. Kilka tygodni temu mieliśmy mętlik w głowie, a teraz jesteśmy dwa kroki od Pucharu UEFA. Chciałbym pokonać Barcelonę, ale wszystko może się zdarzyć. Wygraliśmy w Huelvie, choć to akurat był nasz obowiązek".
Padło także kilka słów na temat przyszłości Daniego Alvesa. "Barcelona posiada najlepszych na swoich pozycjach piłkarzy. Prezydent Sevilli miał jednak rację, że bronił siebie i swojego klubu. Jeśli Ronaldinho grałby dla nas, byłby dla mnie kolejnym kandydatem do gry w podstawowej jedenastce. Dla wielu wciąż jest najlepszy na świecie, dla innych jego forma jest słaba, ale nikt nie może zaprzeczyć temu co robił kiedy zdobywał Złotą Piłkę. Podjął wiele pracy, aby udowodnić jakim jest zawodnikiem" - podsumował.
[źródło: Goal]
"W meczu z Racingiem strzeliliśmy 4 gole, w starciu z Arsenalem 3, w spotkaniach z Realem i Valencią po dwa. W konfrontacji z Barceloną trzeba będzie ciężko pracować, aby odnieść zwycięstwo. Jeśli jednak tego dokonamy, będzie to niezwykle istotna rzecz".
"Naprzeciw siebie staną dwie drużyny, które zdają sobie sprawę z wagi tego meczu. To niezwykle nas motywuje. Nie mogę się doczekać tego wielkiego pojedynku, w którym wystąpi 22 świetnych piłkarzy. Kanoute i Keita? Bardzo się cieszę, że z powrotem mam ich do dyspozycji, choć wciąż mam powody do zmartwień. Niektórzy nie są w pełni sił. Fazio nie powrócił do zdrowia, a sen z powiek spędzają nam Dragutinovic i Fabiano".
W ostatnich tygodniach Sevilli udało się awansować o kilka pozycji w tabeli La Liga, jednak Jimenez nie chce snuć dalekosiężnych planów. "To odpowiedni moment, aby przyjrzeć się temu co jest teraz. Należy skoncentrować się na Barcelonie, zanim będziemy myśleć o Espanyolu. Mimo że to nasz bezpośredni rywal, ale nie jest powiedziane, że z nim będziemy walczyć o pozycje premiowane awansem do el. Ligi Mistrzów. Kilka tygodni temu mieliśmy mętlik w głowie, a teraz jesteśmy dwa kroki od Pucharu UEFA. Chciałbym pokonać Barcelonę, ale wszystko może się zdarzyć. Wygraliśmy w Huelvie, choć to akurat był nasz obowiązek".
Padło także kilka słów na temat przyszłości Daniego Alvesa. "Barcelona posiada najlepszych na swoich pozycjach piłkarzy. Prezydent Sevilli miał jednak rację, że bronił siebie i swojego klubu. Jeśli Ronaldinho grałby dla nas, byłby dla mnie kolejnym kandydatem do gry w podstawowej jedenastce. Dla wielu wciąż jest najlepszy na świecie, dla innych jego forma jest słaba, ale nikt nie może zaprzeczyć temu co robił kiedy zdobywał Złotą Piłkę. Podjął wiele pracy, aby udowodnić jakim jest zawodnikiem" - podsumował.
[źródło: Goal]
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
Poleć artykuł
Komentarze (0)