Henry podporą Barçy
Ostatnimi czasy jeden piłkarz wybawia Barcelonę z opresji. W meczu z Racingiem nie było inaczej. Gol pewnego zawodnika sprawił, iż Barça nie traci dystansu do Realu Madryt, który i tak jest już spory. Bramkę zdobył nie kto inny jak Thierry Henry. Napastnik po dość nieudanym sezonie przybył do Katalonii gdzie znów pokazuje swoją skuteczność. Na jego transferze na pewno skorzystał także klub.
Chociaż bramka Thierry'ego nie była pod żadnym względem "ładna" to trzeba przyznać, iż Francuz ostatnimi czasy jest tam gdzie być powinien.
Odkąd Francuz uporał się z urazem jego forma rośnie. Swoją dyspozycję zaprezentował już w pierwszym meczu w nowym roku. Niemniej jednak przydatność dla drużyny udowodnił podczas konfrontacji z Sevillą, to jego bramka dała Katalończykom awans do kolejnej rundy. W spotkaniu z Murcią, chociaż nie strzelił bramki to do zwycięstwa przyczynił się najbardziej, zaliczając dwie, przepiękne asysty. Podczas wczorajszego spotkania potwierdził, iż ostatnie wyczyny to nie przypadek.
‘Titi' ostatni mecz w "starym" roku rozegrał 4 listopada, kiedy Barça pokonała Betis 3:0. Później zagrał dopiero w styczniu. Chociaż Francuz przez kontuzje nie gra regularnie to jego statystyki wyglądają imponująco. Henry cztery razy grał w Lidze Mistrzów, strzelił dwie bramki, w trzech meczach Pucharu Króla udało mu się zdobyć taką samą liczbę bramek. Jeśli dodać do tego występy w lidze i bramki strzelone na krajowym podwórku, wtedy rachunek wygląda następująco - 22 spotkania, 10 bramek. Statystycznie napastnik reprezentacji Francji strzela 0,45 bramki na mecz. W zespole z Katalonii jest także najlepiej asystującym piłkarzem - zaliczył sześć podań, po których padały bramki.
[źródło: Sport]
Chociaż bramka Thierry'ego nie była pod żadnym względem "ładna" to trzeba przyznać, iż Francuz ostatnimi czasy jest tam gdzie być powinien.
Odkąd Francuz uporał się z urazem jego forma rośnie. Swoją dyspozycję zaprezentował już w pierwszym meczu w nowym roku. Niemniej jednak przydatność dla drużyny udowodnił podczas konfrontacji z Sevillą, to jego bramka dała Katalończykom awans do kolejnej rundy. W spotkaniu z Murcią, chociaż nie strzelił bramki to do zwycięstwa przyczynił się najbardziej, zaliczając dwie, przepiękne asysty. Podczas wczorajszego spotkania potwierdził, iż ostatnie wyczyny to nie przypadek.
‘Titi' ostatni mecz w "starym" roku rozegrał 4 listopada, kiedy Barça pokonała Betis 3:0. Później zagrał dopiero w styczniu. Chociaż Francuz przez kontuzje nie gra regularnie to jego statystyki wyglądają imponująco. Henry cztery razy grał w Lidze Mistrzów, strzelił dwie bramki, w trzech meczach Pucharu Króla udało mu się zdobyć taką samą liczbę bramek. Jeśli dodać do tego występy w lidze i bramki strzelone na krajowym podwórku, wtedy rachunek wygląda następująco - 22 spotkania, 10 bramek. Statystycznie napastnik reprezentacji Francji strzela 0,45 bramki na mecz. W zespole z Katalonii jest także najlepiej asystującym piłkarzem - zaliczył sześć podań, po których padały bramki.
[źródło: Sport]
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
Poleć artykuł
Komentarze (0)