Muzeum Iniesty

lichy

27 grudnia 2007, 09:04

Brak komentarzy
Piłkarze, a częściej ich krewni bardzo często zbierają różnego rodzaju wycinki z gazet dotyczące najlepszych chwil w ich sportowej karierze. Czasem nagrywają nawet poszczególne wydarzenia na płyty DVD. Jednak mało kto może pochwalić się domowym muzeum, a takie w Fuentealbilli ma Andrés Iniesta.

Dziadek Andrésa, Luján, kupuje wszystkie gazety, w których pojawi się jakakolwiek informacja o jego wnuku, a następnie wyrywa interesujące go strony. Później każdy nowy element jego kolekcji wkłada w plastikową okładkę i wiesza go na ścianie. Dziadkowie zawodnika na pomysł stworzenia tego "muzeum" wpadli pięć lat temu, kiedy Andrés był jeszcze młodym, lecz bardzo dobrze zapowiadającym się zawodnikiem.

Kolekcja składa się z dwóch części - jedna przedstawia karierę Andrésa w Barçy, a druga w reprezentacji Hiszpanii. Na wejściu do sali przedstawiającej wyczyny z kadry widnieje strona z napisem "Iniesta uratował Luisa", który odnosi się do kluczowych bramek zdobytych przez Andrésa w eliminacjach Euro 2008. Jedno z ważniejszych miejsc zajmuje też strona "Sportu" mówiąca o golu zdobytym w spotkaniu z Islandią.

W drugiej, większej sali można zobaczyć materiały związane z Iniestą i Blaugraną. Są tam wszystkie artykuły dotyczące jego losów w Barçy oraz seria zdjęć, na których przechadza się po ośrodkach sportowych katalońskiego klubu. Jedną z najciekawszych fotografii jest ta, na której "blada twarz" stoi tuż obok Jana Pawła II. Na kolejnych zdjęciach Hiszpan widnieje obok takich trenerów jak Serra Ferrer czy Van Gaal, obok byłego prezydenta klubu - Joana Gasparta, między kolegami z La Masia, czy (nie mogło być inaczej) kiedy wznosi trofea.

W "sali Barçy" można przeczytać m.in. o jego debiucie w pierwszej drużynie w meczu Ligi Mistrzów z Brugge, który odbył się na Camp Nou 29.02.2002. Inna strona traktuje o meczu z Recreativo Huelva, który został rozegrany w Trzech Króli.

Muzeum jest również miejscem spotkań jednej z penyi Barcelony. Liczy ona sobie 60 członków, a przewodzi jej nie kto inny jak dziadek Andrésa. Kibice z Fuentealbilli dawno nie spotkali się na wyjazdowym meczu, ale mają nadzieję, że już wkrótce to nastąpi. Tak jak w 2006 roku, w Paryżu, gdy mogli obejrzeć jak Andrés wznosi w górę Puchar Mistrzów.

[źródło: Sport]
REKLAMA

Poleć artykuł

Komentarze (0)

Uwaga: Ze względu na ochronę prywatności, komentarze nie ładują się automatycznie. Kliknij przycisk poniżej, aby je wyświetlić.
Załaduj komentarze