Barça - Inter: Po odrodzenie
Barcelona ligę zainaugurowała fatalnie, choć oczywiście mogło być jeszcze gorzej. Jeden punkt to zawsze lepiej niż zero. Martwi natomiast styl, w którym Azulgrana rozpoczęła zmagania w La Liga. Po derbach Madrytu co złośliwsi Blanocs pytają - "I to mają być ci Los Fantasticos?". Barcelona to jednak nie tylko REHM zatem jeśli ktoś chce uparcie trwać przy drugim członie niech w pierwszym wymieni sobie o na a... Trzymając się leśnej tematyki nie wiadomo czy zawiódł leśnik Rijkaard czy też zawodnicy, którzy wcale nie hasali sobie bezkarnie po boisku. Ci drudzy byli raczej niczym sarenki, które jakiś nikczemnik spił najtańszym winem marki Coco (swoja drogą może Francesco wystąpi?). A może to nie była chwilowa niedyspozycja, ale ciągle odbijające się procenty wina Barcelona Campeone sprzed dwóch i trzech sezonów.
Wielkie drużyny mają w sobie jednak to, że niemal zawsze potrafią się podnieść. Czy ktoś wyobraża sobie lepszy moment na powrót niż mecz o Puchar Gampera? Tak, oczywiście można powiedzieć: "To takie towarzyskie granie, mecz o gruszkę, pietruszkę" i trudno się z nim nie zgodzić, bo o wiele ważniejsze jest niedzielne spotkanie z Bilbao. W każdym razie szlachectwo zobowiązuje i tak trochę głupio byłoby polec we własnym turnieju...
Inter w swoim pierwszym spotkaniu też zawiódł. Nerazzurri prowadzili w spotkaniu z Udinese 1:0, by stracić bramkarza, a potem jeszcze w 92minucie bramkę i cenne dwa punkty. Obie drużyny są zatem wielkimi przegranymi inauguracji rodzimych lig. Teraz będą rywalizować w spotkaniu towarzyskim, w którymś ktoś musi być lepszy. Ostatnim razem zwycięzcą okazał się Inter, ale bój toczono nie na murawie tylko w restauracjach i klubowych biurach. Wszyscy doskonale pamiętają jeszcze sprawę pewnego rumuńskiego obrońcy... Smaczku tej rywalizacji nadaje jeszcze fakt, że włodarze Nerazurrich bardzo chcieliby mieć w swoich szeregach Messiego, a aktualnie polują na Deco. Portugalczyk spotkanie z Racingiem rozpoczął na ławce w czym niektórzy upatrują, że już niebawem pożegna się z Dumą Katalonii. Trzeba jednak pamiętać, że czasem zwyczajnie ktoś musi siąść na ławce, bo to nie XII wiek, kiedy to w piłkę grały drużyny liczące nieograniczoną ilość osób.
W spotkaniu z Interem na Camp Nou powróci wspomniany wcześniej Coco, który kilka lat temu był graczem Blaugrany. Kibice często zapominają o nim jednak, bo o wiele większe emocje budzi sprawa Luisa Figo. Będąc małym chłopcem był moim ulubionym graczem Barçy, pamiętam jak fotografował się z antimadritistas by wkrótce potem otrzymać od kibiców nowe pseudo - juda$ i zostać obrzucanym butelkami i świńskimi głowami.. Dla niego będzie do już piąte spotkanie o Puchar Gampera.
Z kolei dla Interu będzie to już ósma rywalizacja z Barceloną. Jak do tej pory Duma Katalonii triumfowała 4-krotnie. Inter górą był tylko raz - w 1/8 finału Pucharu Miast Targowych w sezonie 1969/70. W 1996 w Pucharze Gampera Blaugrana pokonała właśnie Niebiesko-Czarnych. Miejmy nadzieję, że ta chlubna statystyka nie zostanie pogorszona po kolejnym spotkaniu.
W środę punkt 21.48 i 11sekund odpalam fcbarca.com, wchodzę w news z linkami do meczu, zakładam swe słuchafony jak dzwony, siadam wygodnie na fotelu i czekam aż ma dusza przeniesie się na Camp Nou. I szczerze wam powiem, że wynik nie jest najważniejszy, choć oczywiście lepiej wygrać. Ważniejszy jest styl, to żeby Azulgrana wróciła z dalekiej podróży, żeby odrodziła się niczym feniks, bo na razie wiele zapowiada, że niestety to Cruyff miał rację...Tak czy siak VAMOS BLAUGRANA!
[źródło: Własne]
Wielkie drużyny mają w sobie jednak to, że niemal zawsze potrafią się podnieść. Czy ktoś wyobraża sobie lepszy moment na powrót niż mecz o Puchar Gampera? Tak, oczywiście można powiedzieć: "To takie towarzyskie granie, mecz o gruszkę, pietruszkę" i trudno się z nim nie zgodzić, bo o wiele ważniejsze jest niedzielne spotkanie z Bilbao. W każdym razie szlachectwo zobowiązuje i tak trochę głupio byłoby polec we własnym turnieju...
Inter w swoim pierwszym spotkaniu też zawiódł. Nerazzurri prowadzili w spotkaniu z Udinese 1:0, by stracić bramkarza, a potem jeszcze w 92minucie bramkę i cenne dwa punkty. Obie drużyny są zatem wielkimi przegranymi inauguracji rodzimych lig. Teraz będą rywalizować w spotkaniu towarzyskim, w którymś ktoś musi być lepszy. Ostatnim razem zwycięzcą okazał się Inter, ale bój toczono nie na murawie tylko w restauracjach i klubowych biurach. Wszyscy doskonale pamiętają jeszcze sprawę pewnego rumuńskiego obrońcy... Smaczku tej rywalizacji nadaje jeszcze fakt, że włodarze Nerazurrich bardzo chcieliby mieć w swoich szeregach Messiego, a aktualnie polują na Deco. Portugalczyk spotkanie z Racingiem rozpoczął na ławce w czym niektórzy upatrują, że już niebawem pożegna się z Dumą Katalonii. Trzeba jednak pamiętać, że czasem zwyczajnie ktoś musi siąść na ławce, bo to nie XII wiek, kiedy to w piłkę grały drużyny liczące nieograniczoną ilość osób.
W spotkaniu z Interem na Camp Nou powróci wspomniany wcześniej Coco, który kilka lat temu był graczem Blaugrany. Kibice często zapominają o nim jednak, bo o wiele większe emocje budzi sprawa Luisa Figo. Będąc małym chłopcem był moim ulubionym graczem Barçy, pamiętam jak fotografował się z antimadritistas by wkrótce potem otrzymać od kibiców nowe pseudo - juda$ i zostać obrzucanym butelkami i świńskimi głowami.. Dla niego będzie do już piąte spotkanie o Puchar Gampera.
Z kolei dla Interu będzie to już ósma rywalizacja z Barceloną. Jak do tej pory Duma Katalonii triumfowała 4-krotnie. Inter górą był tylko raz - w 1/8 finału Pucharu Miast Targowych w sezonie 1969/70. W 1996 w Pucharze Gampera Blaugrana pokonała właśnie Niebiesko-Czarnych. Miejmy nadzieję, że ta chlubna statystyka nie zostanie pogorszona po kolejnym spotkaniu.
W środę punkt 21.48 i 11sekund odpalam fcbarca.com, wchodzę w news z linkami do meczu, zakładam swe słuchafony jak dzwony, siadam wygodnie na fotelu i czekam aż ma dusza przeniesie się na Camp Nou. I szczerze wam powiem, że wynik nie jest najważniejszy, choć oczywiście lepiej wygrać. Ważniejszy jest styl, to żeby Azulgrana wróciła z dalekiej podróży, żeby odrodziła się niczym feniks, bo na razie wiele zapowiada, że niestety to Cruyff miał rację...Tak czy siak VAMOS BLAUGRANA!
[źródło: Własne]
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
Poleć artykuł
Komentarze (0)