Co z Gudjohnsenem?
Camp Nou opustoszało. Wszyscy udali się na urlopy, pragnąc jak najszybciej zapomnieć o nieudanych derbach. Jedynym piłkarzem, który w trakcie świąt będzie zapewne długo rozmyślał na temat przegranego El Clasico, jest Ejdur Gudjohnsen.
Do zastanowienia dała Islanczykowi postawa Franka Rijkaarda, który mimo świetnej formy piłkarza w meczu z Valencią, nie dał mu szansy na grę w Derbach Europy. A przecież na Mestalla Gudjohnsen należał do najlepszych na boisku. To był prawdziwy policzek dla byłego zawodnika "The Blues": "Mister" wolał wracającego po kontuzji Deco niż jego. I to właśnie wtedy, gdy wszystkim wydawało się, że Gudjohnsen zaczyna wracać do formy jaką dawno temu prezentował w Premiership.
Nie jest tajemnicą, że Islandczyk już od dawna był uważany za "persona non grata" w Barcelonie. Dawano mu to do zrozumienia tak często, iż na początku grudnia menedżer piłkarza Arnor Gudjohnsen zaczął nieśmiało wspominać o ewentualnych przenosinach syna do innego klubu. Po meczu z Valencią, urodzony w Reykjavíku napastnik najwyraźniej znowu dostrzegł szansę dla siebie i zmienił front o 180 stopni. "Jestem świetnie nastawiony do gry"- mówił Gudjohnsen-"Jeśli inny klub złoży mi propozycję, odpowiem krótko - nie". Czy po tym jak w niedzielę potraktował go Frank Rijkaard, piłkarz znowu zacznie rozglądać się za nowym zespołem? Jak wiadomo Islandczykowi nie brakuje ofert m.in z Wysp Brytyjskich. Z drugiej strony nie jest pewne, czy Barcelona będzie chciała pozbywać się jednego z ofensywnych graczy, kiedy sytuacja Ronaldinho staje się niejasna. Odpowiedź na te pytania powinny przynieść już pierwsze dni okienka transferowego, które dla Barçy zapowiadają się tej zimy wyjątkowo gorąco. Niestety w negatywnym znaczeniu tego słowa.
[źródło: Własne]
Do zastanowienia dała Islanczykowi postawa Franka Rijkaarda, który mimo świetnej formy piłkarza w meczu z Valencią, nie dał mu szansy na grę w Derbach Europy. A przecież na Mestalla Gudjohnsen należał do najlepszych na boisku. To był prawdziwy policzek dla byłego zawodnika "The Blues": "Mister" wolał wracającego po kontuzji Deco niż jego. I to właśnie wtedy, gdy wszystkim wydawało się, że Gudjohnsen zaczyna wracać do formy jaką dawno temu prezentował w Premiership.
Nie jest tajemnicą, że Islandczyk już od dawna był uważany za "persona non grata" w Barcelonie. Dawano mu to do zrozumienia tak często, iż na początku grudnia menedżer piłkarza Arnor Gudjohnsen zaczął nieśmiało wspominać o ewentualnych przenosinach syna do innego klubu. Po meczu z Valencią, urodzony w Reykjavíku napastnik najwyraźniej znowu dostrzegł szansę dla siebie i zmienił front o 180 stopni. "Jestem świetnie nastawiony do gry"- mówił Gudjohnsen-"Jeśli inny klub złoży mi propozycję, odpowiem krótko - nie". Czy po tym jak w niedzielę potraktował go Frank Rijkaard, piłkarz znowu zacznie rozglądać się za nowym zespołem? Jak wiadomo Islandczykowi nie brakuje ofert m.in z Wysp Brytyjskich. Z drugiej strony nie jest pewne, czy Barcelona będzie chciała pozbywać się jednego z ofensywnych graczy, kiedy sytuacja Ronaldinho staje się niejasna. Odpowiedź na te pytania powinny przynieść już pierwsze dni okienka transferowego, które dla Barçy zapowiadają się tej zimy wyjątkowo gorąco. Niestety w negatywnym znaczeniu tego słowa.
[źródło: Własne]
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
Poleć artykuł
Komentarze (0)