Zmarł Esteban Areta

Dylu

12 lipca 2007, 20:18

Brak komentarzy
Esteban Areta, który był zawodnikiem FC Barcelony w latach 1954-56, w wieku 75 lat zmarł w poniedziałek w Sewilli. Mimo iż w katalońskim zespole niemal zawsze pełnił rolę rezerwowego, to udało mu się jednak zapisać złotymi zgłoskami w historii klubu. 25 grudnia 1955 strzelił pierwszego gola Barçy w oficjalnych, europejskich rozgrywkach. Dokładnie był to mecz z reprezentacją Kopenhagi rozgrywany w ramach Pucharu Miast Targowych. W spotkaniu tym Barcelona wystąpiła w następującym składzie: Ramallets; Seguer, Biosca (Brugué), Gracia; Bosch, Segarra; Tejada, Villaverde, Kubala, Areta i Manchón. Duma Katalonii wygrała ostatecznie 6-2, a sam Arteta strzelił pierwszego i drugiego gola dla Barcelony.

Piłkarza ten urodził się 14 kwietnia w Pampelunie. Wart odnotowania jest fakt, iż był on szwagrem swojego kolegi z zespołu Manchóna, gdyż ich małżonki były dla siebie rodzonymi siostrami.

Areta to klasyczny przykład piłkarza z Nawarry. Karierę rozpoczynał od zespołu Oberena, z którego przeszedł w końcu do Osasuny. Następnie trafił do Realu Oviedo, gdzie występował z boku ataku, by z czasem zacząć grać jako środkowy napastnik. W końcu zwrócił na siebie uwagę FC Barcelony, która pozyskała go w 1954 roku. W jej barwach zadebiutował 2 maja 1954 roku, razem z Luisem Suárezem, w meczu Copa del Rey przeciwko Deportivo. W barwach blaugrany rozegrał 30 spotkań i strzelił 15 bramek.

Po przygodzie w stolicy Katalonii przeniósł się do Valencii, a swoją karierę piłkarską zakończył w barwach Betisu Sewilla. W 1961 roku rozegrał swój jedyny mecz w reprezentacji Hiszpanii, która 11 czerwca 1961 pokonała w towarzyskim meczu na Sánchez Pizjuán Argentynę 2-0.

Josep Seguer, który grał razem z Aretą zarówno w szeregach Barcelony, jak i później w Betisie, opisał swojego kolegę następująco: "Był dobrym strzelcem. Dzięki swoim umiejętnościom mógł grać zarówno z boku jak i na środku ataku. Dobrze grał obiema nogami i dobrze potrafił strzelać główki. Kiedy Barça ze mnie zrezygnowała, poszedłem do Betisu, gdzie spotkałem go ponownie. Później pracował jeszcze w sztabie zespołu Betisu. Ostatni raz widzieliśmy się przy okazji spotkania po latach zorganizowanego przez klub z okazji obchodów stulecia".

[źródło: Mundo Deportivo]
REKLAMA

Poleć artykuł

Komentarze (0)

Uwaga: Ze względu na ochronę prywatności, komentarze nie ładują się automatycznie. Kliknij przycisk poniżej, aby je wyświetlić.
Załaduj komentarze