A może za rok się uda?
Silvio Berlusconi nie przestaje marzyć o Ronaldinho. Mimo że zdał już sobie sprawę, iż w tym sezonie zakup Brazylijczyka jest niemożliwy, wybiega w przyszłość mając nadzieję na sprowadzenie napastnika Barcelony za rok. "Jeśli Laporta sprzedałby Gaúcho, musiałby opuścić kraj" - mówił swego czasu były premier Włoch podkreślając tym samym wielkie trudności jakie towarzyszą staraniom o usługi brazylijskiego gwiazdora.
Nie należy zapominać, że na liście życzeń Milanu znajduje się więcej zawodników Barcelony. Drugim w kolejce jest Samuel Eto'o, którego zwolennikiem jest Carlo Ancelotti poszukujący wzmocnień w przedniej formacji. Berlusconi ma jednak obsesję na punkcie Ronaldinho i jest w stanie zrobić wiele, by to własnie obiekt jego największych sportowych marzeń zasilił zespół ze stolicy Lombardii.
Prasa sugerowała, że Milan oferował ostatnio za Gaúcho 60 mln euro, lecz ta propozycja z miejsca została przez Barçę odrzucona. W kuluarach mówi się jednak, że to, iż Barcelona nie chce puścić swojego asa, nie oznacza, iż ludzie z nim związani nie chcieliby jego przeprowadzki do Włoch. Brat i zarazem agent Ronaldinho, Roberto de Assis pozostaje w stałym kontakcie z władzami aktualnego zdobywcy Pucharu Europy.
Relacje między prezydentami obu klubów są dobre, lecz stanowisko katalońskiej strony jest jasne: "Za rok możemy negocjować, teraz jest to niemożliwe". Berlusconi jest zadowolony, bowiem to daje mu dużą nadzieję na spełnienie swojego największego sportowego marzenia.
[źródło: Marca]
Nie należy zapominać, że na liście życzeń Milanu znajduje się więcej zawodników Barcelony. Drugim w kolejce jest Samuel Eto'o, którego zwolennikiem jest Carlo Ancelotti poszukujący wzmocnień w przedniej formacji. Berlusconi ma jednak obsesję na punkcie Ronaldinho i jest w stanie zrobić wiele, by to własnie obiekt jego największych sportowych marzeń zasilił zespół ze stolicy Lombardii.
Prasa sugerowała, że Milan oferował ostatnio za Gaúcho 60 mln euro, lecz ta propozycja z miejsca została przez Barçę odrzucona. W kuluarach mówi się jednak, że to, iż Barcelona nie chce puścić swojego asa, nie oznacza, iż ludzie z nim związani nie chcieliby jego przeprowadzki do Włoch. Brat i zarazem agent Ronaldinho, Roberto de Assis pozostaje w stałym kontakcie z władzami aktualnego zdobywcy Pucharu Europy.
Relacje między prezydentami obu klubów są dobre, lecz stanowisko katalońskiej strony jest jasne: "Za rok możemy negocjować, teraz jest to niemożliwe". Berlusconi jest zadowolony, bowiem to daje mu dużą nadzieję na spełnienie swojego największego sportowego marzenia.
[źródło: Marca]
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
Poleć artykuł
Komentarze (0)